Jak piją kobiety? Rano w sklepach schłodzone „małpki” idą, jak woda

6 min. czytania
06.03.2025 11:13
Obserwuj nas na Google

W Polsce może być nawet ponad 1,5 mln kobiet uzależnionych od alkoholu lub pijących szkodliwie – tak wynika z szacunków Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Dlaczego kobiety piją? Powody są różne, ale badania pokazują, że Polki znacznie częściej niż Polacy upijają się z powodów emocjonalnych. – Uciekają w alkohol, który zdejmuje z nich napięcie – zauważa Monika Sławecka, autorka książki „Alkohol. Piekło kobiet”.

kobieta alkohol
fot. shutterstock
  • Codziennie w Polsce do godziny 9 sprzedaje się około 8 milionów „małpek”.
  • Problem z alkoholizmem dotyka zarówno kobiety, jak i mężczyzn.
  • Dla kobiet alkohol to często sposób na radzenie sobie z napięciem wynikającym z licznych obowiązków życiowych.

Monika Kurowska, RadioZET.pl: O kobiecym alkoholizmie nadal rozmawia się bardzo rzadko. Dlaczego? To temat tabu?

Monika Sławecka*, autorka książki „Alkohol. Piekło kobiet”: Od nas, kobiet, wciąż wymaga się klasy i ciągłego czuwania, bycia „na stand-by'u”. Żyjemy w ogromnym napięciu. Na co dzień zmagamy się z całą masą obowiązków – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Świat nadal wymaga od kobiet, żeby perfekcyjnie wyglądały i – niezależnie od sytuacji – dobrze się czuły. To sprawia, że kobiety są przeczulone na punkcie swojego wizerunku – mam na myśli zarówno aspekty zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Jesteśmy przebodźcowane, przepracowane i przemęczone. Skupione na długiej liście zadań, jakie mamy do zrobienia.

Niektóre kobiety uciekają w alkohol, który ma z nich zdjąć napięcia codzienności. Kobieta, pomimo przemian społecznych, obserwowanych w ostatnich latach, w dalszym ciągu ma być nieskalanym, czystym naczyniem na nowe życie. Proszę zauważyć, że pijana kobieta w otoczeniu nie jest mile widziana. Z mężczyznami jest całkiem inaczej, bo często podchodzimy do nich, jak do łobuzów, którzy po alkoholu po prostu się wygłupiają. Pijani mężczyźni są przez społeczeństwo postrzegani zupełnie inaczej.

Społeczeństwo wstydzi się również kobiet, które podejmują terapię?

Proszę zobaczyć: Amy Winehouse w swojej piosence błagała o to, żeby społeczeństwo wysłało ją na odwyk, nawołuje o pomoc, ale jej nie otrzymuje – sam pomysł skomponowania i napisania utworu "Rehab" o tym świadczy. Wstydzimy się pijanych koleżanek, pijanych mam, pijanych szefowych. Kobiety w czasie terapii odwykowej często skazane są na siebie. Dlatego nie przyznają się, że piją.

Grupy AA wciąż w 90 proc. składają się z mężczyzn. Jedna z bohaterek mojej książki „Alkohol. Piekło kobiet” piła regularnie przez okrągły rok. Nikt o tym nie wiedział. Nikt nawet nie podejrzewał, że coś jest nie tak. Kobiety są sprytne i potrafią się świetnie kamuflować. Mam wrażenie, że dla mężczyzn jest to o wiele trudniejsze. Kobiety ukrywają butelki, mają swoje sprawdzone skrytki, a kiedy dom zasypia lub pustoszeje, sięgają do tych schowków i wyciągają z nich alkohol. Moje bohaterki nazywały to „czasem dla siebie”.

Kobiecy alkoholizm nie kojarzy się z barami, kolegami, rozrywką...

Mężczyźni częściej piją w grupach, na wesoło. Kobiety regulacją emocje w inny sposób. Przez ostracyzm społeczny zamykają się w domu z butelką i piją, żeby poczuć się lepiej, pewniej. Na początku to działa. Można pójść z koleżanką na jednego drinka i czuć się dobrze – to nie jest nic złego. Ale łatwo stracić kontrolę. Potrzebujemy coraz więcej, a po chwili alkohol przestaje być dla nas rozluźniający.

Kobiety piją inaczej niż mężczyźni. Czy to znaczy, że inaczej też wychodzą z nałogu?

Żeby wyjść z obsesji picia, musi zacząć nam zależeć na samych sobie. Musimy na nowo siebie pokochać i na nowo znaleźć sens w swoim życiu. Dopiero po odnalezieniu sensu i poczucia, że chcemy być zdrowe – nie dla innych, ale dla samych siebie – jesteśmy w stanie wygrać z oprawcą, jakim jest alkohol. Kobiety niestety często siebie stawiają na ostatnim miejscu. 

Redakcja poleca

W grupie alkoholi, które preferują kobiety, najczęściej są: wino, koniak czy whisky. Drogie czerwone wino kojarzy się nam z uzależnieniem znaczniej mniej niż czysta wódka.

No i to słynne prosecco… Faktycznie wiele osób uważa, że jeśli alkohol jest drogi, to nie robi krzywdy i nie uzależnia. To oczywiście błędne myślenie. Ale największym problemem w Polsce są wciąż „małpki”. Flacha białej wódki jest wulgarna, więc kobiety często zastępują ją czymś małym, poręcznym, kolorowym. „Małpkę” można bez problemu włożyć do torebki – nie zajmuje dużo miejsca, nie widać jej.

W Polsce codziennie sprzedawanych jest około 8 mln „małpek” do godziny 9. W trakcie researchu do książki rozmawiałam z kobietami pracującymi w popularnej sieci handlowej. Dowiedziałam się, że sprzedawczynie od samego rana upychają „małpki” w lodówkach, żeby były chłodne, gdy sklep się otworzy. To jest ich najważniejsze zajęcie, bo rano największą popularnością nie cieszy się kawa czy też tosty, tylko schłodzone „setki” wódki.

Pracowałam w telewizji. Wielokrotnie zdarzało mi się zobaczyć w damskiej toalecie kosz pełen pustych „małpek”. Dziewczyny wychodziły w trakcie pracy do toalety i popijały. Świetnie się kamuflowały. Nie mam pojęcia, czy wyrzucały opakowania po alkoholu do firmowego kosza świadomie – może chciały zwrócić uwagę na swój problem, a może robiły to już mechanicznie…

Picie w pracy było dla nich elementem rozładowania napięcia?

Pochodzimy z „kultury picia”. Ten alkohol towarzyszy nam właściwie przy każdej okazji. Pijemy na smutno, ale też na wesoło – wystarczy wspomnieć słynny „toast na zdrowie”. To jest absurd, z którego powinniśmy zrezygnować. Pijemy tak naprawdę przy każdej okazji. Alkohol wpisuje się w nasze tło, a statystyki są bezwzględne. Wynika z nich, że tylko dzisiaj z powodu alkoholu umrze 110 osób.

I będą to osoby nie tylko z tzw. marginesu. Pani książka pokazuje, że uzależnienie może dotknąć osób właściwie ze wszystkich środowisk. Czy są jakieś osoby bardziej podatne na wpływ alkoholu?

Alkoholizm to choroba demokratyczna – może dotknąć każdego bez względu na rolę, jaką pełni w życiu, funkcję zawodową i zasobność portfela.

Kobiety z przyczyn fizjologicznych szybciej od mężczyzn uzależniają się od alkoholu. Nasz organizm składa się w 50-55 proc. z wody. Trawimy alkohol w inny sposób. Niestety, gdy u kobiety pojawi się obsesja picia – a taką obsesją jest już myślenie o alkoholu jako o nagrodzie – trudniej się z niej wychodzi.

Książka „Alkohol. Piekło kobiet” po raz pierwszy została wydana w 2019 roku. Wróciła pani do tematu po 6 latach. Czy w tym czasie coś się zmieniło?

Książka powstała z solidarności wobec kobiet, które uważam za istoty: wrażliwe, inteligentne, odpowiedzialne, zaradne. Jednak impulsem do jej ukończenia była dla mnie tragedia, która spotkała moją rodzinę.

Mój przyrodni brat zapił się na śmierć. Był to człowiek, który nauczył mnie słuchać genialnej muzyki, oglądać filmy najlepszych reżyserów. Był przystojnym mężczyzną i można powiedzieć, że urodził się z całym „pakietem”. Alkohol wdarł się w jego życie i mojemu bratu nigdy nie udało się wyrwać z jego sideł. Wtedy postanowiłam, że wydam tę książkę, bo może komuś pomóc.

W trakcie tych sześciu lat docierały do mnie sygnały, że książka rzeczywiście jest potrzebna. Liczba osób, która prosiła o drugie wydanie, była zatrważająca. Kiedyś zobaczyłam, że pierwsze na Allegro można kupić za 100 złotych! W międzyczasie zaliczyliśmy pandemię, odizolowaliśmy się od siebie, nasze nawyki, szczególnie te alkoholowe, się pogłębiły. Ludzie pracowali i pili. Moja koleżanka, która prowadzi klinikę leczenia uzależnień, powiedziała mi, że ludzie cały czas pytają o moją książkę i chcą się z nią zapoznać.

Proces pisania i sam powrót do tematu był dla pani trudny?

Z bohaterkami mojej książki spotykałam się wielokrotnie. Alkohol powoduje pewną labilność emocjonalną, czasami bohaterki wycofywały się z rozmów. Musiałam nad tym zapanować. Ale uwielbiam rozmawiać z drugim człowiekiem i jestem dobrym słuchaczem, więc te kobiety szybko się przede mną otwierały. Wiele z nich, co było dla mnie dużym wyróżnieniem, mówiło, że nawet terapie nie dawały im tyle dobrego, co rozmowa ze mną.

Byłam z moimi bohaterkami w ciągłym kontakcie. Czasami miałam wrażenie, że bardzo chcą się ze mną zaprzyjaźnić – to wiązało się na przykład z częstymi telefonami, propozycjami wspólnego picia, złością przy odmowie. Potem bohaterki dzwoniły do mnie na kacu, płakały. Wstydziły się tych propozycji.

Gdyby Pani miała znaleźć coś, co łączy wszystkie pani bohaterki, ale nie jest to alkohol, co takiego by to było?

Zdecydowanie wrażliwość. Niestety większość moich bohaterek to kobiety, które walczą z traumą – niektóre w dzieciństwie doświadczyły przemocy seksualnej, inne wychowywały się w domach, w których alkohol odgrywał ważną rolę. Ale to są też bardzo silne kobiety. Alkohol zrywa z nich pancerz i okazuje się, że pod maską odwagi i siły nadal tkwi najczęściej przerażone dziecko.

***

*Monika Sławecka – scenarzystka, pisarka. W zeszłym roku zadebiutowała powieścią "Niewinna/Inka", która wkrótce zostanie zekranizowana. Obecnie autorka podcastu kryminalnego "Pętla zbrodni". W swoim dorobku ma pięć reportaży poruszających trudną tematykę m.in. "Porwania" czy "Balet, który niszczy".

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET