"Jestem roztrzęsiona", "to mógł być każdy z nas". UW wciąż w żałobie po zbrodni na kampusie
Uniwersytet Warszawski cały czas w żałobie po okrutnym morderstwie pracownicy uczelni. Odwołano zaplanowane na ten weekend Juwenalia oraz imprezy towarzyszące. Pod bramą UW palą się znicze, a studenci wciąż są poruszeni tą tragedią.
- 3 zdjęć Zobacz galerię
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co się wydarzyło 7 maja wieczorem na kampusie głównym UW.
- Jakie zarzuty usłyszał Mieszko R.
- Co mówili studenci w rozmowie z Radiem ZET.
Morderstwo na UW. "To mógł być każdy z nas"
Nie milkną echa makabrycznej tragedii, do której doszło w środę wieczorem na kampusie głównym Uniwersytetu Warszawskiego. 22-letni student prawa Mieszka R. przy pomocy siekiery zamordował pracownicę uczelni, a próbującego go obezwładnić strażnika ciężko ranił. Mężczyzna został już zatrzymany, a w czwartek usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok.
Sprawa wywołała szok i poruszenie opinii publicznej w całym kraju. Uczelnia cały czas jest w żałobie, a władze UW zdecydowały się odwołać zaplanowane na ten weekend Juwenalia oraz imprezy towarzyszące. Jak przyznaje reporter Radia ZET Michał Dzienyński, miejsce środowej tragedii wygląda "przygnębiająco". Nad bramą główną uczelni wiszą czarne flagi. Przed wejściem głównym na Krakowskim Przedmieściu palą się znicze, leżą kwiaty. Co chwile ktoś podchodzi, zapali świeczkę, pomodli się, postoi w zadumie.
Ale najwięcej kwiatów i zniczy znajduje przed budynkiem Auditorium Maximum, już na terenie Uniwersytetu, gdzie doszło do zabójstwa. Umieszczono tam również czarno-białe zdjęcie pracownicy uczelni, zamordowanej przez 22-latka. - Na dziedzińcu panuje przejmująca, wręcz przerażająca cisza. W normalnych warunkach trwałyby Juwenalia, byłoby głośno, gwarno i wesoło - relacjonuje Dzienyński.
Studenci w rozmowie z Radiem ZET wciąż nie mogą się otrząsnąć po tym, co wydarzyło się w środę. "Jestem roztrzęsiona, ciężko w ogóle opisać te mocje", "to mógł być każdy z nas, kto wychodził z budynku i chciał wrócić do domu", "czuję się bardzo bezsilna" - to tylko niektóre z ich wypowiedzi.
Mieszko R. z zarzutami i w areszcie. Co mu grozi?
Policja poinformowała w piątek, że zabezpieczyła szereg nagrań, począwszy od monitoringu, po nagrania zarejestrowane przez telefony komórkowe świadków zabójstwa 53-letniej kobiety. Policjanci przesłuchali w ciągu pierwszej doby po zabójstwie 20 świadków. Służby opublikowały również w mediach społecznościowych nagrania z czynności proceduralnych z Mieszkiem R.
Sąd Rejonowy Warszawy Śródmieście zdecydował, że wobec Mieszka R zastosowany zostanie trzymiesięczny areszt. 22-latek będzie go odbywać w zakładzie psychiatrycznym w Radomiu. Za zarzucane mu czyny grozi mu od 15 lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Źródło: Radio ZET/PAP/X/Michał Dzienyński