`

17-letnia Iwona zginęła w nocy, ciało znalazł przechodzień. Po 28 latach zapadł zaskakujący wyrok

3 min. czytania
31.07.2026 11:59
Obserwuj nas na Google

Sąd Okręgowy w Rzeszowie uniewinnił wszystkich 17 oskarżonych w sprawie zabójstwa w 1998 r. Iwony Cygan. - Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów - powiedział sędzia Mariusz Sztorc w uzasadnieniu wyroku.

Sędzia Mariusz Sztorc oraz oskarżeni ze swoimi obrońcami na sali rozpraw w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. Iwona Cygan
fot. PAP/Darek Delmanowicz, policja

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były zarzuty wobec 17 oskarżonych ws. zabójstwa Iwony Cygan.
  • Dlaczego sąd uniewinnił wszystkich oskarżonych.
  • Co zawierało ustne uzasadnienie wyroku.
  • Jak doszło do zabójstwa Iwony Cygan.

Wyrok ws. zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan. W sprawie oskarżono 17 osób

W piątek Sąd Okręgowy w Rzeszowie, po prawie 28 latach od głośnego zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan w 1998 r. w Szczucinie (woj. małopolskie), ogłosił wyrok uniewinniający wobec wszystkich 17 oskarżonych w sprawie osób. Proces trwał osiem lat. Rozpoczął się w czerwcu 2018 r.

Oskarżonych w tej sprawie zostało 17 osób, w tym 14 emerytowanych i byłych funkcjonariuszy policji. Głównym oskarżonym jest Paweł K., któremu prokuratura postawiła zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Jego ojciec Józef K. odpowiada za współsprawstwo. Wśród oskarżonych jest także koleżanka zamordowanej - Renata G.-D., której zarzucono utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań.

14 funkcjonariuszom policji (emerytowanym już i byłym) prokurator zarzucił nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego. Żadna z oskarżonych osób nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.

Jest uzasadnienie wyroku

W ustnym uzasadnieniu sędzia Mariusz Sztorc przypomniał, że zginęła 17-letnia dziewczyna, „właściwie jeszcze dziecko”, a „okrucieństwo czynu przeraża” od tylu lat, wywołuje pytanie o sprawców i ich motywy. Sąd zwrócił uwagę, że od chwili zabójstwa do czasu wniesienia aktu oskarżenia sprawie towarzyszył przedprocesowy rozgłos, nadany przede wszystkim przez media, „który doprowadził do tego, że opinia publiczna niemalże zapomniała o zasadzie domniemania niewinności”.

- Sąd o tym zapomnieć nie mógł. Jeżeli postępowanie było długotrwałe to wynikało to z podporządkowania tej zasadzie czynności sądu po to, aby sprawcy zostali ukarani, a osoby niewinne nie poniosły odpowiedzialności - zaznaczył sędzia przewodniczący Sztorc.

Przypomniał, że w sprawie przeanalizowano około 200 tomów akt jawnych oraz niejawnych, wyznaczono na rozpoznanie sprawy ponad 200 dni, przesłuchano 204 świadków jawnych i 32 świadków anonimowych, a przesłuchanie każdego świadka trwało bardzo długo, nieraz kilka godzin, których także sąd (zgodnie z uprawnieniami) dopytywał o szczegóły.

Redakcja poleca

- Świadkowie odpowiadali na wiele pytań. Stąd też tak długi może czas rozpoznawania, procedowania w tej sprawie, ale tego wymagała procesowa rzetelność, by każdy dowód mógł być przeprowadzony jak najdokładniej - powiedział sędzia Sztorc.

Zauważył, że wyjaśnienia wymagały nie tylko okoliczności zbrodni, wykazanie lub zaprzeczenie winy jej sprawców, ale także powodów, dla których przez wiele lat nie doszło do wykrycia sprawców i kto ewentualnie ponosi za to odpowiedzialność.

- Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość - te słowa chcę podkreślić: ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni (…) dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów  - podkreślił sędzia.

Zwrócił uwagę, że właśnie do takiego (ponad wszelką wątpliwość) wyjaśnienia sprawy zobowiązuje sąd m.in. Kodeks postępowania karnego, czy prawo międzynarodowe. - Wtedy dopiero, kiedy takich wątpliwości nie ma, można decydować o winie. Tu takie wątpliwości nie zostały usunięte, nie pojawiły się też dowody na sprawstwo i winę oskarżonych - zaznaczył przewodniczący składu orzekającego.

Zabójstwo Iwony Cygan

Zdaniem prokuratury za zabójstwem Iwony Cygan miało stać trzech mieszkańców Szczucina: Paweł K., ps. Młody Klapa, jego ojciec Józef K., ps. Stary Klapa i Robert K., ps. Trabant.

13 sierpnia 1998 r. około godz. 22 Iwona i jej przyjaciółka Renata G. miały wsiąść na rynku w Szczucinie do samochodu, w którym znajdowali się mężczyźni i pojechać na ognisko do znajdujących się nad Wisłą hangarów Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Według aktu oskarżenia około północy wszyscy pojechali baru "U Trabanta" należącego do Roberta K. Tam „Młody Klapa” miał namawiać Iwonę Cygan do odbycia stosunku, a gdy odmówiła, mężczyźni ją pobili. Mieli jej związać ręce i wynieść do auta przy całkowitym braku reakcji ze strony kilkunastu mieszkańców Szczucina siedzących w knajpie i ogródku na zewnątrz.

Około 2 w nocy Iwona miała zostać przywieziona za wały wiślane. Próbowała uciekać, ale mężczyźni ją złapali i jeszcze raz pobili. Drut na jej szyi miał zacisnąć „Młody Klapa”. Z ustaleń biegłych wynikało, że konała przez kilka godzin.

Jednak tę wersję wydarzeń prokuratura oparła niemal wyłącznie na zeznaniach Leszka W. - byłego policjanta szczucińskiej policji, który tej nocy patrolował miasteczko i anonimowych zeznań świadków. W związku z tym było w niej na tyle dużo nieścisłości, że sąd postanowił uniewinnić podejrzanych.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET