Absurdalna sytuacja w głośnej sprawie. Sędzia poradziła adwokatce iść na wykład
W sprawie śmierci Pauliny Antczak wciąż pozostaje wiele znaków zapytania. Zdaniem biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej ze Szczecina przyczyną zgonu było "intencjonalne" podanie jej amiodaronu, który zadziałał jak trucizna. Mimo to proces dalej toczy się pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Jak przekazał Onet, pełnomocniczka rodziców Pauliny próbowała dopytywać biegłego o różnice między wkłuciem dożylnym a domięśniowym, by dowiedzieć się, czy pozostawiają ślady - na co sędzia Antonina Surma uchyliła pytanie. Poradziła adwokatce udać się na wykład na Akademię Medyczną.
Tajemnicza sprawa śmierci Pauliny Antczak. Ktoś ją otruł?
Przypomnijmy, że Paulina Antczak zmarła 24 września 2014 roku we Wrocławiu, w swoim mieszkaniu. W śledztwie popełniono masę błędów - m.in. nie zabezpieczono miejsca śmierci ani żadnych znajdujących się tam przedmiotów, zniszczono ubranie Pauliny. Usilnie próbowano również wykazać, że ze sprawą ma związek nadużywanie alkoholu, mimo że nie stwierdzono go ani w krwi, ani w ciele szklistym oka, gdzie utrzymuje się dłużej. Od blisko 10 lat rodzice zmarłej kobiety próbują na własną rękę wyjaśnić, co wydarzyło się we wrocławskim mieszkaniu.
Podczas ostatniej rozprawy głos zabrał Jerzy Kawecki. - Treść opinii toksykologicznej jest dla mnie zdumiewająca - stwierdził. W taki sposób biegły sądowy, który przeprowadził sekcję zwłok 25-latki dwa dni po jej śmierci, odniósł się do ustaleń biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie. Jak przekazał Onet, wydawał się nimi mocno zaskoczony. W 2022 roku szczecińscy biegli przeprowadzili po ekshumacji ciała Pauliny badanie toksykologiczne. Wynika z nich, że ktoś za życia "w sposób intencjonalny" podał 25-latce amiodaron w toksycznej dawce. Substancję te wykryto w narządach, ziemi i w trumnie. - Na podstawie tego materiału i tych wyników wniosek nie może być inny. Lek podano nie po to, żeby pomóc, ale żeby zaszkodzić - mówił przed sądem na początku roku prof. Mirosław Parafiniuk z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie, cytowany przez Onet. - Ten lek w takim stężeniu należy traktować jako truciznę - dodał. Lek ten ktoś mógł rozpuścić w kroplówce sterofundin, która stała na regale w mieszkaniu Pauliny. Technik co prawda zrobił jej zdjęcia, ale nikt jej nie zabezpieczył - ostatecznie kroplówka zniknęła z mieszkania.
Sędzia wysyła pełnomocniczkę rodziców Pauliny "na wykład"
Jerzy Kawecki nie chciał szerzej odnosić się do kwestii podania Paulinie amiodaronu. Stwierdził, że nie zna dokładnych wyników badań po ekshumacji i nie jest toksykologiem. Przyznał jednak, że podczas sekcji na ciele kobiety zauważył jedno wkłucie na zgięciu łokciowym. Największe stężenie amiodaronu stwierdzono jednak w udzie. Jak przekazał Onet, pełnomocniczka rodziców zmarłej Pauliny próbowała dopytywać o różnice między wkłuciem dożylnym a domięśniowym, by dowiedzieć się, czy pozostawiają ślady, jakie i jak szybko znikają. Sędzia Antonina Surma uchyliła to pytanie. - Proponuję iść na wykład na Akademię Medyczną - powiedziała.
Z zeznać Kaweckiego wynika, że nie udało mu się ustalić wyjściowej przyczyny zgonu w sposób kategoryczny, wysnuł jedynie hipotezy. W maju do całej sprawy odniosła się również zrezygnowana matka zmarłej, Iwona Antczak. - Po otrzymaniu opinii biegłych medycyny sądowej ze Szczecina, pisemnej i dwóch ustnych, ta sprawa powinna toczyć się z art. 148, czyli o zabójstwo. Naprawdę liczyłam na to. Biegli nie pozostawili przecież cienia wątpliwości - powiedziała w rozmowie z Onetem. Mimo że przeprowadzone badania toksykologiczne rzucają zupełnie nowe światło na śmierć Pauliny, sprawa wciąż prowadzona jest pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci i nieudzielenia pomocy. Oskarżonym jest były chłopak Pauliny, Dawid Z. To on był w pokoju obok, gdy kobieta zmarła. Od tego dnia przedstawiał już kilka wersji jej śmierci. Nie wiadomo, która z nich jest prawdziwa - i czy którakolwiek.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET