Uważaj na te metody sprzedawców w Black Friday. Wydasz więcej niż chcesz
Black Friday, czyli dzień znany jako „święto zakupów”, kusi ofertami i promocjami. Zdarza się jednak, że sklepy stosują specjalne metody zachęcające klientów do wydania znacznie większej kwoty od pierwotnie założonej sumy. Na jakie techniki warto uważać?
Black Friday 2024. Sprzedawcy sięgają po specjalistyczne techniki
Black Friday, czyli czarny piątek, to specjalne „święto zakupów” wywodzące się ze Stanów Zjednoczonych. Jego data wyznaczana jest przez pierwszy piątek po święcie dziękczynienia. W tym roku będzie to 29 listopada. W wielu krajach godziny otwarcia wybranych sklepów ulegną wówczas wydłużeniu, a na produkty obowiązują atrakcyjne zniżki i liczne promocje.
Należy jednak podkreślić, że w związku z zauważalnie sporym zainteresowaniem konsumenckim niektórzy sprzedawcy mogą sięgać po techniki mające skłonić klientów do wydania kwoty znacznie większej od tej pierwotnie założonej. „Sklepy często stosują specjalistyczne taktyki, które mają na celu wywołanie określonych emocji u klientów” – wskazuje portal zielona.interia.pl. Konsumenci muszą zatem mieć się na baczności i zachować zdrowy rozsądek. Na jakie metody warto zwrócić uwagę?
Nie daj się złapać w Black Friday. Te sztuczki warto znać
Serwis branżowy dla przedsiębiorców Entrepreneur podpowiada sprzedawcom wykorzystywanie określonych mechanizmów. Podkreśla m.in. konkretny czas Black Friday, otwierającego konsumencki okres przedświąteczny. Wówczas klienci są bardziej skłonni do robienia większych zakupów. Portal sugeruje stworzenie wrażenia ekskluzywności i pilności (np. poprzez obietnicę dostępności konkretnego produktu przez krótki czas) oraz wykorzystywanie wielu rabatów w celu zwiększenia przedświątecznych wydatków. Warto zauważyć, że wspomniane rabaty nierzadko nie są wcale ogromnymi zniżkami, a kwotami niewiele tańszymi lub nawet równymi cenie regularnej.
Wiele sklepów korzysta też z mechanizmu „wczesnego dostępu”, gromadząc przed Black Friday listę subskrybentów, zwiększając liczbę zapisów osób zainteresowanych nabyciem danych przedmiotów i obiecując dostępność mimo deklarowanego ogromnego zainteresowania. „To sytuacja korzystna dla obu stron: klienci mają większe prawdopodobieństwo otrzymania pożądanych przedmiotów bez napotkania komunikatu »wyprzedane«. Rozkładasz ruch na swojej stronie internetowej. Twoja marka korzysta ze zwiększonego zaangażowania, które może przekształcić się w lojalność” – tłumaczy publikacja.
Sprzedawcy sięgają również po zabiegi z zakresu neuromarketingu – przypomina w tym kontekście zielona.interia.pl. Z zagadnieniem wiąże się m.in. celowe używanie krzykliwych kolorów (najczęściej czerwonego), eksponowanie produktów na średniej wysokości oczu klientów i umieszczanie przy sprzedawanych rzeczach cen niezaokrąglonych, kończących się np. piątką czy dziewiątką.
Źródło: Radio ZET/euronews.com/entrepreneur.com/zielona.interia.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET