„Ciężko powstrzymać łzy". Środowisko piłkarskie w żałobie po śmierci Jacka Magiery

2 min. czytania
10.04.2026 14:16
Obserwuj nas na Google

Polski futbol w żałobie. Nie żyje Jacek Magiera, wybitny piłkarz, trener i asystent selekcjonera reprezentacji Polski. Miał zaledwie 49 lat. Środowisko sportowe wspomina go nie tylko jako pasjonata piłki nożnej o ogromnej wiedzy, ale przede wszystkim jako człowieka o wysokiej kulturze, który dbał o wszechstronny rozwój swoich podopiecznych. Magiera zmarł nagle, po zasłabnięciu podczas treningu biegowego.

Zmarł Jacek Magiera
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co mówi PZPN o śmierci Jacka Magiery.
  • Dlaczego Jacek Magiera był ceniony w środowisku piłkarskim.
  • Jak wspomina Jacka Magierę dziennikarz Sławomir Kwiatkowski.
  • Kiedy i w jakich okolicznościach zmarł Jacek Magiera.

Nie żyje Jacek Magiera. Zmarł nagle w wieku 49 lat

W piątek polskie środowisko piłki nożnej pogrążyło się w żałobie. PZPN poinformował w mediach społecznościowych o śmierci Jacka Magiery, asystenta Jana Urbana w reprezentacji Poski. "Rodzinie, przyjaciołom oraz bliskim Jacka Magiery PZPN składa wyrazy najszczerszego współczucia" - napisał związek. 

Śmierć Jacka Magiery poruszyła całe środowisko piłkarskiej Polski. 49-latek był bardzo ceniony - zarówno jako zawodnik, m.in. Legii Warszawa, z którą świętował największe sukcesy - w tym dwa mistrzostwa kraju, Puchar i Superpuchar Polski czy triumf w rozgrywkach Pucharu Ligi Polskiej - jak i trener Śląska Wrocław czy młodzieżowych reprezentacji Polski. 

- Miał olbrzymią wiedzę. Był pasjonatem futbolu, człowiekiem o wysokiej kulturze i bardzo szerokich horyzontach. Był człowiekiem wykształconym i dbał o to, aby wykształceni byli także ludzie, z którymi pracował. Dbał o ich rozwój, nie tylko piłkarski, ale także o to, by kończyli szkołę, zdali maturę, poszli na studia - wspomina dziennikarz TVP Sport Sławomir Kwiatkowski. 

„Ciężko powstrzymać łzy"

Komentator sportowy Michał Zawadzki wspomina Jacka Magierę jako "człowieka pełnego optymizmu i wiary". - Patrzę w telefon, Jacek napisał do mnie półtorej godziny przed gwizdkiem Vinčicia w Sztokholmie „będzie dobrze". Nie było dobrze wtedy, teraz jest fatalnie. Ciężko powstrzymać łzy - mówi. 

Według medialnych doniesień Jacek Magiera zasłabł w trakcie treningu biegowego. Został przewieziony do Wojskowego Szpitala Klinicznego, ale niestety nie udało się uratować jego życia. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET