Bałtyk wakacyjnym hitem. To zasługa „polskiej Ibizy”. „Bardzo duże obłożenie”

3 min. czytania
07.08.2026 10:36
Obserwuj nas na Google

Za nami pierwsza połowa wakacji. Mimo że w lipcu pogoda nie dopisywała, to turyści i tak tłumnie odwiedzali polskie hotele. Szczególną popularnością cieszył się oczywiście Bałtyk i Pomorze Zachodnie. - Hotele mają nawet wyższe wskaźniki niż w zeszłym roku. W nadmorskich obiektach mamy obłożenie sięgające 90 proc. - mówi portalowi RadioZET.pl Małgorzata Gipsiak, ekspertka sieci hoteli Arche.

Mielno
fot. GERARD/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są wskaźniki obłożenia hoteli w lipcu w różnych regionach Polski.
  • Co przyczynia się do wzrostu popularności polskich hoteli.
  • Które miejsca nad Bałtykiem i w górach zyskały na popularności w lipcu.

Udany lipiec w hotelarstwie

Wraz z sierpniem minęła pierwsza połowa wakacji. To dobry moment na wstępne podsumowanie sezonu. Lipiec, podobnie jak rok temu, nie zachwycał pogodą. Mimo tego Polacy i tak chętnie decydowali się na wakacyjny wyjazd. - Hotele mają nawet wyższe wskaźniki niż w zeszłym roku. W nadmorskich obiektach mamy obłożenie sięgające 90 proc. W mniej turystycznych miejscach, takich jak np. Podlasie, obłożenie sięga 75 proc. Widać tutaj duży wzrost - mówi portalowi RadioZET.pl Małgorzata Gipsiak, dyrektor generalna hotelu Arche Krakowska.

Duża popularność polskich hoteli to zasługa m.in. dobrze rozwiniętej infrastruktury. Coraz więcej obiektów oferuje dodatkowe udogodnienia, takie jak wewnętrzne baseny i strefy spa, które gwarantują udany odpoczynek nawet w razie deszczowej pogody. Polacy są skłonni zapłacić więcej, aby mieć pewność, że nic nie popsuje ich urlopu - Coraz więcej osób ceni sobie wysoką jakość czasu spędzanego podczas urlopu. Część turystów może wyjechać na wczasy raz lub dwa razy w roku, przez co są skłonni zapłacić więcej za udogodnienia, dzięki którym będą pewni, że w odpoczną w jakościowy sposób. Szukają przede wszystkim miejsc, które mają bogatą ofertę wewnętrzną, w razie, gdyby np. popsuła się pogoda. Dużym powodzeniem cieszą się obiekty, które posiadają aquaparki czy strefy spa - dodaje ekspertka.

Redakcja poleca

Polacy podróżują częściej, ale krócej 

Warto zauważyć, że częstotliwość wyjazdów rośnie mimo wyższych cen. Te rok do roku wzrosły w okolicach inflacji, czyli o 3 proc. - Niestety wszystko idzie do góry, wynika to m.in. z rosnących kosztów energii i produktów spożywczych czy wynagrodzeń pracowniczych. Te ceny rosną, ale w stabilny sposób. Hotelarze mają na uwadze, że zaporowa cena może sprawić, że turysta wybierze odpoczynek na kampingu czy za granicą - wyjaśnia Małgorzata Gipsiak.

W tym roku zauważalny jest również trend z poprzednich lat. Polacy skracają wyjazdy, ale podróżują częściej. - Pojawia się coraz mniej rezerwacji jedno- i dwu tygodniowych. Wyjazdy trwają najczęściej dwa-cztery dni i często zahaczają o weekendy, tak, aby nie trzeba było brać dłuższego urlopu - tłumaczy ekspertka sieci hoteli Arche.

Mocno skróciło się również samo okno rezerwacyjne. W przypadku city breaków Polacy rezerwują pobyt czasami nawet w samym dniu przyjazdu. - Polacy podróżujący z dziećmi najczęściej wykupują pobyt na tydzień lub dwa przed przyjazdem. Kiedyś było to nie do pomyślenia, a turyści rezerwowali wczasy jeszcze w zimie - zauważa Małgorzata Gipisiak.

Bałtyk króluje w wakacje. Mielno z największymi wzrostami 

W lipcu bez zaskoczeń wśród turystów dominował polski Bałtyk. Na Pomorzu Zachodnim największe wzrosty zanotowano w Mielnie, nazywanym często „polską Ibizą”, ze względu na dużą liczbę atrakcji i bogate życie nocne. Okazuje się, że miejscowość przyciąga nie tylko Polaków, ale i obcokrajowców. - Mielno ma bardzo wysokie obłożenie. Obserwujemy tutaj wyraźny wzrost rok do roku. To zasługa m.in. turystów z zagranicy - ze Skandynawii i Niemiec. Nasza oferta jest tak skonstruowana, aby do nich trafiać - wyjaśnia ekspertka. Z kolei na Pomorzu dużą popularnością cieszy się Władysławowo, które przyciąga urlopowiczów z centrum Polski atrakcyjnym dojazdem.

Dużym zainteresowaniem w lipcu cieszyły się również góry, w tym nie tylko kultowe kurorty, takie jak Zakopane, ale też np. Muszyna, gdzie w hotelu sieci Arche już od czerwca nieprzerwanie przebywa kilkuset gości. - Pogoda w lipcu nie była najlepsza, co przyczyniło się do tego, że część turystów zdecydowała się na spędzenie czasu nie nad morzem, a w formie górskich wędrówek na świeżym powietrzu. Tutaj często wystarczy 18-20 st. C, nawet w deszczu, aby zaplanować aktywność, co nie jest możliwe nad morzem - dodaje Małgorzata Gipsiak.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET