Antropolożki zbadały duszę 765-letniego Jarmarku św. Dominika. "Szkielet tradycji w trójkącie"
Antropolożki z Uniwersytetu Gdańskiego wzięły pod lupę 765-letnią tradycję Jarmarku św. Dominika. Aleksandra Paprot-Wielopolska i Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz przez tygodnie dokumentowały „duszę” wydarzenia, udowadniając, że jarmark to znacznie więcej niż handel. Wyniki ich badań, oparte na tzw. trójkącie tradycji, mają stać się fundamentem wniosku o wpisanie Jarmarku na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wnioski wyciągnęły antropolożki z badań Jarmarku św. Dominika.
- Dlaczego handel na Jarmarku to nie tylko wymiana towarów.
- Co składa się na szkielet tradycji według badaczek.
- Jaką rolę odgrywają relacje społeczne na Jarmarku.
Antropolożki zbadały Jarmark św. Dominika. Tradycja ma ponad 700 lat
Gdański Jarmark św. Dominika to wydarzenie z wieloletnią tradycją, organizowane już od 765 lat. Do tej pory nikt nie przeprowadził dokładnych badań tego zjawiska. W 2026 roku zrobiły to antropolożki z Uniwersytetu Gdańskiego. Badaczki postanowiły w sposób naukowy udokumentować duszę tej imprezy.
Aleksandra Paprot-Wielopolska i dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz obeszły jarmark wzdłuż i wszerz, rozmawiając przy tym z rzemieślnikami, artystami i handlarzami. Radio ZET zapytało antropolożki o ich pierwsze wnioski. - Już dwa lata wcześniej prowadziłyśmy z Instytutem Kultury Miejskiej w Gdańsku takie badania rozpoznawcze dotyczące niematerialnego dziedzictwa w mieście - powiedziała Aleksandra Paprot-Wielopolska.
- My nie jesteśmy jako badaczki od tego, żeby palcem pokazywać, co jest tym niematerialnym dziedzictwem. Dlatego zdecydowałyśmy się przeprowadzić szczegółowe badania na temat Jarmarku. Przeprowadziłyśmy obserwacje etnograficzne, pogłębione wywiady z uczestnikami jarmarku, czyli osobami, które mają realny wpływ na jego format - dodała.
Do jakich wniosków doszły badaczki?
A jakie to są wnioski? - To może nie jest jakaś zaskakująca refleksja, ale przede wszystkim to, że handel to nie jest tylko wymiana towarowo-pieniężna. Handel to są relacje, folklor słowny, cały rezerwuar zachowań - mówi Radiu ZET Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz.
- Przede wszystkim na podstawie naszych obserwacji zrobiłyśmy właśnie taki szkielet tradycji, ujęłyśmy go w trójkąt, tam się ujawnia właśnie ta tradycja i kultura niematerialna w tym trójkącie, którym jest handel, duchowość i rozrywka - dodaje.
Wyjaśnia przy tym, że nie chodzi tylko o te imprezy odgórne, jak koncerty czy parady. - Ale też taka rozrywka wewnętrzna rzemieślników, którzy po godzinach handlowych prowadzą życie towarzyskie. To jest rozrywka, to są relacje społeczne. Więc powiedziałaby, że to jest chyba nasz główny wniosek - ocenia badaczka.
Ludzie wracają z dziećmi i wnukami
Antropolożki przytoczyły przykład jednego z rzemieślników, który na Jarmarku po raz pierwszy pojawił się w latach 80. - On rzeczywiście poczuł ducha tego wydarzenia. Spodobała mu się atmosfera i zaczął wyplatać makremowe obuwie z lnianego sznurka i robi to do dziś. Każdego roku przyjeżdża na Jarmark - mówią badaczki.
- Tam się tworzy cała siatka relacji społecznych, nie tylko między handlarzami, którzy rzeczywiście się znają, ale i z kupującymi, bo ci ludzie wracają. Ci, którzy byli 30 lat temu przychodzą teraz z dziećmi, z wnukami i kupują te buty makramowe. To są bardzo ciekawe historie - dodają.
Badanie prowadzone jest dla Instytutu Kaszubskiego w Gdańsku, który jeszcze w tym roku chce złożyć wniosek o wpisanie Jarmarku świętego Dominika na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturalnego. Widnieje już na niej inna gdańska tradycja - muzyka grana na carillonie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET