"Fałszerstwa, matactwa i największa hańba w historii". Karnowski przed komisją ds. Pegasusa
Według Jacka Karnowskiego, który w poniedziałek zeznawał przed komisją ds. Pegasusa, w jego sprawie "dochodziło do różnych fałszerstw i matactw". Stwierdził też, że podsłuchiwanie i śledzenie go miało miejsce już w 2006 roku. - Wtedy służyły do tego mikrofony kierunkowe czy też dyktafony. Nie miano takich wyrafinowanych narzędzi jak Pegasus - powiedział.
Jacek Karnowski przed komisją ds. Pegasusa
Rano w poniedziałek 29 października rozpoczęło się przesłuchanie byłego prezydenta Sopotu, posła Jacka Karnowskiego przed komisją śledczą ds. Pegasusa. Już na wstępnie polityk ocenił, że "dochodziło do różnych fałszerstw i matactw" w sprawie przeciwko niemu. - Śledzenie i nagrywanie mnie ma długą historię - poiwedział na początku swojej swobodnej wypowiedzi. Stwierdził, że działo się to jeszcze przed inwigilacją Pegasusem, w czasach, gdy był jeszcze samorządowcem z ramienia Platformy Obywatelskiej.
Mikrofony kierunkowe i dyktafony zamiast Pegusa
Powiedział, że w jego sprawie wykorzystywano różne techniki śledcze, nie tylko oprogramowanie Pegasus. - Nagrywano mnie i śledzono już w 2006 roku. Wtedy służyły do tego mikrofony kierunkowe czy też dyktafony. Nie miano takich wyrafinowanych narzędzi jak Pegasus - powiedział przed komisją. Wyjaśnił, że chodzi o wydarzenia z 2006 roku. Według niego CBA pod rządami Mariusza Kamińskiego prowadziło akcję MEWA. - Z jednej strony szpiegując mnie, a z drugiej prowadząc trałowe śledztwa wobec mojej działalności, jako prezydenta Sopotu, a także członka Związku Miast Polskich - mówił.
Karnowski stwierdził, że wówczas dochodziło do nagrywania go oraz wspomnianego fałszowania i niszczenie dowodów w śledztwie przeciwko niemu. Powiedział też, że "tę sprawę prokurował ten sam agent specjalny CBA w Gdańsku Maciej W., który potem ścigał Ryszarda i Krzysztofa Brejzów". - Także można powiedzieć, że nim doszło do podsłuchiwania mnie Pegasusem, to już przedtem, ponieważ wtedy byłem członkiem Zarządu Platformy Obywatelskiej na Pomorzu, jego skarbnikiem, już wtedy dochodziło do różnych fałszerstw - twierdził.
"Nie było większej nikczemności"
W trakcie przesłuchania poseł KO Witold Zembaczyński zapytał Karnowskiego "czy jego telefon zaatakowany Pegasusem służył do robienia polityki". - Tak, mam jeden telefon. Nigdy nie widziałem konieczności posiadania innego - odpowiedział. Ocenił przy tym, że "osoby, które posługiwały się Pegasusem, odnosiły korzyści nie tylko polityczne, ale też osobiste".
- Nie było większej nikczemności w historii wolnej Polski, jak używanie Pegasusa wobec opozycji - ocenił Karnowski. Wrócił też do 2018 roku, gdy zaangażował się w tworzenie tzw. Paktu Senackiego, był jednym nieformalnych liderów samorządowców, członkiem Zarządu Związku Miast Polskich i jednym z twórców kursu samorządowego "Tak dla Polski". Karnowski podkreślił, że w ramach Paktu Senackiego kontaktował się z najważniejszymi politykami. - Jak się potem okazało, w tym czasie byłem podsłuchiwany przez oprogramowanie Pegasus, ale także zostałem dwukrotnie przesłuchany teraz już przez Prokuraturę Krajową, będąc na liście Pegasus Project - powiedział.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET