Stefan W. w więzieniu słyszał głosy. Myślał, że jest aktorem lub świadkiem koronnym

Redakcja
4 min. czytania
30.01.2019 16:16
Obserwuj nas na Google

Z opinii psychiatrów, którzy badali Stefana W. wynika, że popełniając wcześniejsze przestępstwa, za które odbył karę pozbawienia wolności, był on w pełni poczytalny. Nie było potrzeby umieszczania go w zakładzie psychiatrycznym - mówił w środę w Sejmie minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Rząd przedstawia posłom informacje dotyczące śledztwa ws. zabójstwa Pawła Adamowicza.

fot. PAP/Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Podczas swojego wystąpienia Zbigniew Ziobro mówił m.in. o wcześniejszy pobytach Stefana W. w zakładach karnych po dokonanych przez niego napadach na banki. Stefan W. został za to skazany na 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Prokurator generalny jako istotne wskazał, że z opinii badających wówczas Stefana W. psychiatrów wynika, iż popełniając przestępstwa był on „w pełni poczytalny”.

- Nie miał on zniesionej ani w znacznym stopniu ograniczonej zdolności rozpoznawania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem – podkreślił Ziobro.

Stefan W. podczas ataku na prezydenta był trzeźwy

Minister dodał, że biegli psychiatrzy nie wskazali potrzeby zastosowania w stosunku do Stefana W. środka zapobiegawczego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym.

Zachowanie „umiarkowanie pozytywne”

W zakładzie karnym w Gdańsku (od 21 czerwca 2013 r. do 14 maja 2015 r.) Stefan W. był zakwalifikowany jako wymagający osadzenia w celi na oddziale aresztu śledczego lub zakładu karnego typu zamkniętego.

Zakwalifikowanie go jako „stwarzającego poważne zagrożenie społeczne” i było - jak mówił Ziobro - weryfikowane, co najmniej raz na trzy miesiące przez komisje penitencjarne. Jego zachowanie w tym zakładzie oceniono jako „umiarkowanie pozytywne”.

Jak dodawał minister sprawiedliwości, Stefan W. został jednokrotnie wyróżniony w terapii zajęciowej, dwa razy udzielono mu ulgi, a trzy razy ukarano dyscyplinarnie z uwagi na nieprzestrzeganie obowiązku utrzymania porządku.

Nie był agresywny

- W stosunku do przełożonych był regulaminowy, w grupie wychowawczej funkcjonował właściwie, układał poprawne relacje ze współosadzonymi - relacjonował Ziobro.

Stefanowi W. nie udzielono ani razu przepustek z zakładu karnego, ani nie udzielono mu zgody na warunkowe przedterminowe zwolnienie, choć starał się o nie trzykrotnie.

Jak mówił Zbigniew Ziobro, Stefan W. nie podejmował prób samobójczych, nie przejawiał też zachowań agresywnych lub autoagresywnych. W związku z tym, jak dodawał minister, wobec osadzonego nie stosowano środków przymusu bezpośredniego, a kontakt „zewnętrzny”, w formie korespondencji i rozmów telefonicznych, utrzymywał głównie z najbliższa rodziną.

- Osadzony nie posiadał sprecyzowanych zainteresowań, w zajęciach kulturalno-oświatowych i sportowych uczestniczył na zasadach ogólnych, rzadko również, niesystematycznie, czytał prasę. Oglądał też dostępną w zakładzie karnym telewizję – mówił Ziobro.

Współwięzień zdradza szczegóły odsiadki ze Stefanem W.: Nie oglądaliśmy TVP

Zmiana zachowania

Ziobro poinformował, że stan zdrowia sprawcy, Stefana W. zmienił się w maju 2015 roku podczas pobytu w areszcie śledczym w Gdańsku.

- Zachowanie osadzonego zaczęło ulegać stopniowej zmianie i właśnie wtedy po raz pierwszy został przyjęty przez psychologa w dniu 8 maja 2015 roku. W jego wypowiedziach pojawiła się wielowątkowość, dygresyjność, dziwaczne treści – mówił minister sprawiedliwości.

Tak wynikało,  jak dodał,  z relacji psychologa, który badał Stefana W. Od tego momentu był pod opieką psychiatry. Był trzykrotnie konsultowany: 13 maja, 10 czerwca, 8 lipca 2015 r. W wyniku zastosowanego leczenia, jak mówił  Zbigniew Ziobro, zachowanie Stefana W. ustabilizowało się, następnie w czasie przebywania w zakładzie karnym w Malborku w styczniu 2016 roku - znów uległo „wyraźnej zmianie”.

Słyszał głosy

- Stefan W. zaczął słyszeć głosy. (...) Te głosy miały komentować jego zachowanie, wydawać mu polecenia. Miał wrażenie, że służby więzienne cofają czas, uważał, że jest świadkiem koronnym, aktorem itp. - wyjaśnił Ziobro.

Z uwagi na wyraźne pogorszenie stanu psychicznego mężczyzna był wówczas czterokrotnie konsultowany przez lekarza psychiatrę. Byli to również specjaliści spoza zakładu karnego.

- Ponieważ nie udało się uzyskać poprawy stanu psychicznego przy zastosowaniu leczenia w warunkach ambulatoryjnych, został on skierowany do oddziału psychiatrii sądowej aresztu śledczego w Szczecinie, gdzie przebywał w okresie od 23 lutego do 13 kwietnia – relacjonował prokurator generalny.

Stefan W. miał schizofrenię paranoidalną. Ujawniono analizę z 2016 roku

Podczas hospitalizacji u Stefana W. rozpoznano chorobę psychiczną, która wymagała zastosowania leczenia farmakologicznego i terapii.

- Po uzyskaniu poprawy, w dobrym stanie psychicznym, został przekazany do leczenia ambulatoryjnego. Pozostawał w dobrym stanie psychicznym bez ostrych objawów psychotycznych, wielokrotnie konsultowany – dodawał minister sprawiedliwości.

Jak mówił Ziobro, osadzony do chwili opuszczenia zakładu karnego w Gdańsku pozostawał w dobrym stanie psychicznym, w stanie remisji, pod stałą kontrolą lekarską i okresowo psychologiczną.

Koniec kary

Jak podkreślał Ziobro, dyrektor więzienia był zobowiązany do poinformowania policji, że wyrok kończy osoba, której zasądzono karę powyżej trzech lat więzienia i że ten obowiązek wykonano oraz powiadomiono w sprawie komendę miejską policji w Gdańsku telefaksem.

30 listopada, do zakładu karnego w Gdańsku wpłynął telefonogram z komisariatu policji z prośbą o podjęcie „wszelkich możliwych działań, by wpłynąć na plany i postawę skazanego, wychodzącego na wolność”, z uwagi na policyjne ustalenia.

- Wynikało z nich, że Stefan W. składa deklaracje słowne, w których oznajmia, że „niesłusznie dostał tak wysoki wyrok, bo to nie była prawdziwa broń, tylko atrapa i że jak wyjdzie z więzienia to dopiero zrobi napad z prawdziwą bronią, weźmie maczetę i pojedzie do Warszawy i tam zrobi napad, albo wykorzysta tę atrapę broni, którą ma w więzieniu do dyspozycji” - mówił minister sprawiedliwości.

Rodzina Stefana W. otrzyma pomoc od miasta. Matka ostrzegała policję

Ziobro podkreślił, że w związku z tymi informacjami wychowawca oraz psycholog - w ramach przysługujących im kompetencji - przeprowadzili rozmowy ze skazanym i współosadzonymi z jego celi. O rezultatach poinformowano komisariat policji w Gdańsku.

- Z ustaleń wychowawcy i psychologa wynikało,  że Stefan W. nie wykazywał działań przestępczych, raczej rozgoryczenie co do skrzywdzenia wyrokiem. Deklarował niechęć wobec aparatu wymiaru sprawiedliwości i utożsamiał poczucie krzywdy z ówczesnym obozem władzy, czyli Platformą Obywatelską - mówił Ziobro.

RadioZET.pl/PAP/JŚ

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET