Ataki w szkołach, MEN rozesłał instrukcję. Eksperci wskazują wprost: "Tego zabrakło"
Resort edukacji rozesłał do szkół instrukcję postępowania w sytuacjach zagrożenia. - Błędne jest już samo założenie, że wszyscy będą "dość racjonalnie" działać w stresie. Że pani od geografii, i pan od fizyki nie stracą zimnej krwi. To nie hollywoodzki film, że kogoś kopniemy z półobrotu i po temacie - komentuje w rozmowie z RadioZET.pl Andrzej Gross, trener samoobrony i krav magi.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Po serii ataków resort edukacji rozesłał specjalną instrukcję dla szkół;
- Nowe wytyczne zostały opracowane na podstawie doświadczeń z USA;
- Eksperci ds. samoobrony wskazują, czego zabrakło w dokumencie.
- Już widzę, jak barykaduję się z dzieciakami w klasie. Przecież nawet ławki nie przesunę, bo wiek i zdrowie już nie te. U nas w szkole średnia to 57 lat. Jak nic zaraz otworzymy geriatryczne biuro ochrony. Niech lepiej przed zatrudnieniem robią testy sprawnościowe. Najlepsza opcja? Psikać gazem po oczach i od razu wzywać pomoc - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Aleksandra, nauczycielka z 35-letnim stażem w szkole.
- Wszystkie dokumenty są bardzo ogólne, dlatego szukam na własną rękę, w tym co robić, jak dzieciaki zetnie ze stresu. Wtedy nie ma dyskusji - bierzesz za bary i sterujesz jak lalką, sam albo prosisz grupę o pomoc. Inny przykład: gdzie audyt bezpieczeństwa? Wszystkie klasy traktuje się identycznie, a to błąd. Nikt nie patrzy na to, że jedna sala ma wzmocnione drzwi, inna mniejsze okna i trudniej się do niej dostać z zewnątrz, a w innej stoją wielkie szafy - przyznaje Wiktor, nauczyciel z 10-letnim stażem.
12 października resort edukacji rozesłał do szkół instrukcje reagowania na atak z użyciem niebezpiecznego narzędzia. We wtorek Barbara Nowacka, szefowa MEN zapowiedziała dodatkowo "trenowanie schronienia". To odpowiedź na akty przemocy w placówkach, do których doszło w ostatnich dniach. Z tego powodu od piątku (9 października) szkoły i przedszkola objęte są też dodatkowym monitoringiem przez policję wspieraną przez straże miejskie. Jak sam dokument oceniają trenerzy samoobrony?
Quiz: Polskie afery polityczne. Tymi sprawami żył cały kraj
Podręcznik dla szkół i zasada 4U. "Daję czwórkę"
Instrukcja liczy sześć stron. W największym skrócie sprowadza się do zasady 4U.
Uważaj, czyli rozpoznaj zagrożenie bez narażania siebie i uczniów, przekazuj sprawdzone informacje.
Uciekaj - oddal uczniów od zagrożenia, jeżeli droga jest bezpieczna.
Ukryj się - "zabezpiecz uczniów", jeżeli "ucieczka nie jest bezpieczna".
Udaremnij atak - ale wyłącznie jako ostateczność przy bezpośrednim zagrożeniu życia.
Niezależnie od wybranego działania: powiadom 112 (gdy można to zrobić bezpiecznie); wykonuj polecenia służb; a po zdarzeniu zadbaj o wsparcie psychologiczne uczniów.
Andrzej Mroczek, ekspert ds. terroryzmu, były policjant, analityk i zastępca dyrektora Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas w rozmowie z RadioZET.pl zauważa, że instrukcja nie została wymyślona ad hoc. - Tego typu materiały były opracowywane już 10 lat temu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także ośrodki badawcze, w tym nasz, który jeszcze wcześniej wydał publikacje naukowe na ten temat - wskazuje.
Bazą dla nich są rekomendacje powstałe na podstawie ponad 25-letnich badań agencji FBI i ośrodków badawczych w Stanach Zjednoczonych. - Proste i skuteczne. A co najważniejsze stworzone na potrzeby szkół. Z danych wynika, że tylko w ostatnich dwóch latach liczba zdarzeń z udziałem active shooter (z ang. aktywny strzelec) i nożowników w szkołach w USA spadła do 200-250 rocznie, podczas gdy wcześniej było to 350-400 incydentów, zależnie od metodologii - zapewnia nasz rozmówca.
Nowością w dokumencie rozsyłanym przez MEN jest dodanie do schematu pierwszego "U". W Stanach jest tylko trzy składowe: Uciekaj ukryj się, walcz.
Praktycy i szkoleniowcy oceniają, że to dokument poprawny. Chwalą prosty sposób przedstawienia procedury 4U. - Właściwa jest hierarchia priorytetów - na pierwszym miejscu bezwzględnie postawiono na ewakuację, ukrycie się i ochronę życia uczniów. Zdecydowany i słuszny zakaz zgrywania bohatera, w tym zbliżania się do sprawcy, prób odebrania niebezpiecznego narzędzia czy obezwładniania go gołymi rękami. Dobre, życiowe wskazania w fazie ukrycia: nakaz barykadowania wejścia dostępnymi przedmiotami, absolutne wyciszenie telefonów (w tym wibracji) oraz zakaz zawracania po pozostawiony sprzęt i plecaki - wylicza trener samoobrony Wojciech Kostarski.
Podobnego zdania jest Andrzej Gross, trener samoobrony i krav maga. - Model łatwy do zapamiętania. Dobre priorytety i dobrze opisany mechanizm ewakuacji: kierunek przeciwny do zagrożenia, krótkie komendy: "Idziemy za mną", "Nie zatrzymujemy się", "Zostajemy razem". Daję czwórkę, jeśli chodzi o teorię - mówi.
Tego zabrakło w instrukcji. Ekspert: "Pudrowanie tematu"
Eksperci zastrzegają jednak, że to "nie do końca wystarczający dokument w zderzeniu z realnym zagrożeniem życia". Nie ma omówienia ani jednego scenariusza zachowań. Co jeżeli ten napastnik jest na korytarzu? Na boisku? A co jeśli już wtargnął do klasy? Brakuje też praktycznych wskazówek. - Kiedy ćwiczymy z dzieciakami w klubie "sytuacje nożowe", to od razu ma być wrzask: "Uwaga, nóż". Oddal się, nie próbuj walczyć, szukaj krzesła, zasłaniaj się plecakiem, owiń rękę kurtką itd. A tak to tylko ogólne założenia, pudrowanie tematu - zastrzega Andrzej Gross.
Zwraca też uwagę, że zabrakło prostej instrukcji graficznej, na jedną stronę, którą będzie można wydrukować i powiesić na ścianie w klasie. Tak, jak instrukcji o tym, jak prawidłowo myć ręce.
Poważne błędy? Chybiona, jego zdaniem, jest rekomendacja: zabarykaduj drzwi, bo te w klasach otwierają się na zewnątrz, co wynika z przepisów przeciwpożarowych. - Dalej: Błędne jest samo założenie, że wszyscy będą "dość racjonalnie" działać w stresie. Że pani od geografii, i pan od fizyki nie stracą zimnej krwi. To nierealne. To nie hollywoodzki film, że kogoś kopniemy z półobrotu i po temacie. Nawet osoba, która regularnie trenuje będzie miała trudności z zarządzaniem swoim ciałem, a co dopiero z logicznym myśleniem - tłumaczy.
Dla Wojciecha Kostarskiego słabym punktem jest "bardzo duża asekuracja" w fazie "udaremnij atak". Dokument wskazuje, że obrona to ostateczność, ale jednak nie instruuje w zakresie technik działania. - Elementarną wytyczną powinno być jasne wskazanie: szukaj i używaj broni improwizowanej. Nauczyciel musi mieć odruch sięgnięcia po cokolwiek, co ma pod ręką, np. krzesło, kij od szczotki, gaśnicę. Chodzi o to, by zbudować dystans i zneutralizować atak - mówi.
Na minus ocenia też bierność w fazie "ukryj się". Sam nakaz zachowania ciszy jest w pełni zrozumiały, ale brakuje wskazania, jak aktywnie wykorzystać czas za zamkniętymi drzwiami. Powinien on służyć dwóm rzeczom: natychmiastowemu uzbrojeniu się w przedmioty codziennego użytku na wypadek, gdyby napastnik sforsował barykadę oraz uspokojeniu uczniów. - Samo polecenie "zachowajcie ciszę" nie zadziała, gdy ktoś zacznie szarpać za klamkę. Nauczyciel musi znać i potrafić zastosować u dzieci proste techniki uspokajające np. ćwiczenia oddechowe, by opanować ich mimowolne odruchy, takie jak płacz czy krzyk, i nie zdradzić obecności grupy - tłumaczy.
Radzi też, by nauczyciel stanął z boku drzwi w tzw. martwym polu, a nie na wprost. Jeśli napastnik wtargnie do środka, pedagog musi mieć przewagę, by zadziałać z zaskoczenia.
Wytyczne "dobre na start". Co dalej?
- To na ile sam dokument może być dla nauczycieli pomocny? - dopytujemy.
- To baza, formalna rama i ujednolicenie pojęć. Dobre na start, ale w warunkach ostrego stresu, tunelowego widzenia i paraliżu decyzyjnego papierowe procedury przestają mieć znaczenie. Pomocne będą tylko te nawyki, które zostaną "przetrenowane" w praktyce, w budynku konkretnej szkoły - odpowiada Wojciech Kostarski.
- Jeżeli nikt nie planuje dodatkowych szkoleń, to równie dobrze mógłby ten dokument nie powstać. To tylko "dupokrytka ministerstwa" - uważa z kolei Andrzej Gross.
Także Andrzej Mroczek wskazuje na konieczność ćwiczeń. - Należy je wprowadzać stopniowo i systematycznie powtarzać. Przynajmniej raz na kwartał. Instrukcja to swego rodzaju drogowskazy, wskazówki, bo nie chodzi o to, by mówić, jak należy postępować od literki do literki - podkreśla.
Innymi słowy to rekomendacje, które powinno się wdrożyć w ramach procedur. Te ostatnie powinny mówić nie tylko o reakcjach ofiar w sytuacji zagrożenia, ale też o tym, co się powinno zadziać "po ustaniu sytuacji kryzysowej". W zależności od tego, czy napastnik zginie czy też ucieknie.
Według Andrzeja Grossa nie można też wymagać od nauczyciela, że ten zostanie ochroniarzem, i to do tego bez praktycznego przeszkolenia. - Jakby mi ktoś dał sześciostronnicowy podręcznik pod tytułem: "Jak się poruszać samochodem", to już powinienem być wypuszczony na drogę?! Wolne żarty! - kwituje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET