Dramat w systemie zdrowia. "Szukają, kogo można by nie leczyć"
Ministerstwo zdrowia planuje oszczędności rzędu 10,5 miliarda złotych. Wśrod zaproponowanych zmian jest m.in. przywrócenie limitu na wizyty u specjalistów. Dla pacjentów oznacza to większe kolejki, a eksperci mówią o "przesuwaniu problemu na inny obszar ochrony zdrowia".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak NFZ planuje zmniejszyć deficyt budżetowy?
- Co oznacza przywrócenie limitów wizyt dla pacjentów?
- Które obszary ochrony zdrowia ucierpią z powodu oszczędności?
- Dlaczego propozycje oszczędności NFZ są niewystarczające?
Ogromna dziura budżetowa w NFZ
NFZ mierzy się z potężną dziurą budżetową, która w 2026 roku ma wynieść około 23 miliardów złotych. Ministerstwo zdrowia planuje szukać oszczędności m.in. poprzez przywrócenie limitów na wizyty i porady u specjalistów. O to, co taka decyzja oznaczałaby dla pacjentów Radio ZET zapytało w Naczelnej Izbie Lekarskiej.
Jakub Kosikowski z NIL mówi wprost, że jest to przerzucanie problemu na inny obszar ochrony zdrowia. - Problem dotknie innych pacjentów. W tej chwili mamy przesuwanie operacji i programów lekowych, więc jeśli to wejdzie w życie, to problem dotknie osób, które czekają na tomograf, rezonans, operację zaćmy czy wizytę w poradni specjalistycznej - powiedział Radiu ZET.
- Z perspektywy systemu zmienia to tak naprawdę tyle, że problem z przesuwaniem wizyt czy odsyłaniem do innych ośrodków przekładamy na kolejny obszar ochrony zdrowia. Ta oszczędność pokazuje, że mamy w systemie za mało pieniędzy, żeby leczyć przez cały rok i szukamy, kogo można by nie leczyć i nie diagnozować - dodaje Jakub Kosikowski.
Pierwsza wizyta bez limitu. "Ograniczanie skutków własnych działań"
W propozycjach NFZ jest też zapis, że tzw. pacjenci pierwszorazowi nie będą objęci limitami. Zdaniem Kosikowskiego, jest to "ograniczanie skutków własnych działań" ze strony resortu zdrowia.
- Wyobraźmy sobie, że pacjenta boli brzuch i musi zrobić rezonans. Na pierwszą wizytę dostanie się szybko, dostanie skierowanie, ale okaże się, że limit na rezonans został wyczerpany, będzie więc musiał czekać. Później, jeśli okaże się, że limit w poradni został wyczerpany, pacjent znowu będzie musiał czekać na konsultację wyników. To jest przesuwanie kolejek w inne miejsce - ocenił.
10 miliardów oszczędnośći w NFZ to za mało
Ekspert zwraca uwagę również na samą skalę oszczędności, która zdaje się niewystarczająca. Dzięki proponowanym zmianom dziura budżetowa miałaby się zmniejszyć o około 10,5 miliarda złotych. Zostaje więc 13 miliardów, które jest niezałatane.
- W tym roku te problemy, spadanie planowanych wizyt czy zabiegów, przesuwanie programów itd. spowodowane są dziurą w wysokości 14 miliardów. Więc za rok zostajemy z taką samą dziurą i dodatkowo opóźniamy pracę poradni, rezonansu czy operacje zaćm - dodaje Kosikowski.
"Klasa polityczna sabotuje własny sukces"
Mówiąc o leczeniu zaćm Kosikowski jednoznacznie stwierdził, że "jest to coś bardzo niezrozumiałego". - To jest operacja, która daje ogromną korzyść, bo pacjent wręcz zaczyna znowu widzieć. To jest zabieg ratujący życie. Być może wrócą czasy, gdy czeka się na niego 10 lat albo jedzie do Czech - alarmuje.
Lekarz dodaje, że w tym roku został wydany raport na temat ochrony zdrowia, w którym Polska została opisana jako fenomen, bo dzięki dodatkowemu finansowaniu udało się - najbardziej w skali świata - zmniejszyć kolejki do operacji zaćm i endoprotez. - To jest coś, co jest naszym wielkim sukcesem. Nagle okazuje się, że nie ma pieniędzy, żeby ten sukces utrzymać. Klasa polityczna sabotuje więc swój własny rezultat - ocenił Kosikowski.
Należy zaznaczyć, że przedstawiony resort zdrowia przedstawił plan na oszczędności jeszcze w październiku i - jak mówi Kosikowski - od tego czasu "ministerstwo zdrowia część z tej listy dementowało". - Pytanie na ile jest to realny plan działań, a na ile zbiór pomysłów i teraz jest gorączkowe gaszenie PR-owe tego, co dla opinii publicznej jest zbyt kontrowersyjne - zastanawiał się lekarz.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET