Inwazja groźnych pasożytów w Wielkopolsce. Obległy domy i samochody
Nietypowa i uciążliwa plaga w Wielkopolsce. Miejscowość Nieżychowo pod Piłą została dosłownie zalana przez tysiące gąsienic kuprówki rudnicy, które masowo oblegają elewacje domów i zaparkowane samochody. Leśnicy ostrzegają: kontakt z ich kruchymi włoskami może wywołać silne reakcje alergiczne.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są zagrożenia zdrowotne związane z parzącymi gąsienicami.
- Dlaczego gąsienice kuprówki rudnicy są uważane za zagrożenie.
- Jak można zabezpieczyć się przed kontaktem z gąsienicami.
- Które metody są skuteczne w pozbywaniu się gąsienic.
Inwazja parzących gąsienic pod Piłą
W miejscowości Nieżychowo pod Piłą (woj. wielkopolskie) doszło do nietypowej inwazji. Pojawiły się tam parzące - nazywane czasem jadowitymi - gąsienice, które masowo obległy samochody i domy mieszkańców. Bartosz Siwak z Nadleśnictwa Kaczory wyjaśnia, że są to pospolite pasożyty żerujące na drzewach liściastych. Ostrzega jednak, że mogą być niebezpieczne dla człowieka.
- Mówimy tutaj o gąsienicach motyla kuprówki rudnicy. Z tą jadowitością, to nie jest do końca prawda. Chodzi o to, że one są wyposażone we włoski, które są bardzo cienkie i łamliwe. Na końcówkach mają haczyki z toksyną - te przy kontakcie ze skórą może powodować zagrożenie. Zwłaszcza jeśli dostaną się do dróg oddechowych czy oczu, co może wywołać silne reakcje alergiczne - wyjaśnił.
Zaapelował o zachowanie ostrożności. - Przede wszystkim nie bierzmy ich na ręce, nie zbliżajmy się do nich i unikajmy przebywania pod drzewami, jeśli nadal tam występują - przekazał. Jeśli już musimy pozbyć się szkodników z domu czy samochodu, najlepiej będzie to zrobić w rękawiczkach, zabezpieczając wcześniej drogi oddechowe.
Zagrożenie dla roślin
Gąsienice w dużej ilości to również zagrożenie dla roślin. Bartosz Siwak tłumaczy, że ich masowy żer może doprowadzić do tego, że drzewa zostaną zupełnie pozbawione liści. - Zalet w tym przypadku akurat nie znajdziemy - dodał.
Pozbyć się gąsienic można wyłącznie z pomocą środków chemicznych czy biologicznych. - Ewentualnie zimą zbiór ich oprzędów, które znajdują się na końcówkach gałązek drzew - powiedział. Dodał jednak, że Lasy Państwowe oprysków nie prowadzą.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET