`

"Afera pietruszkowa" pod lupą prokuratury. "Czujemy się oszukani"

3 min. czytania
25.09.2025 15:58
Obserwuj nas na Google

Prokuratura zbada, czy w sprawie "afery pietruszkowej" doszło do oszustwa. Rolnicy z woj. świętokrzyskiego ponieśli ogromne, liczone w milionach straty przez to, że otrzymali nie te nasiona, które zamówili. Jak mówią, "czują się oszukani i liczą, że ktoś zauważy problem i im pomoże".

Pietruszka
fot. X/Przemysław Taranek

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie nasiona otrzymali rolnicy zamiast pietruszki korzeniowej.
  • Dlaczego sprzedaż pietruszki naciowej może być groźna dla zdrowia.
  • Co spowodowało ogromne straty finansowe rolników.
  • Kto jest badany w sprawie oszustwa nasion pietruszki.

Afera pietruszkowa w woj. świętokrzyskim. Wyrosło nie to, co powinno

Rolnicy w woj. świętokrzyskim mają poważny problem. Chodzi o nasiona pietruszki, które jak się okazało, nie były tym, co zamówili. - Rolnicy, którzy zamówić nasiona pietruszki korzeniowej, otrzymali inne nasiona, pietruszki naciowej - tłumaczy w Radiu ZET prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej Mirosław Fucia. Okiem laika mogłoby się wydawać, że wystarczy zebrać to, co wyrosło na polach, sprzedać i zminimalizować straty - to jest jednak niemożliwe. 

Mirosław Fucia tłumaczy, że rolnicy nie są przygotowani do zbioru pietruszki naciowej. Do tego potrzebny jest zupełnie inny sprzęt. Co jeszcze gorsze, substancje, które zostały użyte podczas uprawy są odmienne w przypadku pietruszki naciowej i korzennej. 

- W przypadku pietruszki naciowej stosuje się ograniczone środki ochrony roślin, bo one w tej naci długo się zachowują. Także sprzedaż takiego produktu byłaby po prostu groźna dla zdrowia ludzi - tłumaczy prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej. 

Wyjaśnia też, że rolnicy nie mieli szans, żeby zawczasu rozpoznać produkt, który otrzymali. Nasiona wyglądają bowiem identycznie. - Dopiero kiedy w połowie czerwca poszli na pole, zobaczyli, że rośnie tam inny produkt niż ten, który wcześniej zamówili - mówi Fucia. Dodaje też, że nikt nie spodziewał się takiej sytuacji, bo na przestrzeni 30 lat "nie pamięta, żeby wydarzył się taki problem". 

Straty rolników liczone w milionach złotych

Wiadomo, że poszkodowanych w tej sprawie jest 137 rolników. Łącznie mówimy o 224 hektarach upraw, które muszą zostać zutylizowane. Fucia wyjaśnia, że z hektara rolnik może uzyskać około 50 tys. złotych przychodu. Straty są więc ogromne, zwłaszcza że mówimy tu o przychodzie, a nie zysku. 

Redakcja poleca

- U nas to jest około 350 tys. złotych straty - mówi jedna z rozmówczyń Radia ZET. - W moim gospodarstwie, jest to 21 hektarów, straty oszacowane przez biegłego sądowego opiewają na kwotę blisko 1,5 miliona złotych - mówi inny z rolników.

Rolnicy czują się oszukani. Liczą na rządowe wsparcie

Poszkodowani rolnicy liczą na pomoc z góry. Jak mówią, mają nadzieję, że ktoś z ministerstwa zobaczy problem. Według szefa Świętokrzyskiej Izby Rolniczej potrzebne mogą być m.in. kredyty z niskim oprocentowaniem, bo rolnicy, którzy mają też inne inwestycje, bez zysków z pietruszki, która jest dla nich swego rodzaju finansowym motorem napędowym, mogą sobie zwyczajnie nie poradzić. 

- Nie wiem co z tego wyniknie. Mam nadzieję, że ktoś nam pomoże. To wszystko jest po prostu do zniszczenia. Trzeba to wszystko zaorać, a to kolejny problem, bo generuje dodatkowe koszty - mówią rolnicy w rozmowie z Radiem ZET. 

- Czujemy się zostawieni samym sobie. Walczymy z wiatrakami, nie wiadomo z kim i z czym. Nasiona były kupione u polskiego dystrybutora. Byliśmy przekonani, że siejemy to, co chcemy i będziemy zbierać to, co mamy zbierać. Dystrybutor wie, że wyrosło nie to, co miało wyrosnąć, ale nie chce przyznać, że tak się stało. Nawet laik zobaczy, że teraz widać różnicę - słyszymy od rolników. Sam producent nie bierze na siebie odpowiedzialności za całą sytuację.

Prokuratura bada "aferę pietruszkową"

Sprawie afery pietruszkowej przygląda się już prokuratura. Reporter Radia ZET PRzemysław Taranek ustalił, że śledczy sprawdzają, czy doszło do oszustwa na wielką skalę. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie - kto jest odpowiedzialny za całą sytuację. 

W gronie podejrzanych jest czeska firma - dostawca nasion i ich polski dystrybutor. Ci wzajemnie przerzucają się odpowiedzialnością. Sprawą zajmuje się prokuratura w Pińczowie. Wstępne postępowanie prowadzone jest w kierunku oszustwa. Przesłuchano już pierwszych świadków. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET