`

Ewelina ze Szlachetnej Paczki nie żyje. Kuzynka 31-latki oskarża szpitale. "Jej nie pomógł nikt"

2 min. czytania
15.05.2024 09:40
Obserwuj nas na Google

Nie żyje 31-letnia Ewelina Garczewska, wolontariuszka Szlachetnej Paczki z Kalisza. Jej bliska kuzynka twierdzi, że kobieta mogła żyć, gdyby nie bagatelizowanie stanu jej zdrowia w dwóch szpitalach – w Koninie i w Bydgoszczy. Ewelina zmarła 9 maja po zachorowaniu na miastenię. Sprawą jej śmierci ma zajmować się prokuratura.

Ewelina ze Szlachetnej Paczki nie żyje
fot. Damian Klamka, East NEWS, zdj. ilustracyjne, screen: Monika Trzesala/Facebook

Ewelina Garczewska nie żyje. Wolontariuszka Szlachetnej Paczki miała 31 lat

Nie żyje wolontariuszka Szlachetnej Paczki. 31-letnia Ewelina zmarła w szpitalu w Koninie. Informacja o śmierci kobiety pojawiła się na kaliskim profilu organizacji. Ta wieść wstrząsnęła bliskimi i znajomymi wolontariuszki.

"Dziewczyna o niesamowitym temperamencie, energii i osobowości, co wielu z nas miało możliwość doświadczyć. Ewelina Garczewska zmarła wczoraj w szpitalu w Koninie. Działała w dwóch kaliskich programach Szlachetnej Paczki. […] Połowę swojego życia działała charytatywnie, nie tylko w naszym stowarzyszeniu" – wspomina 31-latkę kaliska społeczność.

Kuzynka Eweliny oskarża szpitale

W sprawie pojawił się też niepokojący wpis kuzynki 31-latki. Na Facebooku wprost obwiniła medyków ze szpitali, że bagatelizowali chorobę kobiety - miastenię. Charakteryzuje ją nadmierna męczliwość mięśni.

"Niestety fakt, że dnia 9 maja opuściła nas, nie wynika tylko z jej choroby! Miastenia nie jest chorobą śmiertelną! Chorzy z tą chorobą żyją tak długo jak średnia życia społeczeństwa" – przekazała pani Monika. Dodała, że to podstawowa informacja na temat tego schorzenia. "Fakt, że teraz wmawia się rodzinie, że śmierć Eweliny wynika z jej zaniedbań, złego stanu i chorób współistniejących jest haniebny" – dowodzi.

Redakcja poleca

Następnie zaznaczyła, że miastenia może zagrażać życiu i "tak było w tym przypadku". "Ale są określone sposoby leczenia i postępowania. Jej nie pomógł nikt!" – pisze dalej pani Monika, przytaczając wizyty 31-latki w kolejnych szpitalach.

"5 maja udała się ze skierowaniem wydanym w trybie pilnym z prośbą o przyjęcie na oddział szpitala w Bydgoszczy, ponieważ tam jest oddział, który zajmuje się typowo leczeniem tej choroby. Usłyszała, że skoro nie przyjechała karetką i pod tlenem to jej stan jest dobry i ma czekać na przyjęcie na oddział. Jak można odesłać człowieka, który się dusi! Jak będąc lekarzem, można tak zbagatelizować fakt, udzielenia pomocy osobie młodej, która ma całe życie przed sobą?" – oskarża kuzynka 31-latki.

Później wspomniała, że Ewelina trafiła z silną dusznością do szpitala w Koninie, z którego już nie wyszła. "I nagle 9 maja zasłabła, upadła i po 3 godz. duszenia się i agonii w łóżku szpitalnym umarła" – poinformowała. Na koniec wpisu dodała, że sprawą śmierci Eweliny zajmuje się prokuratura.

Źródło: Radio ZET/Facebook/Szlachetna Paczka Kalisz

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET