Były policjant alarmuje ws. poszukiwań Grzegorza Borysa. "On prowokuje"

3 min. czytania
25.10.2023 17:10
Obserwuj nas na Google

Grzegorz Borys, podejrzany o zamordowanie swojego 6-letniego synka, od kilku dni poszukiwany jest w lasach w okolicach Gdyni. Nagrodę za niego wyznaczył już Krzysztof Rutkowski. Ten ruch spotkał się z krytyką ze strony przedstawicieli policji. Ich zdaniem może to ośmielić nieprofesjonalne osoby, skuszone wizją nagrody pieniężnej, ale może też doprowadzić do tragedii. - On w ten sposób prowokuje niektórych ludzi, którzy mając nadzieję, że uda im się zarobić, mogą być uznani przez policjantów w porze wieczorowej czy nocnej za ewentualnego przestępcę - przyznał w rozmowie z "Faktem" b. analityk Komendy Głównej Policji Marek Siewert.

Grzegorz Borys
fot. PAP, Policja

Grzegorz Borys poszukiwany jest od piątku 20 października. Wówczas w jednym z mieszkań w Gdyni znaleziono zwłoki 6-letniego Olka. Dziecko miało rany cięte szyi. O jego zabicie podejrzany jest jego ojciec, którym jest właśnie Borys - 44-letni żołnierz Marynarki Wojennej. Służby wydały za nim list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania.

Grzegorz Borys poszukiwany. Krzysztof Rutkowski wkracza do akcji

W akcji poszukiwawczej uczestniczy ok. 500 osób: policja, wojsko, straż leśna, straż pożarna oraz osoby prywatne. Przeczesywane są tereny Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego - najpierw w rejonie Źródła Marii, potem w lasach między Karwinami a Chwarznem, a teraz na terenie między Karwinami a Witominem.

W operacją poszukiwania Grzegorza Borysa zaangażował się także Krzysztof Rutkowski. Właściciel biura detektywistycznego zaoferował ponadto wypłaci nagrodę w wysokości 50 tys. zł. "za wskazanie żywego lub martwego" Borysa. Ruch ten spotkał się jednak ze sporą krytyką.

Redakcja poleca

Zdaniem doświadczonych funkcjonariuszy może dojść do tragedii, gdy w pościg za 44-latkiem ruszą "samozwańczy łowczy" - bez profesjonalnego przygotowania, za to motywowani chęcią zdobycia pieniędzy.

B. policjant ostrzega. "On prowokuje"

- Działania Krzysztofa Rutkowskiego mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. [...] Mogło to zdeterminować osoby, które niekoniecznie powinny się znaleźć w miejscach penetracji jednostek policyjnych - ostrzegł w rozmowie z "Faktem" Marek Siewert, b. analityk Komendy Głównej Policji, wieloletni pracownik wydziału zabójstw.

Z uwagi na to, że aura jest, jaka jest, ludzie są ubrani na ciemno, mają założone kaptury i w przypadku jakichś nieporozumień, próby ucieczki, bo ludzie różnie mogą reagować, mogą się przestraszyć, zacząć uciekać. Policjant może zareagować różnie, może oddać strzał ostrzegawczy. Następnie może oddać strzał w kierunku uciekającej osoby, uznając, że to może być poszukiwany, niebezpieczny przestępca, który może posiadać przy sobie niebezpieczne narzędzie - Marek Siewert, b. analityk KGP w rozmowie z "Faktem"

- On w ten sposób prowokuje niektórych ludzi, którzy mając nadzieję, że uda im się trafić na trop poszukiwanego, szczególnie niebezpiecznego przestępcy i przy okazji zarobić, mogą być uznani przez policjantów w porze wieczorowej czy nocnej za ewentualnego przestępcę - dodał Siewert.

- A jak zaczną uciekać, może dojść do użycia broni palnej w tym wypadku, czyli w pościgu za szczególnie niebezpiecznym przestępcą - podsumował były policjant w rozmowie z dziennikiem. 

Osoby, które wiedzą, gdzie może przebywać Grzegorz Borys, proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Gdyni pod numerem telefonu 47 74 21 222 lub na numer alarmowy 112.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET