„Bear Commando” rozpoczęło pracę. Tak ma wyglądać płoszenie niedźwiedzi w Bieszczadach
W Bieszczadach działanie rozpoczęła grupa powołana do płoszenia niedźwiedzi za pomocą gumowych kul. Jak relacjonuje reporter Radia ZET Przemek Taranek, „Bear Commando”, jak mówią o nich, było wzywane już kilka razy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie przepisy weszły w życie w czerwcu dotyczące niedźwiedzi.
- Dlaczego powołano grupę „Bear Commando” w Bieszczadach.
- Które techniki stosuje „Bear Commando” do płoszenia niedźwiedzi.
Bieszczady. Pierwsze interwencja „Bear Commando”
Pod koniec czerwca weszły w życie przepisy umożliwiające strzelanie gumowymi kulami do drapieżników. A za nami już pierwsze interwencje grupy powołanej do płoszenia niedźwiedzi w Bieszczadach. Jak informuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, jej członkowie kilka razy używali już broni gładkolufowej i gumowych kul.
W grupie działa już 12 ludzi uzbrojonych w strzelby gładkolufowe. - „Bear Commando”, jak mówią o nich w Bieszczadach, było wzywane już kilka razy do płoszenia niedźwiedzi - relacjonuje Łukasz Lis, rzecznik RDOŚ w Rzeszowie.
- Najczęściej niestety obrywa ta samica, która pojawia się w okolicach Wołkowyi, najczęstszy bohater filmików i zdjęć – dodaje Lis. To jeden z 11 niedźwiedzi, którym udało się do tej pory założyć obroże telemetryczne, umożliwiające śledzenie i płoszenie, kiedy zbliża się do zabudowań.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET