Czesi odwiedzili Bałtyk. Wczasy rodem z koszmaru. "Pierwsze wrażenia były okropne"
Czesi nad Bałtykiem to prawdziwy fenomen kilku ostatnich wakacji. Nasi południowi sąsiedzi chwalą sobie niskie ceny i komfortowy dojazd nad nasze morze. Niestety, nie wszyscy zapamiętają pobyt na polskim Wybrzeżu równie udanie. Jedna z Czeszek opisała swoje doświadczenie wczasów na Półwyspie Helskim w lokalnej prasie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądał hotel, w którym zatrzymali się Czesi.
- Dlaczego zdaniem małżeństwa woda w Bałtyku może nie spodobać się turystom.
- Na jaką niemiłą sytuację w fokarium w Helu natrafili Czesi.
"Wakacje retro" Czechów nad Bałtykiem
Jeszcze kilka lat temu to Niemcy byli najliczniejszą grupą nad polskim Bałtykiem. W ostatnim czasie ten trend zaczął się jednak zmieniać, a w nadmorskich kurortach coraz częściej można spotkać turystów z Czech. Wszystko za sprawą nowych połączeń, takich jak pociąg Baltic Express z Pragi do Trójmiasta, a także stosunkowo niskich cen. Szacuje się, że w ubiegłym sezonie letnim polskie morze odwiedził nawet co piąty Czech. W tym roku sytuacja wygląda podobnie, a nasi południowi sąsiedzi szczególnie chętnie odwiedzają miejscowości na Pomorzu.
Na portalu medium.cz pojawił się list jednej z Czeszek, która postanowiła odwiedzić Bałtyk w te wakacje. Kobieta i jej mąż pojechali na Hel, korzystając z wygodnego połączenia kolejowego z Bogumina. Niestety, nie wszystko ułożyło się po myśli turystów. - Szczerze mówiąc - pierwsze wrażenia były okropne. Nie żebym oczekiwała jakichś ekstra luksusów, ale też nie chciałam czuć się jak w hotelu retro - relacjonuje turystka.
Czeszka zwróciła również uwagę na zimną wodę w Bałtyku, która może odstraszyć plażowiczów przyzwyczajonych do cieplejszych akwenów. - Jeśli jesteś przyzwyczajony tylko do podgrzewanych basenów na basenie, to tam zamarzniesz - ostrzega turystka, która dodaje, że również sam wiatr "bywa paskudny".
Kolejki nad polskim morzem odstraszają turystów
Czescy turyści wybrali się również zobaczyć jedną z największych atrakcji Helu, czyli lokalne fokarium. Niestety, tutaj również czekało ich rozczarowanie. - Jeśli chcecie przeżyć to samo, co my, przygotujcie się na długą kolejkę. Przy automatach ustawia się ona około godziny przed otwarciem - a jeśli chcecie załapać się na pierwsze karmienie (kiedy tam byliśmy, karmienie było o dziesiątej), polecam do niej dołączyć - wyjaśnia Czeszka. Kiedy udało się im już w końcu wejść do budynku, pojawiły się kolejne problemy. Okazało się, że na terenie fokarium przebywało płaczące dziecko. - Naprawdę nie ma usprawiedliwienia dla trzylatka krzyczącego bez przerwy - opowiada kobieta.
Najtrudniejsza sytuacja wydarzyła się już pod koniec pobytu w fokarium. Jedna ze starszych turystek postanowiła zapalić papierosa w strefie dla niepalących. Czesi zwrócili uwagę ochronie. Niestety, oprócz samej kobiety, z obiektu wyproszone zostały również jej wnuki. - Naprawdę było mi żal tych dzieciaków - kompletnie zepsuliśmy im całą zabawę. Powtarzam sobie, że jeden papieros na tak dużym obszarze nikogo by nie zabił - a dzieciaki przynajmniej cieszyłyby się czymś, co je interesowało - podsumowuje nieudane wyjście kobieta.
Źródło: Radio ZET/ medium.seznam.cz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET