Morderstwo czy zaginięcie? Zmowa milczenia w sprawie 10-letniej Angeliki Rutkowskiej
10-letnia Angelika Rutkowska zaginęła bez śladu 31 stycznia 1997 roku. Wyszła na podwórko pobawić się z kolegami. Śledczy nie potrafili wyjaśnić, co stało się 25 lat temu w wielkopolskim Kole. Prokuratorskie akta zostały zniszczone zaledwie kilka lat po zniknięciu dziewczynki. Natomiast policja odmawia dostępu rodzinie Angeliki do policyjnych dokumentów ze sprawy poszukiwawczej. Kto boi się prawdy o Angelice?
- To jest ulica Kajki i tutaj na tym skrzyżowaniu była widziana Angelika przez tego sąsiada, który wracał z pracy o 15-tej. Od tej pory nikt już jej więcej nie widział - pokazuje mi pani Izabela Jankowska, ciotka zaginionej dziewczynki.
- Daleko stąd jest do rzeki? - pytam.
- A tu zaraz, jak jest to muzeum. Na wprost, jak ten żółty budynek. Tam jest rzeka, tam już jest most. Czyli to jest wszystko blisko, nie?
- Jeżeli Angelika poszłaby nad rzekę, to powinna być przez kogoś widziana? - dopytuję.
- No właśnie. Tu wszędzie okna są. Żeby nikt nic nie widział... Takie dziwne troszeczkę, to wszystko - nie dowierza pani Izabela.
Do tajemniczego zaginięcia 10-letniej Andżeliki Rutkowskiej doszło 25 lat temu w leżącym nad Wartą Kole. Dziś miasto położone w centralnej Polsce ma niewiele ponad 20 tysięcy mieszkańców. Odwiedziłem je, aby przyjrzeć się sprawie niewyjaśnionego zaginięcia 10-latki. Spotykam się z Izabelą Jankowską, ciotką zaginionej dziewczyny. Kobieta od ponad 20 lat prowadzi prywatne śledztwo w sprawie zaginięcia swojej chrześnicy. - Angelika jest dla mnie jak córka. Ona się wychowywała w tym domu, w którym do dziś mieszkam. Ja jej imię wybrałam. Jestem tak do niej przywiązana, że jak mi policja mówi, że ja nie jestem stroną w sprawie, to wie pan, co mi się robi? - denerwuje się.
Matką Andżeliki jest pani Agata Rutkowska. To siostra pani Izabeli. Gdy kobieta zaszła w ciąże wyprowadziła się ze swojego mieszkania i zamieszkała z rodzicami oraz siostrą Izabelą. Andżelika jest bardzo energiczną i uśmiechniętą dziewczynką. Ma młodszą o pięć lat siostrę. Od lalek woli jednak samochody. Dlatego więcej czasu spędza bawiąc się z kolegami na podwórku.
Dzień zaginięcia
Jest 31 stycznia 1997 roku. Piątek, ostatni dzień ferii zimowych, które Andżelika spędza w domu. Jej ciotka Izabela ma umówioną po południu wizytę u lekarza, a babcia pracuje na drugą zmianę. O godzinie 13 Andżelika wychodzi z domu. Dwie godziny później widziana jest przez sąsiada na krzyżówce w pobliżu domu.
- Sąsiad zapytał ją gdzie idzie, a ona odpowiedziała, że idzie się przejść. I od tej pory nikt już jej nie widział. Tak twierdzono wtedy, że nikt jej nie widział, bo po latach okazuje się coś innego - tłumaczy pani Izabela.
Gdy kobieta wraca do domu od lekarza, to nie zastaje siostrzenicy.
Z pracy wraca także dziadek Andżeliki, który jest zaniepokojony jej nieobecnością. O zniknięciu córki dowiaduje się jej matka. Pani Agata nie zwleka i szybko zgłasza zaginięcie 10-letniej Andżeliki na miejscowym komisariacie. Dziewczynka nie mogła oddalić się zbyt daleko, dlatego rodzina prosi policję o poszukiwania z udziałem psa tropiącego. - Policjant odmówił. Powiedział, że po pierwsze jest już weekend, a po drugie mają tylko suczkę, która ma cieczkę - wspomina ciotka Angeliki.
W kolejnych dniach policjanci postanawiają sprawdzić pobliską rzekę. Ich zdaniem dziewczynka bawiła się na placu zabaw, który leży nieopodal brzegu Warty. Do akcji poszukiwawczej nie angażują jednak płetwonurków. Pobieżne sprawdzenie rzeki nie ujawnia zwłok dziewczynki. Mimo tego, że śledczy nie sprawdzili dna rzeki, wykluczają wersję o utonięcie Andżeliki. Dzieje się to z powodu nowych ustaleń. Dziewczynka miała być widziana na dworcu PKP i PKS we Włocławku dwa tygodnie po zaginięciu. Jak 10-letnia dziewczyna zdołała sama i niezauważenie pokonać trasę z Koła do Włocławka, która liczy 70 kilometrów? I najważniejsze: co później stało się z Angeliką? Do rodziny zgłasza się tajemniczy mężczyzna. Twierdzi, że wie, gdzie jest 10-latka, ale w zamian za informację żąda... aktu urodzenia Angeliki.
Posłuchaj podcastu kryminalnego Radia ZET "Materiał dowodowy" i dowiedz się, jak zakończyła się sprawa zaginionej Angeliki Rutkowskiej. Zapraszają Klaudia Bochenek i Mateusz Kapera.
"Materiał dowodowy" to podcast kryminalny Radia ZET przygotowywany przez dziennikarzy Mateusza Kaperę i Klaudię Bochenek. Przybliżamy słuchaczom najciekawsze sprawy kryminalne, które wydarzyły się w Polsce. Odkrywamy nowe fakty i rozmawiamy z rodzinami nie tylko ofiar, ale także oprawców. Nowe odcinki, co dwa tygodnie na player.radiozet.pl, kanale Youtube Radia ZET i najpopularniejszych platformach streamingowych.
Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET