Eksperci i turyści zaniepokojeni pogodą w Karkonoszach. "Wszystko nam się rozchwiewa"
Tegoroczna zima w Karkonoszach zaskoczyła nie tylko turystów, ale i meteorologów. W wielu miejscach - na wyższych partiach gór - powinno zalegać o tej porze roku sporo śniegu, a miejscami nie ma go wcale. "Miłośnicy wędrówek na nartach nie mają w tym sezonie łatwo" - przekazał Karkonoski Park Narodowy.
- Pogoda w Karkonoszach zaskoczyła nie tylko turystów i przedsiębiorców, ale i meteorologów
- Zwykle o tej prze roku pokrywa śnieżna powinna być o wiele grubsza niż jest obecnie
- Przyrodnik z Karkonoskiego Parku Narodowego zwrócił również uwagę, jak taka sytuacja wpływa na przyrodę
Zima w Karkonoszach zaskoczyła. Śniegu jest jak na lekarstwo
"Ze śniegiem nadal jest słabo. Na Śnieżce od wczoraj ubył 1 cm pokrywy i jest 70 cm śniegu. Tej zimy jeszcze pokrywa na najwyższym szczycie Sudetów nie osiągnęła metra grubości. Miłośnicy wędrówek na nartach nie mają w tym sezonie łatwo" - taki wpis pojawił się na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego w poniedziałek rano. W miejscowościach turystycznych na biały puch najczęściej można trafić jedynie na sztucznie naśnieżonych stokach narciarskich. Wszystkiemu winne są temperatury; w styczniu były one o ponad 3 stopnie wyższe, niż zwykle o tej porze roku.
Warunki te zaskoczyły nie tylko turystów liczących na śnieżne ferie zimowe, ale i ekspertów. Meteorolog Krzysztof Krakowski z Karkonoskiego Parku Narodowego w rozmowie z Radiem Wrocław przyznał, że nie przypomina sobie, by w poprzednich latach o tej porze roku w Karkonoszach było aż tak mało śniegu. - Średnio powyżej górnej granicy lasu jest to 70-80 centymetrów. Normalnie w takich warunkach powinien być ponad metr. Faktycznie w niektórych miejscach jest nawet do 1,5 metra, ale są to miejsca zwyczajowej akumulacji śniegu. W wielu miejscach ciągle wystają borówki, kamienie, kosodrzewina ciągle nie jest przysypana. Praktycznie do wysokości 800-900 metrów nad poziomem morza nie ma go wcale - stwierdził meteorolog.
"Dla mnie to już żadne zaskoczenie"
Sytuacja ta zdziwiła wielu turystów, ale nie wszystkich. - Dla mnie to już nie jest żadne zaskoczenie, klimat się zmienia i to widać we wszystkich miejscach w Polsce. Bardzo to niepokojące. Zimy są z roku na rok coraz cieplejsze, śniegu coraz mniej. Trochę się tego obawiałam, więc w tym roku zrezygnowałam z nart na Dolnym Śląsku i postawiłam na zwiedzanie miasteczek. Ale - z tego, co mówili mi znajomi - stoki w górach są dobrze przygotowane na takie warunki i można normalnie szusować - powiedziała portalowi RadioZET.pl pani Justyna z Wrocławia.
Warto podkreślić, że taka zmiana warunków pogodowych to nie tylko wyzwanie dla przedsiębiorców i turystów, ale również zmiany w przyrodzie. Zwierzęta wcześniej budzą się z zimowego snu, a rośliny zaczynają wegetację. - Otaczają nas ptaki, które się odzywają tak, jakby miały sezon godowy, aktywne bardzo są duże drapieżniki. Zmienia nam się fenologia tych gatunków – szybciej przystępują do lęgów, szybciej wyprowadzają młode. Na gatunkach takich jak leszczyny czy nawet na bukach już są pąki i to nawet bardzo duże - powiedział w rozmowie z Radiem Wrocław Artur Pałucki, przyrodnik z Karkonoskiego Parku Narodowego. - Wegetacja będzie słabsza, roślinożercy będą mieli mniej pokarmu, w związku z tym będzie gorsza kondycja, mniej młodych - to wpłynie na drapieżniki. Widzimy, że wszystko nam się rozchwiewa, chwieje nam się cały cykl fenologiczny, a to ma konsekwencje i dla roślin, i dla zwierząt, i dla nas - dla ludzi - dodał.
Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET