Jeden pediatra na 15 tysięcy mieszkańców. Dramat "bezradnych" rodziców w Ustce
Dramatyczna sytuacja w Ustce. Rodzice małych pacjentów muszą ustawiać się w kolejkach pod przychodnią już o 6 rano, by mieć cień szansy na wizytę u lekarza. W całym 15-tysięcznym mieście przyjmuje tylko jedna lekarka pediatra, która mimo wieku emerytalnego stara się leczyć dzieci ponad własne siły. Zdesperowani mieszkańcy piszą listy do władz i NFZ, ostrzegając przed realnym zagrożeniem dla zdrowia najmłodszych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie problemy z opieką medyczną dla dzieci występują w Ustce.
- Dlaczego jedna pediatra w Ustce nie wystarcza na potrzeby mieszkańców.
- Co robią rodzice, by uzyskać dostęp do opieki pediatrycznej.
- Jakie działania planują lokalne władze w sprawie braków kadrowych.
Problem w Ustce. Tylko jeden pediatra na 15 tys. mieszkańców
Rodzice w Ustce w woj. pomorskim mierzą się z poważnym problemem. W mieście jest tylko jedna lekarka pediatra na całe 15-tysięczne miasto. Kobieta jest dodatkowo w wieku emerytalnym i zwyczajnie nie jest w stanie zająć się wszystkimi potrzebującymi dziećmi.
Jedna z mam, pani Paulina, postanowiła zwrócić uwagę lokalnych władz i NFZ na ten palący problem. W liście do burmistrza Jacka Maniszewskiego pisze o "bardzo poważnej i pogarszającej się sytuacji w przychodni dziecięcej". - My stoimy w kolejce już od godziny 6 rano, żeby mieć szanse na przyjęcie - mówiła Radiu ZET
"Pani doktor przyjmuje ponad swoje siły"
"Od dłuższego czasu w placówce występuje rażący brak lekarzy pediatrów. Przychodnia jest czynna jedynie do godziny 13:00, co znacząco ogranicza dostęp do opieki medycznej dla dzieci, rodzice słyszą, że nie ma miejsc lub lekarzy. W praktyce oznacza to, że dzieci pozostają bez podstawowej opieki zdrowotnej" - czytamy.
Pani Paulina zwraca również uwagę na to, że jedyna lekarka "przyjmuje małych pacjentów ponad swoje siły, wykazując ogromne zaangażowanie". "Jedna osoba nie jest w stanie zapewnić opieki wszystkim potrzebującym dzieciom [...] Oznacza to realne zagrożenie dla zdrowia publicznego oraz bezpieczeństwa najmłodszych mieszkańców miasta - dodaje.
Apel do NFZ. "To narusza zasadę równego dostępu"
Autorka listu pisze, że problem ma charakter masowy i dotyczy bardzo wielu rodzin. "Rodzice czują się bezradni. Nie wiedzą gdzie szukać pomocy. Często są zmuszani do wyjazdów do innych miejscowości, bądź korzystania z prywatnych wizyt, na które nie wszystkich stać" - czytamy.
W liście skierowanym do wojewódzkiego oddziału NFZ pani Paulina zwraca też uwagę na to, że rejestracja telefoniczna rozpoczyna się dopiero o godzinie 8 rano. "Oznacza to faktyczne wykluczenie z dostępu do świadczeń tych, którzy nie mogą stawić się osobiście wcześniej. Taki sposób realizacji organizacji rejestracji narusza zasadę równego dostępu do świadczeń realizowanych ze środków publicznych" - czytamy.
Władze miasta zapowiadają interwencję w NFZ. W przyszłym tygodniu mają rozmawiać z przychodnią o szansach na uzupełnienie braków kadrowych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET