Brutalne zabójstwo trzech chłopców. Wstrząsające ustalenia śledczych
Radosław K. jest podejrzany o zabójstwo trzech chłopców z Płocka. Jedną z ofiar był jego 8-letni syn. "Fakt" przekazał wstrząsające ustalenia śledczych. - Podczas składania wyjaśnień (podejrzany - przy. red.) twierdził, że "czuł się niedoceniany i wyśmiewany" - ujawniła w rozmowie z dziennikiem prok. Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku. 1 września ma rozpocząć się obserwacja psychiatryczna, aby stwierdzić, czy mężczyzna jest poczytalny.
Zabójstwo trzech chłopców z Płocka wstrząsnęło opinią publiczną. 9 marca koleżanka jednego z nastolatków wezwała pomoc, bo była zaniepokojona brakiem kontaktu. Strażacy dostali się do domu przy ul. Wyszogrodzkiego i w środku znaleźli ciała 8, 12 i 17-latka. Widoczne były na nich rany cięte.
Podejrzany o zabójstwo jest 42-letni Radosław K., który tego dnia był w domu z ofiarami: swoim 8-letnim synem Oskarem oraz synami żony z poprzedniego związku - 12-letnim Adrianem i 17-letnim Piotrem. Ich matka była w szpitalu i opiekowała się chorą na białaczkę córką Oliwią.
Zabójstwo trzech chłopców z Płocka. Nowe fakty
Gdy w mieszkaniu znaleziono ciała chłopców, Radosława K. już tam nie było. Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania. Śledczy znaleźli samochód mężczyzny zaparkowany nad Wisłą, ale Radosław K. jeszcze kilka dni pozostawał nieuchwytny.
42-latek został aresztowany w czwartek 17 marca, w dniu pogrzebu chłopców. - Idącego ulicą poszukiwanego mężczyznę zauważył policjant po służbie. Szedł za nim cały czas, następnie wezwał patrol, który zatrzymał 42-latka na osiedlu Podolszyce w Płocku - przekazała wówczas rzeczniczka mazowieckiej policji podisnp. Katarzyna Kucharska. Radosław K. miał przy sobie scyzoryk, a na ciele powierzchowne rany, które nie zagrażały życiu.
Mężczyźnie postawiono zarzut potrójnego morderstwa. Dziennikarze "Faktu" dowiedzieli się, że 1 września rozpocznie się obserwacja psychiatryczna podejrzanego, która potrwa cztery tygodnie. “Możliwe jest też jej przedłużenie. Lekarze stwierdzą, czy Radosław K. jest osobą poczytalną” - przekazał dziennik.
42-latek początkowo odmawiał składania wyjaśnień, później jednak zgodził się przedstawić swoją wersję wydarzeń. - Uczestniczył w wizji lokalnej, współpracował i opowiadał o tym, jak to wszystko wyglądało, ale na pytanie, czy się przyznaje do zbrodni, nie odpowiada. Podczas składania wyjaśnień twierdził, że "czuł się niedoceniany i wyśmiewany" - ujawniła teraz w rozmowie z "Faktem" prok. Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET