Co trzeci Polak nie wykupuje leków z recepty. Niepokojące zjawisko
Aż 38 proc. pacjentów przyznaje, że nie realizuje recept w aptece. Wśród przyczyn wymieniają m.in. rosnące ceny i braki leków. Problemem w Polsce jest także biurokracja, która utrudnia dostęp do tańszych leków. Jak zaznaczają eksperci, rozwiązaniem mogłoby być zwiększenie w aptekach udziału leków z importu równoległego.
- 38 proc. Polaków nie wykupuje leków z powodu wysokich cen lub braku dostępności.
- Stowarzyszenie Importerów Równoległych Produktów Leczniczych zaleca zwiększenie udziału leków z importu równoległego, co mogłoby obniżyć ceny i poprawić dostępność.
- Kilkadziesiąt organizacji zaapelowało do Ministerstwa Zdrowia o zmiany prawne, które umożliwią większy rozwój importu równoległego leków.
Polaków nie stać na leki
Agencja informacyjna Newseria przyjrzała się utrudnieniom związanym z realizacją recept w Polsce. Wnioski są alarmujące.
“Badania opinii publicznej zlecone w sierpniu tego roku pokazują, że jedna trzecia pacjentów, a dokładnie 38 proc., nie wykupuje leków w aptece. 23 proc. wskazuje, że są one za drogie, a 15 proc. – że nie mogli dostać w aptece leku, który był przepisany na recepcie” – wylicza w rozmowie z serwisem Newseria Tomasz Dzitko, prezes Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych (SIRPL), powołując się na dane zebrane w raporcie „Polska paradoksalna: oszczędności na setki milionów złotych blokowane przez biurokrację”.
Priorytetem powinno być umożliwienie pozyskania leków w niższej cenie.
“Poszukując leków o niższych cenach, polski pacjent bardzo często staje przed dylematem możliwości wykupienia swoich leków ze względu na swoje możliwości finansowe. Wiemy o tym, że bariery finansowe są rzeczą istotną, jeżeli chodzi o budżety polskich pacjentów, zatem możliwość pozyskania leków w niższej cenie jest dla nich pewną wartością dodaną” – komentuje dr Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Import równoległy leków to szansa na obniżkę cen. Na czym polega ten mechanizm?
Jak wskazują Eksperci ze Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych, rozwiązaniem mogłoby być zwiększenie w aptekach udziału leków z importu równoległego, które są zwykle tańsze. Leki z importu równoległego to oryginalne leki, które zostały kupione w jednym kraju UE, a następnie sprowadzone i wprowadzone do obrotu w innym kraju UE przez tzw. importera równoległego, a nie przez głównego producenta. Ten mechanizm dystrybucji preparatów w ciągu pięciu ostatnich lat wygenerował 3,6 mld zł oszczędności. Dziś odpowiada jedynie za 1 proc. rynku.
“W momencie światowego kryzysu w dostępności do leków, a taką sytuację mamy dzisiaj i o tym mówią wszystkie kraje rozwijające się, wszystkim zależy na tym, aby pacjenci mogli otrzymywać leki na czas, w odpowiednich interwałach, jeżeli chodzi o wystawianie recept i ich realizację. Patrząc perspektywicznie, jesteśmy przekonani, że to rozwiązanie powinno nam towarzyszyć, bardzo pozytywnie wpływając na ceny leków” – mówi dr Mikołaj Konstanty.
Z analizy dla SIRPL wynika, że każda wydana złotówka na leki z importu równoległego przynosi prawie 1,2 zł oszczędności dla systemu zdrowia. Mimo takiego potencjału, rozwój tego rynku w Polsce blokują przepisy: importowane leki refundowane traktuje się jak leki generyczne, a nie jak oryginały. W efekcie ich cena urzędowa musi być niższa od najtańszego zamiennika, co często jest niewykonalne.
W październiku kilkadziesiąt organizacji, m.in. pacjenckich i farmaceutycznych, podpisało list otwarty do Ministerstwa Zdrowia. Wezwano w nim resort do wykorzystania zbliżającej się nowelizacji ustawy refundacyjnej jako szansy na odblokowanie potencjału importu równoległego.
Źródło: Radio ZET/newseria.pl/mgr.farm
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET