"Fabryka psów" w Wielkopolsce. "Serce pęka na milion kawałków"

3 min. czytania
02.10.2024 14:40
Obserwuj nas na Google

Dramat niewyobrażalnej liczby zwierząt trwał latami. W tym miejscu liczył się tylko zysk. "Smród, nieleczone, otwarte rany, guzy, zaropiałe oczy, wyciągnięte sutki i wychudzone ciała psich matek, złamanych psychicznie i zmuszanych do rodzenia" - to kryje się za psami z hodowli za tysiąc złotych - napisali wolontariusze Wielkopolskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.

Pies w pseudohodowli
fot. WIOZ - Facebook

Fabryka mikro psów w Wielkopolsce zlikwidowana

Wielkopolski Inspektorat Ochrony Zwierząt przeprowadził w ostatnich dniach interwencje w istnie koszmarnym miejscu. Wolontariusze otrzymali anonimowe zgłoszenie, że na terenie Wielkopolski (Fundacja nie zdradza dokładnej lokalizacji hodowli dla dobra sprawy) prowadzony jest masowy chów psów w chlewach po tucznikach. Inspektorom WIOZ udało się potwierdzić szokującą informację i zdecydowali się na złożenie zawiadomienia do prokuratury oraz odebranie zwierząt.

"Dla nas niewyobrażalna liczba zwierząt dla zmaksymalizowania zysków człowieka, dla tych osób niewyobrażalne cierpienie psychiczne i fizyczne, często przez brak odpowiedniej żywności, wody, przestrzeni życiowej, opieki zdrowotnej, dostępu do światła dziennego, braku wąchania trawy, zaspokajania psiej natury, czy po prostu braku miłości i uwagi" - napisali wolontariusze w mediach społecznościowych.

W budynku po dawnej chlewni znajdowało się około 150 psów. "Jedna posesja, dwa światy. Jeden z tych światów zabił nas doszczętnie. Życie tych psów zmarnowane na zawsze. Widzisz liczbę i wiesz, że wszystkim nie pomożesz. Wybierasz te najbardziej potrzebujące" - dodano. WIOZ zabrał 39 psów ras: buldog angielski, buldog francuski, mops i jamnik. Pozostałe zwierzęta zostały odebrane przez inne fundacje.

Redakcja poleca

"Szczeniaczka za 1000 złotych?"

"Tutaj rodzą się szczenięta bez względu na ich zdrowie i pochodzenie. Tutaj liczy się pieniądz" - zaznaczyli wolontariusze. Życie kilkuset psów przez długi czas stanowiły wąskie korytarze chlewu, zardzewiałe kraty, słoma i często pusta miska. "Wiecie, co nas boli wtedy najbardziej? Te oczy pełne łez. Ich i naszych. Czy one znają trawę, czy one wiedzą, co to słońce, czy one wiedzą, co to zabawa? Nie..." - podkreślili. Inspektorzy przekazali, że widok zwierząt w takich warunkach jest odbiciem tego, jak bardzo ludzie zawiedli.

"Jest odbiciem naszego społeczeństwa i tego, do czego jesteśmy zdolni dla pieniędzy. Nawet kosztem życia i zdrowia niewinnych istot" - dodali. WIOZ szuka teraz osób, które przygarną odebrane z pseudohodowli psy i dadzą im dom tymczasowy lub stały. Fundacja podkreśla, że nie są to szczeniaki, a dorosłe psy, które wymagają socjalizacji. Uruchomiona została też zbiórka pieniędzy. Pod wpisem fundacji pojawiły się komentarze internautów. "Naprawdę nienawidzę ludzi. Mam nadzieję, że poniosą najwyższy wymiar kary"; "Dopóki będzie możliwość kupienia psa rasowego za 300 zł, to proceder będzie kwitł"; "Serce pęka na milion kawałków".

Pseudohodowle w Polsce

Przeglądając wpisy zamieszczone w popularnych serwisach aukcyjnych, z łatwością znajdujemy ofertę sprzedaży szczeniaka buldoga francuskiego za tysiąc złotych. W opisie dowiadujemy się, że piesek pochodzi z hodowli domowej, która jest zarejestrowana w jednym z kilkuset działających w kraju stowarzyszeń. W podobnej cenie możemy znaleźć też jamniki miniaturowe, które w ostatnich latach zyskują na popularności. Zakup innych ras za jeszcze mniejsze pieniądze nie jest problemem, a ogłoszeń z każdym dniem przybywa.

Niestety na psy z pseudohodowli wciąż nie brakuje chętnych, a to napędza podaż. Nieświadomi ludzie często decydują się na zakup psa za tysiąc złotych, a później ponoszą poważne konsekwencje. Zwierzęta z pseudohodowli mogą być obciążone niepełnosprawnościami i problemami zdrowotnymi. Pseudohodowcy często doprowadzają też do krzyżowania się zwierząt, a to może powodować wady genetyczne i cierpienie szczeniaków, a w konsekwencji szybką i bolesną śmierć.

Organizacje zajmujące się ochroną zwierząt wielokrotnie podkreślają, że właściciele pseudohodowli na pierwszym miejscu zawsze stawiają szybki i łatwy zysk. Dopiero później liczy się zdrowie i dobro zwierząt. Obecnie w Polsce tylko jedno stowarzyszenie należy do Międzynarodowej Federacji Kynologicznej (FCI) i jest to Związek Kynologiczny w Polsce (ZKwP). Zwierzęta od hodowców zarejestrowanych w ZKwP są rasowe, a co za tym idzie, przyszli właściciela mają pewność co do ich zdrowia. W tym przypadku cena takiego szczeniaka też jest dużo wyższa.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Poznania" na Facebook

Źródło: Radio ZET/WIOZ - Facebook

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET