Jarosław Kaczyński nie otrzyma przeprosin. Sąd podjął decyzję
Sąd apelacyjny oddalił powództwo Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Waldemarowi Kuczyńskiemu. Zdaniem prezesa Prawa i Sprawiedliwości były opozycjonista z czasów PRL miał naruszyć jego dobra osobiste. Sąd stwierdził jednak, że wpisy Kuczyńskiego nie miały takiego charakteru.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zadecydował sąd pierwszej instancji w sprawie Jarosława Kaczyńskiego.
- Czego dotyczyły wpisy, które zdaniem prezesa PiS naruszają jego dobra osobiste.
- Jak Sąd Okręgowy w Warszawie uzasadnił swój wyrok.
Sąd zadecydował ws. Kaczyńskiego
Sąd apelacyjny oddalił powództwo Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Waldemarowi Kuczyńskiemu, opozycjoniście z czasów PRL. Sprawa dotyczy wpisów o Lechu Kaczyńskim, które zdaniem prezesa PiS naruszają jego dobra osobiste. Według sądu stwierdzenie, że ówczesny prezydent RP ponosi odpowiedzialność za katastrofę smoleńską stanowi naruszenie dóbr osobistych, ale nie jest bezprawne.
Jak opisuje "Rzeczpospolita" wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie w tej sprawie zapadł 10 grudnia 2024 r., jednak dopiero teraz pojawiło się uzasadnienie orzeczenia. Chodzi o trzy wpisy Waldemara Kuczyńskiego na platformie społecznościowej X, zamieszczonych 14 stycznia oraz 10 i 12 kwietnia 2021 r. Pierwszy z nich to odpowiedź Kuczyńskiego na wypowiedź Radosława Sikorskiego o tym, że Lech Kaczyński był "marnym" prezydentem.
"Dokładnie, miał wszystkie złe cechy brata, tylko w wersji light. Pod tym względem był od niego lepszy, normalniejszy. Był Sancho Pansą Jarka. I bez wątpienia jest jednym z współsprawców śmierci swojej i 95 osób. Nie powinien leżeć na Wawelu i być wynoszonym na pomniki" - stwierdził w odpowiedzi.
Kaczyński nie usłyszy przeprosin. Jest decyzja sądu
Kolejnym razem Kuczyński odpowiadał na wypowiedź Leszka Milera. Były szef polskiego rządu napisał na platformie X, że ludzie w prezydenckim samolocie lecącym do Smoleńska "dzielili się na tych, którzy mogli wszystko i którzy nie mogli niczego". Dodał, że "inni mogli spowodować, że samolot zawróciłby, czy w ogóle by nie wyleciał". Z kolei opozycjonista w swojej odpowiedzi wprost zasugerował, że Lech Kaczyński jest głównym sprawcą tragedii. W ostatnim z wpisów Kuczyński napisał: "Lech Kaczyński jest jednym z jej współsprawców". Sugerował jednocześnie, że mógł działać "z inspiracji" brata.
Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że wpisy Kuczyńskiego bezprawnie naruszyły dobro osobiste Jarosława Kaczyńskiego i nakazał mu opublikowanie przeprosin na swoim profilu w portalu X. Sąd Apelacyjny w Warszawie doszedł jednak do innej konkluzji. Stwierdzono, że o ile obarczające byłego prezydenta odpowiedzialnością za katastrofę w Smoleńsku wypowiedzi powinny budzić wątpliwości, o tyle naruszenie dóbr osobistych nie miało znamion bezprawności.
"Nie budzi żadnych wątpliwości, że katastrofa smoleńska była wielką tragedią narodową. Nie budzi również żadnych wątpliwości, że okoliczności odnoszące się do jej przebiegu i przyczyn do dnia dzisiejszego stanowią przedmiot bardzo żywego sporu, w sposób zasadniczy dzielą opinię publiczną. Jedną z takich opinii prezentują wpisy dokonane przez pozwanego" - napisano w uzasadnieniu.
Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET