`

Dantejskie sceny w centrum Krakowa. 10-latek chciał podpalić szkołę

2 min. czytania
10.10.2025 15:45
Obserwuj nas na Google

Około 450 osób musiało zostać ewakuowanych ze szkoły podstawowej w Krakowie w związku z wybuchem pożaru. Jak ustaliła "Wyborcza" 10-letni uczeń czwartej klasy próbował podpalić szkolny korytarz.

policja
fot. Lukasz Gdak/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do pożaru w Szkole Podstawowej nr 4 w Krakowie.
  • Co zrobił czwartoklasista przed wybuchem pożaru.
  • Jakie czynności podjęła na miejscu zdarzenia policja. 

Kraków. Alarm w szkole, uczeń doprowadził do pożaru

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek 9 października w Szkole Podstawowej nr 4 przy ulicy Smoleńsk w Krakowie. Jak wkrótce potem ustalono, sprawcą pojawienia się ognia był czwartoklasista. Kiedy inne dzieci były na lekcji, chłopiec wyszedł na korytarz, wypełnił plastikową butelkę papierem, a następnie ją podpalił. Od butelki zajął się stojący w pobliżu stół do ping-ponga.

Rodzice uczniów, którzy rozmawiali z dziennikarką "Wyborczej", podali, że na miejscu rozpętał się prawdziwy chaos. - Dzieci płakały i biegały po schodach, wszędzie był dym. Nikt nie wiedział, co się dzieje - mówiła matka jednej z uczennic. Inny rodzic dodaje, że "cały korytarz był zadymiony", a nauczyciele starali się jak najszybciej wyprowadzić uczniów na zewnątrz.

Redakcja poleca

Pożar w szkole w Krakowie. To nie pierwszy incydent z udziałem 10-latka

Pożar, który pojawił się w pobliżu sali gimnastycznej, został na szczęście szybko ugaszony przez jednego z nauczycieli. Nikt nie ucierpiał w zdarzeniu. Wezwani na miejsce policjanci zabezpieczyli materiał dowodowy, który zostanie przekazany do sądu rodzinnego. To on podejmie decyzje o dalszych krokach ws. 10-latka, który ma być sprawcą podpalenia. 

Okazuje się, że to nie pierwszy taki incydent z udziałem tego ucznia. - Dzieci są zastraszone, boją się chodzić do szkoły. Ten chłopiec już wcześniej miał grozić młodszej dziewczynce, gdy chciała poskarżyć się nauczycielce - przekazali "Wyborczej" rodzice. - Jestem w szoku, bo to zawsze była spokojna, bezpieczna szkoła. Nigdy nie było tu przemocy - dodała jedna z matek.

Źródło: Radio ZET/Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET