Flaga Ukrainy zdjęta z budynku ratusza. Domagają się jej przywrócenia. „Głupia decyzja”

6 min. czytania
07.09.2026 06:22
Obserwuj nas na Google

Ponad 100 osób, w przedstawiciele opozycji antykomunistycznej, ludzie mediów, kultury, kościoła i historycy domagają się powrotu Ukraińskiej flagi na budynek lubelskiego ratusza. Wielu z nich uważa, że ten symboliczny gest wpisuje się w antyukraińską nagonkę podsycaną przez prawicę. Lubelscy urzędnicy tłumaczą, że podobnie postąpiły inne miasta. Sprawdziliśmy, czy to prawda.

Flaga została zdjęta
fot. Krzysztof Radzki/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego władze Lublina zdjęły flagę Ukrainy z budynku ratusza.
  • Jak autorzy petycji argumentują potrzebę przywrócenia ukraińskiej flagi.
  • Kto podpisał się pod petycją.
  • Jaka jest odpowiedź władz Lublina na petycję.

- Petycja dawała szanse władzom miasta na wycofanie się z tej głupiej, w mojej ocenie, decyzji. Skoro flaga została zdjęta jako wyraz dezaprobaty wobec decyzji prezydenta Zełenskiego, to można powiedzieć, że dezaprobata została okazana. I flaga może wrócić. Przypomnę, że ona wisiała na ratuszu od ponad czterech lat, zawisła niedługo po agresji Rosji na Ukrainę - mówi Andrzej Pleszczyński, autor petycji  a w przeszłości działacz opozycji antykomunistycznej.

Dokument podpisało ponad 100 osób. Wśród nich są m.in. ks. prof. Alfred Wierzbicki, dominikanin o. Tomasz Dostatni, historyk prof. Dariusz Libionka, była dyrektorka Teatru Starego w Lublinie Karolina Rozwód, ale też przedstawiciele mediów i byli opozycjoniści. „Jesteśmy to winni narodowi ukraińskiemu, walczącemu także o naszą wolność. (…) Jesteśmy to także winni tym spośród nas, którzy przed czterema laty otworzyli swoje serca i domy dla uciekinierów.” - czytamy w petycji.

Lublin włącza się w antyukraińską nagonkę?

30 maja prezydent Lublina Krzysztof Żuk ( Koalicja Obywatelska) postanowił zdjąć flagę Ukrainy z budynku lubelskiego ratusza. To reakcja na nadanie przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego imienia „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych. „Gloryfikacja formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej godzi w pamięć historyczną naszego narodu, rani pamięć polskich ofiar i utrudnia budowanie szczerego dialogu między naszymi narodami.” - czytamy w oficjalnym komunikacie miasta. Urzędnicy dodali, że mimo tego gestu Lublin jest miastem „otwartym, solidarnym i wiernym wartościom, na których od lat opiera swoją współpracę międzynarodową.”

Według naszych rozmówców te zapewnienia rozmijają się z rzeczywistością. - Pamiętam, jak Rosja zaatakowała Ukrainę. Jak setki tysięcy ludzi uciekały przed wojną. Wielu z nich pomoc dostawało właśnie w Lublinie, część jechała dalej. Władze Lublina od lat podkreślały, jak ważne jest partnerstwo z naszym wschodnim sąsiadem. Za trzy lata będziemy Europejską Stolicą Kultury. Jak do tej decyzji ma się hasło wydarzenia, którym jest Re:Union, oznaczające budowę wzajemnych relacji, w szczególności ze Wschodem Europy? Decyzja prezydenta Zełenskiego jest nieakceptowalna. Ale dlaczego Lublin włączył się w tę zbiorową histerię i antyukraińską nagonkę nie mam pojęcia – mówi nam przedstawiciel jednej z organizacji pozarządowych działających w mieście.

Jak dodaje, zdjęcie flagi nie było jedynym takim gestem ze strony władz Lublina. W ubiegłych latach włączały się one mocno w obchody przypadającego 24 sierpnia święta niepodległości Ukrainy. W tym roku ten wkład był znacznie mniejszy. Z kolei w portalach społecznościowych miasta i prezydenta tego dnia zabrakło nawet wzmianki, że Ukraińcy świętują. To zmiana o 180 stopni. Tuż po wybuchu wojny, w marcu 2022 roku prezydent Żuk łamiącym się głosem i ze szklącymi oczami mówił o „barbarzyństwie” Rosji i zapewniał o pełnym wsparciu. - To są nasi przyjaciele, to nasz najbliższy sąsiad. To również w wymiarze geostrategicznym jeden z najważniejszych partnerów dla Polski. Łączy nas wspólna historia, ale przede wszystkim te dzisiejsze kontakty – mówił wówczas Żuk.

Żuk zapewniał o solidarności z Ukrainą
Fot. Krzysztof Radzki/East News
Prezydent Lublina Krzysztof Żuk w emocjonalnym wystąpieniu 6.03.2022

W Wilnie i Rydze ukraińskie flagi są wszędzie

Według wielu osób, które petycję podpisały, gest prezydenta Lublina najbardziej zaboli nie Zełenskiego, ale ukraińską społeczność w mieście. Ta szacowana jest na ponad 30 tys. osób. Do lubelskich szkół i przedszkoli we wrześniu poszło ponad 1,8 tys. dzieci z Ukrainy.

- Powinniśmy stać murem za Ukrainą. Takie gesty są szkodliwe, to niepotrzebne poróżnianie naszych narodów. Jest to też gest bezduszny. Proszę popatrzeć, jak wyglądają ostatnie, coraz silniejsze, okrutne ataki na Ukrainę. Władze Lublina usunęły symbol, który pokazywał Ukraińcom – jesteśmy z wami, solidaryzujemy się, wspieramy, możecie na nas liczyć. Przecież w Lublinie mamy tysiące Ukraińców. Ja stykam się z nimi na każdym kroku, w przychodni, sklepach, na targu. W ostatnich miesiącach słyszę, jak te panie na targowisku starają się nie odzywać, mówić coraz mniej. W związku z tą trwającą w naszym kraju nagonką boją się przykrych reakcji – dodaje Andrzej Pleszczyński.

Paweł Krysiak, były redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” w Lublinie, a dziś pracownik Domu Słów, miejskiej instytucji kultury, podkreśla, jak ważne jest, żeby Ukraińcy odczuwali naszą solidarność. - Jesteśmy sojusznikami Ukrainy, która bohatersko walczy z Rosją. Flaga sojusznika na budynkach najważniejszych urzędów to dla mnie naturalny, symboliczny gest poparcia dla tych, którzy giną na froncie. Dla naszej egzystencji jako niezależnego wolnego państwa, zwycięstwo Ukrainy w tej wojnie jest kluczowe. Chciałbym, żeby na naszym ratuszu znów zawisła flaga Ukrainy. Miesiąc temu byłem w Wilnie i Rydze. Tam flagi Ukrainy widać dosłownie wszędzie – mówi Krysiak.

Pod petycją podpisał się także Krzysztof Stanowski, były szef Centrum Współpracy Międzynarodowej w lubelskim ratuszu, który niedawno przeszedł na emeryturę. - Uważam, że flaga powinna wrócić na budynek ratusza. Daliśmy znak swojemu niezadowoleniu i myślę, że zostało ono usłyszane. Naszym obowiązkiem, szczególnie w warunkach wojny, jest rozmawiać i szukać wspólnych rozwiązań. Ukraińcy są naszymi sąsiadami. Powinniśmy ich z całych sił wspierać w obronie przed rosyjską agresją i budować jak najlepsze wzajemne relacje - mówi Stanowski portalowi RadioZETpl.

Redakcja poleca

Flaga nie wróci na budynek ratusz. Przynajmniej na razie

Flaga Ukrainy nie wróciła na lubelski ratusz nawet na chwilę w święto niepodległości. Nie wróci tam także w najbliższym czasie. Tak w imieniu miasta przekazał autorowi petycji sekretarz Andrzej Wojewódzki. Z kolei rzeczniczka prezydenta Lublina Justyna Góźdź w odpowiedzi na nasze pytania przekonuje, że gest jest wyrazem sprzeciwu wobec decyzji Wołodymyra Zełenskiego, ale nie oznacza zmiany w stosunku miasta do narodu ukraińskiego, ani wycofania się „z dotychczasowych deklaracji i działań na rzecz Ukrainy oraz jej obywateli.”

Rzeczniczka dodaje, że „Lublin pozostaje miastem otwartym i solidarnym, a także konsekwentnie wspiera Ukrainę w jej walce o niepodległość, suwerenność i integralność terytorialną. Jesteśmy świadomi, że Polska i Ukraina stoją dziś po tej samej stronie wobec największego zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy od zakończenia II wojny światowej. Naród ukraiński i Siły Zbrojne Ukrainy bronią swojej niepodległości przed rosyjską agresją, która stanowi również zagrożenie dla Polski i całej wspólnoty europejskiej. Doceniamy ogromny wkład obywateli Ukrainy w obronę wolności i bezpieczeństwa Europy. Walka Ukrainy o niepodległość jest jednocześnie walką o wartości, na których opiera się wolna i bezpieczna Europa. To zaangażowanie oraz poświęcenie narodu ukraińskiego zasługują na szacunek i uznanie.” - przekonuje rzeczniczka prezydenta Lublina.

Twierdzi także, że władze miasta „w pełni podzielają wyrażone w petycji uznanie dla obywateli Ukrainy, którzy mieszkają i pracują w Lublinie, współtworząc życie naszego miasta.” Zaznacza jednak, że solidarność z Ukrainą i jej mieszkańcami „nie wyklucza możliwości wyrażenia sprzeciwu w sprawach szczególnie ważnych dla polskiej pamięci historycznej”, a miasto pozostaje otwarte na dialog i dalszą współpracę.

Urzędnicy przyznają, że flaga nie zawisła także w święto niepodległości ze względu na wcześniejszą decyzję o jej zdjęciu. Zapewniają jednocześnie, że miasto wspiera społeczność ukraińską, współpracuje z miastami i instytucjami. „Chcemy również podkreślić, że decyzja dotycząca flagi nie ma charakteru ostatecznego. Miasto nie wyklucza, że w przyszłości flaga Ukrainy ponownie zawiśnie na budynku Ratusza, jeżeli zaistnieją okoliczności pozwalające na podjęcie takiej decyzji.” - przekonuje Justyna Góźdź.

Redakcja poleca

Inne miasta zrobiły tak samo? Niekoniecznie

Rzeczniczka prezydenta przekonuje też, że „podobne decyzje podjęły również inne polskie miasta”.  Sprawdziliśmy. W wielu miastach politycy prawicy domagali się zdjęcia ukraińskiej flagi. Tak było m.in. w Płocku czy Starogardzie Gdańskim. Nie zostały jednak one usunięte. Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski (także KO) w rozmowie z „Wyborczą” tłumaczył, że przed ratuszem wisi flaga niebiesko-żółta, symbol państwa ukraińskiego, a nie czerwono-czarna, która jest symbolem UPA.

- I to jest zasadnicza różnica, której nie dostrzegać może tylko ktoś, kto albo z głupoty, albo celowo wpisuje się w putinowskie wysiłki mające na celu wprowadzenie rozdźwięku i niechęci między narodami polskim i ukraińskim - tłumaczył prezydent Płocka, który potępił decyzję Wołodymyra Zełenskiego.

Justyna Góźdź precyzuje jednak, że w odpowiedzi chodziło jej nie o usuwanie flag, a krytyczne reakcje na decyzję prezydenta Ukrainy. Wypowiedzi, projekty uchwał, petycje oraz apele kierowane do władz miast o zdjęcie flag Ukrainy z budynków urzędowych.

- Już dawno przyzwyczaiłem do tego, że politycy przestali się kierować przyzwoitością, dobrem wspólnym i patrzą tylko na słupki wyborcze. Dlatego trudno było liczyć na inną odpowiedź. Czytam w niej, że podobne decyzje podjęły też inne miasta. Ale wiele miast takiej decyzji nie podjęło. Prezydenci czy burmistrzowie mimo nacisków różnych środowisk się nie ugięli. To bardzo przykre, że Lublin poszedł inną drogą. Drogą dzielenia, a nie łączenia. Prezydent Zełenski tego gestu pewnie nie zauważył. Zauważyli go natomiast Ukraińcy, którzy w Lublinie na co dzień żyją i Polacy, którzy ich wspierają - podsumowuje Pleszczyński.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET