Dramat dolnośląskich winiarzy. Tegoroczne zbiory mogą być nawet o 85 proc. niższe

2 min. czytania
31.05.2024 11:52
Obserwuj nas na Google

Pod koniec kwietnia w niektórych miejscach w Polsce temperatura spadła nawet do -8 stopni Celsjusza, niszcząc uprawy. Dolnośląscy winiarze szacują, że przez pogodowe anomalie w tym roku zbiory mogą być niższe nawet o 85 proc. 

Dolnośląscy winiarze
fot. Michał Torz/PAP - screenshot

Dolnośląscy winiarze znaleźli się w trudnej sytuacji

Mróz, który niespodziewanie pojawił się pod koniec kwietnia, zniszczył młode pędy winogron. W niektórych miejscach temperatura spadła nawet do -8 stopni Celsjusza. Dolnośląscy winiarze twierdzą jednak, że kluczowe były pogodowe anomalie, z którymi mieliśmy do czynienia już w marcu. - [...] na koniec marca przyszły wysokie temperatury i w kwietniu zaczęło po prostu wszystko się budzić do życia. A kwiecień-plecień, więc przeplótł. Rośliny były już dojrzałe, był już kwiatostan i po prostu przemarzły maksymalnie - powiedział w rozmowie z PAP prezes Stowarzyszenia Winnice Dolnośląskie Marek Dymkowski.

Redakcja poleca

Wymarzło nawet 85 proc. roślin

Letnia aura - przeplatana z zimowym chłodem - narobiła sporo strat. Winiarze szacują, że wymarzło nawet 85 proc. roślin. Najbliższe tygodnie mają okazać się kluczowe - pokażą, czy na uprawach pojawiają się nowe kwiaty. - Oczywiście czy w ogóle będą zbiory to się okaże za miesiąc/dwa. Widzimy pomału kwiaty, ale to są na razie ok. 10-20 proc. wszystkich krzaków - podkreśla Marek Dymkowski. 

Przez dynamicznie zmieniającą się pogodę w tym roku ucierpieli nie tylko winiarze, ale i sadownicy. Zbiory owoców albo będą bardzo małe, albo nie będzie ich wcale - zapowiadali w drugiej połowie maja. Anna Szlączka, która uprawia jabłka i inne owoce w sadzie w Lutyni, oszacowała straty. Wyniosły prawie 100 proc. - Z powodu mrozu, który przyszedł pamiętnej nocy z 22 na 23 kwietnia - wyjaśniała sadowniczka, cytowana przez TVP3 Wrocław. 

- Głównym problemem, który spowodował to wszystko, była wcześniej ruszona wegetacja. 3 tygodnie wcześniej wszystko się zaczęło. W zeszłym roku 6 maja była pełnia kwitnienia i gdyby w tym roku się to powtórzyło, tamte przymrozki z końca kwietnia nie wyrządziłyby takich szkód - stwierdził Maciej Karczewski, sadownik z Lutyni.

Źródło: Radio ZET/PAP/TVP3 Wrocław

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET