Co się dzieje nad Bałtykiem? Użytkownicy masowo tracą swoje drony, ostrzegają innych
Z powodów zakłóceń w systemie GPS, samolot linii Ryanair, który w poniedziałek miał planowo lądować na lotnisku w Bydgoszczy, został przekierowany do Poznania. Pasażerowie muszą liczyć się z poważnymi opóźnieniami. Sprawa zakłóceń GPS w ostatnich dniach stała się coraz częstsza i bardziej problematyczna, zwłaszcza w północnej Polsce. Wielu użytkowników dronów alarmuje, że straciła przez to swój sprzęt. Kto może stać za tymi zakłóceniami?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie awarie i problemy ze swoimi dronami zgłaszają w ostatnim czasie użytkownicy w północnej Polsce.
- Kto może stać za zakłóceniami systemu GPS.
- Dlaczego - wbrew wielu przekonaniom - to wcale nie muszą być Rosjanie.
Poważne zakłócenia w systemie GPS, użytkownicy tracą swoje drony
W poniedziałek dokładnie o godzinie 9.35 na lotnisku w Bydgoszczy miał wylądować samolot linii Ryanair, lecący z Hiszpanii. Maszyna z powodu zakłóceń w systemie GPS została przekierowana do Poznania. Ten problem w ostatnim czasie stał się coraz głośniejszy, a regularne i bardzo poważne zakłócenia sygnału GPS masowo zgłaszają m.in. użytkownicy dronów w północnej Polsce, w rejonie Morza Bałtyckiego. Donoszą o utracie kontroli nad swoimi urządzeniami, które spadły lub odleciały w dalekim kierunku.
W ostatnich dniach ostrzeżenie dla użytkowników dronów zamieścił popularny na Instagramie profil "b_a_l_t_y_k". Autorzy informują, że ich dron nagle odleciał w losowym kierunku, a potem spadł, przemieszczając się ze znaczną prędkością. Podobne problemy ze swoim sprzętem miało wiele innych osób w północnej Polsce. "Sprawa jest poważna i mamy nadzieję, że dzięki jej nagłośnieniu uda się ustalić i zapobiec kolejnym zdarzeniom z udziałem dronów" - podkreślają.
Kto stoi za zakłóceniami GPS?
Czy za zakłóceniami systemu GPS mogą stać Rosjanie? Na początku maja Szwedzka Administracja Morska wydała ostrzeżenie o obserwowanych zakłóceniach systemu nawigacji GPS w środkowej części Bałtyku. Przez te problemy wydawało się, że statki znajdują się na wodach terytorialnych Rosji, choć w rzeczywistości wcale ich tam nie było.
Jak wyjaśnia branżowy portal niebezpiecznik.pl, Rosjanie faktycznie zakłócają sygnał GPS z terytorium Królewca, jednak robią to już na terenach Bałtyku od ponad 2 lat, a drony zaczęły spadać stosunkowo niedawno. Dodatkowo sam spoofing GPS nie powinien powodować, że urządzenia się rozbijają.
"A zatem przyczyną wypadków nie mógł być tylko i wyłącznie spoofing GPS, ale dodatkowo jamming (lub spoofing komend) protokołu radiowego OcuSync służącego do sterowania dronami DJI. DJI do łączności dron-kontroler wykorzystuje częstotliwości 2.4GHz lub 5.8GHz i najprawdopodobniej coś nad polskim wybrzeżem zakłóca także te częstotliwości" - czytamy w portalu.
W sieci pojawiły się nawet przykłady anomalii w pozycjonowaniu GPS. Pojawiły się przypadki, że taksówki na aplikacje, lub auta do wynajęcia znajdują się na środku Bałtyku.
Kto stoi za ostatnimi zwiększonymi problemami i zakłóceniami systemów GPS? Jak na razie, oficjalnie nikt tego nie ustalił. Warto podkreślić, że obecnie na terenie Morza Bałtyckiego mają miejsce ćwiczenia NATO Baltops 25. Podczas takich działań wojskowi mogą testować różne systemy elektronicznego pola walki, co może być odpowiedzią na problemy z ostatnimi zakłóceniami systemów GPS w północnej Polsce. Ćwiczenia NATO na Bałtyku potrwają do 20 czerwca. Skala tego zjawiska i zgłaszanych zakłóceń sprawia, że sytuacja wymaga dalszego monitorowania.
Źródło: Radio ZET/niebiezpiecznik.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET