Ceny jak z kosmosu, studenci załamują ręce. „Nie spodziewałam się tego"
– Jest o wiele gorzej, niż myślałam. Właściwie to zostałam z wyborem: albo wynajmuję przyzwoity pokój i liczę każdy grosz albo mieszkam w norze z dala od uczelni – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Natalia, która w październiku zaczyna studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Z podobnymi problemami mierzą się studenci poszukujący mieszkań w Krakowie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Studenci we Wrocławiu i Krakowie zmagają się z wysokimi cenami wynajmu mieszkań, co komplikuje ich plany na nowy rok akademicki.
- Natalia z województwa śląskiego opisuje trudności z wynajmem pokoju w przystępnej cenie.
- Weronika, studentka UJ, zauważa, że ceny mieszkań są zawyżone, a poszukiwania coraz trudniejsze, co prowadzi do desperackich decyzji.
Studenci szukają mieszkań we Wrocławiu. „Kosmiczne ceny"
W październiku oficjalnie startuje nowy rok akademicki. Mimo że część osób rozglądała się za mieszkaniami już wcześniej, wielu studentów rozpoczyna poszukiwania dopiero we wrześniu. Jedną z tych osób jest Natalia z województwa śląskiego. – Trochę byłam naszykowana na kosmiczne ceny we Wrocławiu, bo rodzina ostrzegała – ale po cichu liczyłam, że może wyolbrzymiają i tragedii nie będzie. No niestety, ale jest – opowiada nam 20-latka. Natalia ma zamiar studiować dziennie i pracować w niepełnym wymiarze godzin. Liczyła, że będzie w stanie się utrzymać z drobną pomocą finansową od rodziców.
– Teraz już sama nie wiem, co mam myśleć. Pokoje w okolicy, w której chciałabym mieszkać, są na wynajem po 1600 zł, czasem nawet więcej. I to nie jest jakiś nie wiadomo jak luksusowy standard – opowiada. – Jest o wiele gorzej, niż myślałam. Właściwie to zostałam z wyborem: albo wynajmuję przyzwoity pokój i liczę każdy grosz, kupując jedzenie, albo mieszkam w norze z dala od uczelni i w podejrzanej dzielnicy – dodaje Natalia. Ofert pokoi na wynajem w centrum Wrocławia jest obecnie sporo. Cena większości z nich rzeczywiście znacznie przekracza 1000 zł miesięcznie.
Walka o mieszkania w Krakowie
Podobny problem mają studenci, którzy szukają mieszkań w Krakowie. We wrześniu rynek mieszkaniowy w stolicy Małopolski przypomina pole bitwene. Wolne pokoje i kawalerki rozchodzą się błyskawicznie. – Wiele osób jest zestresowanych, że jeszcze nic nie mają, więc w desperacji biorą cokolwiek. Właściciele mieszkań z tego korzystają i robią np. z piętnastometrowego pokoju dwa osobne. Z tych samych powodów ludzie godzą się też na naprawdę wysokie ceny. Dużo osób w Krakowie przepłaca i za klitki płaci krocie – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą" Weronika, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Sama po długich poszukiwaniach znalazła kawalerkę, która kosztuje ją 1900 zł ze wszystkimi opłatami, ale jest to zdecydowanie rzadkość. – Tyle samo moje koleżanki płacą aktualnie za pokoje we współdzielonych mieszkaniach. Ceny są szalone, tak jak i walka o te oferty – dodaje studentka w rozmowie z „Wyborczą". Ceny za pokój powyżej 10 metrów kwadratowych sięgają 2000 zł. Ci, którzy chcą mieszkać sami, muszą liczyć się z jeszcze wyższymi kosztami. Jak podaje „GW", Ceny kawalerek w Krakowie oscylują wokół 3000-3500 zł z opłatami. Za mieszkanie dwupokojowe trzeba liczyć ok. 4500-5000 zł.
– Szukałam czegoś od lipca i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że będzie tak ciężko. Dosłownie nie dało się znaleźć niczego sensownego. Kilka dni temu zaklepałam pokój, ale po drodze obniżyłam praktycznie wszystkie swoje wymagania – stwierdziła Martyna, która za miesiąc zacznie naukę na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET