Dramatyczne wspomnienia z powodzi we wrześniu 2024 roku. "To było najgorsze”

2 min. czytania
13.09.2025 07:50
Obserwuj nas na Google

We wrześniu 2024 roku Polska zmagała się z katastrofalną powodzią, która zalała domy, szkoły i szpitale, pozostawiając po sobie zniszczenia na miliardy złotych. Zerwanie tamy w Stroniu Śląskim było jednym z najtragiczniejszych wydarzeń tej powodzi, kiedy to fala wody zalewała kolejne miejscowości i zmieniała drogi w rwące rzeki.

Skutki powodzi
fot. Karol Porwich/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były skutki powodzi we wrześniu 2024 roku w Polsce.
  • Dlaczego tama w Stroniu Śląskim nie wytrzymała naporu wody.
  • Co zrobiły służby ratunkowe i wolontariusze w odpowiedzi na powódź.
  • Które lokalizacje zostały najbardziej dotknięte przez powódź.

Powódź we wrześniu 2024 roku. Tak wyglądały chwile grozy w Polsce

Wrzesień 2024 roku na długie lata pozostanie w pamięci Polaków. Cały kraj żył potężnym uderzeniem żywiołu, który siał zniszczenie i chaos. Powódź spowodowała szkody szacowane w miliardach - zalane były domy, mieszkania, szkoły i szpitale, a drogi w wielu miejscach zmieniły się w rwące rzeki. 

Jedne z największych szkód podczas powodzi we wrześniu 2024 roku spowodowało zerwanie tamy w Stroniu Śląskim. Stara konstrukcja nie wytrzymała naporu wody, która rozmyła wał ziemny. W niedzielę 15 września fala powodziowa wdarła się do niżej położonych miejscowości, kompletnie je niszcząc. 

- Była tragedia. Po godzinie czasu w tamie była już wyrwa na 10 metrów. Jak walnęła tama, to już nie było domów. Mamy dom zalany pod sam dach. Ludzie żyją tylko dzięki pracy strażaków z OSP. Zostaliśmy odcięci od świata. Ludzie nie mają co jeść, nie ma wody, nie ma wody, nie ma koców. Nie ma nic - mówiła roztrzęsionym głosem jedna z mieszkanek. 

Redakcja poleca

Wolontariusze z całego kraju ruszyli na pomoc

Do akcji w Stroniu Śląskim, Lądku Zdrój czy Radochowie wkroczyli strażacy, ratownicy GOPR i żołnierze, którzy wywozili powodzian w bezpieczne, wyżej położone miejsca. Do pracy wzięli się też wolontariusze z całego kraju, którzy udowodnili, że solidarność, współczucie i chęć niesienia pomocy mają wielką moc. 

Ludzie z całego kraju przyjeżdżali do dotkniętych powodzią miejscowości, by pomóc w sprzątaniu, ale też gotować dla powodzian. - Jedzenie musi być smaczne i pożywne. Dzisiaj mamy zupę pomidorową i fasolkę po bretońsku. Rozdajemy jedzenie wszystkim - relacjonował rok temu jeden z wolontariuszy.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET