Czy te wakacje będą drogie? Ekspert nie pozostawia złudzeń. „Nie ma co tego ukrywać”
Co roku Polacy w okolicach czerwca zadają sobie to samo pytanie: „Czy te wakacje będą drogie?”. Niestety, wszystko wskazuje na to, że ceny w letnich kurortach poszybują w górę w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nie oznacza to jednak, że ekonomiczny wyjazd nie jest nadal możliwy. O tym, jak oszczędzić na wakacyjnym urlopie, portal RadioZET.pl porozmawiał z Łukaszem Paszkiewiczem, ekspertem rynku walutowego i finansów oraz założycielem portalu ekantor.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego ceny wakacji rosną w Europie.
- Jak zaoszczędzić na kosztach podróży.
- Które kierunki podróży są nadal budżetowe.
- Jakie znaczenie ma wymiana waluty przed wyjazdem.
Czy wakacje w 2026 roku będą drogie?
Podróżowanie staje się coraz droższe - zarówno w Polsce, jak i całej Europie. Rosnąca inflacja, a co za tym idzie koszta pracy, sprawiają, że coraz więcej hoteli i ośrodków wypoczynkowych jest zmuszonych do podwyższania cen. Najbardziej zyskują osoby, które podróżują poza sezonem i omijają najchętniej wybierane przez turystów terminy.
- W Polsce i Europie ceny rosną, ale nierówno. Najmocniej drożeją noclegi w sezonie – potrafią być nawet 2–3 razy wyższe niż poza nim. Gastronomia i usługi też idą w górę, głównie przez koszty pracy i inflację. Ale kluczowy problem jest inny: sezonowość. W wakacje i długie weekendy płacimy nie za jakość, tylko za dostępność. Ta sama oferta w maju czy wrześniu może kosztować 30–50 proc. mniej. To pokazuje, że dziś nie tyle „jest drogo”, co „źle wybieramy moment” - mówi portalowi Radio ZET Łukasz Paszkiewicz.
Na pytanie: „Czy te wakacje będą drogie?”, nasz rozmówca odpowiada jednoznacznie. - Tak – i nie ma co tego ukrywać. Ale ważniejsze jest coś innego: „tanie” wakacje nie zniknęły, one zmieniły zasady gry. Kiedyś wystarczyło być spontanicznym. Dziś trzeba być strategicznym. W 2026 roku podróżowanie jest bardziej jak układanie planu finansowego niż spontaniczny wyjazd. Ci, którzy wiedzą kiedy kupić bilet, jak wymienić walutę i gdzie spać poza głównymi platformami, nadal potrafią zejść z kosztami bardzo nisko. Reszta płaci „podatek za brak planu” - wyjaśnią założyciel ekantor.pl.
Jak oszczędzić na letnim wyjeździe?
Rosnące ceny nie oznaczają, że nie da się trafić na atrakcyjne oferty. Podstawą jest jednak świadome rezerwowanie i nie wybieranie pierwszych ofert znalezionych na stronach biur podróży. - Po pierwsze: elastyczność. Zmiana terminu o jeden dzień potrafi zmienić cenę o kilkadziesiąt procent. Po drugie: noclegi. Booking czy Airbnb to punkt startowy, ale często nie najtańszy finał. Bezpośredni kontakt z obiektem, lokalne strony i rezerwacje „u źródła” potrafią obniżyć koszt nawet o kilkadziesiąt procent. Po trzecie: timing. Early booking, last minute, aplikacje mobilne, programy lojalnościowe – to dziś realne narzędzia oszczędzania, nie marketingowe dodatki - zaleca Łukasz Paszkiewicz.
Bardzo ważny jest również kierunek podróży. Miejsca najczęściej wybieranie przez turystów, takie jak Włochy czy Hiszpania, będą oczywiście droższe niż bardziej niszowe kurorty. - Europa wyraźnie się różnicuje. Nadal można podróżować relatywnie tanio w Albanii, Czarnogórze, Rumunii czy Bułgarii – tam stosunek ceny do jakości wciąż jest korzystny. Z drugiej strony mamy klasyczne, drożejące kierunki: Włochy, Francja, Hiszpania w topowych regionach czy duże miasta Europy Zachodniej. Tam płacimy już nie tylko za usługę, ale za popyt i lokalizację - wyjaśnia ekspert.
Jeśli nie boimy się podróżowania do bardziej egzotycznych miejsc w czasach napiętej sytuacji geopolitycznej, warto również rozważyć podróż Azji. Poza drogimi lotami, sam pobyt na miejscu jest często bardzo atrakcyjny cenowo. - Poza Europą nadal są miejsca, gdzie budżet 100–200 zł dziennie realnie wystarcza na życie, jedzenie i atrakcje. Azja Południowo-Wschodnia (Tajlandia, Wietnam, Laos, Indonezja) wciąż pozostaje „ostatnią ostoją taniego podróżowania” - dodaje prezes ekantor.pl.
Wymiana waluty kluczowa przed podróżą
Jeśli wybieramy się za granicę, to warto pamiętać również o wymianie waluty w sprawdzonym miejscu. Wymienianie już na miejscu często wiąże się z niekorzystnym przelicznikiem i stratą pieniędzy. - To zawsze najdroższy scenariusz. Dziś kluczowe są platformy online i fintechy, które dają niższe spready i większą kontrolę nad kursem. Warto też rozważyć wymianę etapami – nie w jednym momencie, tylko wtedy, gdy kurs jest korzystny. Coraz więcej osób korzysta też z kart wielowalutowych, ale niezależnie od narzędzia zasada jest jedna: świadoma decyzja, a nie przypadek. Bo w 2026 roku nie przegrywa ten, kto nie ma pieniędzy na podróż. Przegrywa ten, kto nie umie nimi zarządzać - podsumowuje nasz rozmówca.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET