Afera o dziki w Warszawie. Mieszkańcy podzieleni. „Skandal", „Okrutne"
Warszawski radny Piotr Mazurek twierdzi, że na osiedlach pojawia się coraz więcej dzików. Wspomina również o „szokujących doniesieniach o atakach". Jak mówi w rozmowie z RadioZET.pl Błażej Dałek, Zastępca Dyrektora Lasów Miejskich, w mieście realizowana jest decyzja o odłowie z uśmierceniem do 400 dzików w terminie do 31 marca 2027 r. Część Warszawiaków stanęła w obronie zwierząt.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podejmuje Warszawa w celu kontroli populacji dzików.
- Dlaczego mieszkańcy Warszawy zgłaszają coraz więcej incydentów z dzikami.
- Co argumentują mieszkańcy i politycy w sprawie dzików w mieście.
W kwietniu Radny Miasta Stołecznego Warszawy Piotr Mazurek (Klub Prawo i Sprawiedliwość) skierował do prezydenta Rafała Trzaskowskiego interpelację w sprawie „zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców spowodowanego przez dziki". Jak twierdzi, pojawiają się między innymi doniesienia o atakach tych zwierząt. Do sprawy odniosły się Lasy Miejskie – Warszawa.
Dziki „terroryzują" Warszawiaków? „Szokujące doniesienia"
Warszawski radny z klubu PiS Piotr Mazurek skierował do miasta pytania „w związku z coraz większą ilością informacji o pojawiających się na warszawskich osiedlach dzików (w tym stad) oraz szokującymi doniesieniami o atakach tych zwierząt na mieszkańców (w tym seniorów, osoby z niepełnosprawnościami i dzieci), a także na zwierzęta domowe (w tym rozszarpania psa na oczach właściciela)".
Polityk zapytał m.in. o to, czy to prawda, że od 2021 r. ratusz zaprzestał działań mających na celu kontrolę populacji dzików, a także jakie działania od 2015 r. są prowadzone w zakresie kontroli populacji dzików. Z przesłanej odpowiedzi dowiadujemy się, że miasto nie zaprzestało działań. „Od 2022 r. wydaliśmy siedem decyzji dotyczących odstrzału redukcyjnego lub odłowu z uśmierceniem tych zwierząt na terenie miasta" – informuje Magdalena Młochowska, Dyrektor Koordynator ds. zielonej Warszawy.
„Zależy nam na utrzymaniu rozsądnej wielkości populacji dzików na terenach leśnych stolicy (nie ma mowy o ich całkowitym wytępieniu ani też zgody na nadmierny rozrost populacji – obie skrajności są niekorzystne dla ekosystemu)" – dodano. W dalszej części miasto podkreśla, że – mając na uwadze bezpieczeństwo mieszkańców – wobec skali oraz natężenia problemu nadmiernej populacji dzików w ostatnim czasie trwa poszukiwanie i wdrażanie rozwiązań opartych na aktualnych badaniach, wiedzy i doświadczeniu.
Agresywne zachowanie dzików? „Rośnie liczba zgłoszeń"
Obecnie trwają prace nad zarządzeniem w sprawie zespołu ds. dzikich zwierząt w granicach administracyjnych m.st. Warszawy. Do sprawy odniosły się również Lasy Miejskie – Warszawa. – Na przestrzeni ostatnich lat widoczna jest wyraźna tendencja wzrostowa liczby zgłoszeń od mieszkańców dotyczących obecności dzików – mówi nam Błażej Dałek, Zastępca Dyrektora Lasów Miejskich – Warszawa.
W 2025 r. odnotowano 8804 zgłoszenia. Natomiast w pierwszym kwartale 2026 r. zarejestrowano już 4924 zgłoszeń. Dla porównania, w poprzednich latach liczba zgłoszeń wynosiła odpowiednio: w 2020 r. – 432, w 2021 r. – 707, w 2022 r. – 2497, w 2023 r. – 4713. – Coraz częściej mieszkańcy wskazują też, że obecność dzików wiąże się z poczuciem zagrożenia i budzi obawy o bezpieczeństwo. Rośnie również liczba zgłoszeń dotyczących agresywnych zachowań dzików wobec ludzi i psów – dodaje Błażej Dałek.
Do 2023 r. nie odnotowywano tego rodzaju zdarzeń. W 2024 r. wpłynęło 59 zgłoszeń dotyczących ataków na ludzi oraz 13 – na psy. W 2025 r. liczby te wzrosły odpowiednio do 121 i 29. W okresie od 1 stycznia do 31 marca 2026 r. odnotowano już 51 takich przypadków wobec ludzi oraz 11 wobec psów. Z posiadanych informacji wynika, że w czterech przypadkach ataki dzików na ludzi zakończyły się hospitalizacją.
„Poszkodowana trafiła na SOR"
Błażej Dałek, Zastępca Dyrektora Lasów Miejskich – Warszawa poinformował, że tylko w 2026 roku doszło między innymi do:
- Ataku na terenie Muzeum w Wilanowie. Poszkodowana trafiła na SOR,
- Ataku na terenie Fortu Bema, mężczyzna został ugryziony w nogę i trafił do szpitala,
- Ataku na terenie osiedla Arbuzowa, kobieta została ugryziona w nogę,
- Ataku na terenie ROD przy ul. Lewinowskiej, poszkodowany doznał licznych obrażeń całego ciała i trafił do szpitala.
Jeśli chodzi o działania prowadzone w zakresie redukcji liczebności populacji dzików na terenie Warszawy, w 2021 r. nie została wydana ani nie była realizowana żadna taka decyzja. – Natomiast od 2022 r. do chwili obecnej działania te są prowadzone na podstawie stosownych decyzji wydawanych w oparciu o przepisy w związku z zagrożeniem powodowanym przez dziki dla prawidłowego funkcjonowania obiektów produkcyjnych oraz użyteczności publicznej na terenie miasta – dodaje Błażej Dałek. Obecnie realizowana jest decyzja o odłowie z uśmierceniem do 400 dzików w terminie do 31 marca 2027 r. oraz odstrzale redukcyjnym do 100 dzików w terminie do 31 grudnia 2026 r.
Mieszkańcy podzieleni. „Wstrętni ludzie"
Zdania mieszkańców Warszawy na temat dzików są podzielone, zwłaszcza po incydencie, do którego doszło w kwietniu na placu zabaw na warszawskim Bemowie. Lokalna społeczność twierdzi, że zwierzęta nikomu nie zagrażały, mimo to służby miejskie uśpiły cztery dorosłe osobniki i 12 warchlaków. Wszystko odbyło się na oczach spacerowiczów, w tym dzieci. Sprawa wywołała lawinę komentarzy.
„Politycy zachowują się, jakby byli sami na tym świecie. Zero wiedzy, z nikim nie skonsultują, tylko wydają kontrowersyjne decyzje. Komuś się wydaje, że jak jest na stołku, to może wszystko. Ze stołka można spaść i poobijać się boleśnie. Człowiek wchodzi z butami w naturalne środowisko zwierząt i potem się dziwi, że zwierzęta przychodzą pod domy jak do siebie" – pisze pani Iza. Podobnych komentarzy jest znacznie więcej. „Skandal", „Okrutne to jest", „Wstrętni ludzie" – czytamy.
„Nie dzwoniłbym po żadne służby"
W Warszawie w krótkim odstępie czasu doszło do uśmiercenia trzech stad dzików. Na Bemowie 16 osobników zamknięto na placu zabaw, a później uśmiercono na oczach mieszkańców, w tym dzieci. Podobnie było na Mokotowie. – W życiu nie zadzwoniłbym po żadne służby, widząc dzika. Wiem, że to jest automatyczny wyrok śmierci dla nich – mówi nam pan Robert, mieszkaniec Warszawy.
– Często dziki nie są agresywne, raczej ciekawskie. Podchodzą bliżej, bo szukają jedzenia. Weszły wtedy na plac zabaw – gdybym był na miejscu, po prostu otworzyłbym furtkę. Serce się łamie. PiS sobie może mówić, że to „lewackie wariactwo", ale w tym nie ma żadnej polityki ani ideologii. Chodzi o niewinne zwierzęta, które giną, bo przypadkiem znalazły się w złym miejscu – dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET