Kaczyński grzmi przed TK: „To jest zamach stanu”. Grozi konsekwencjami
Jarosław Kaczyński zabrał głos przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezes PiS ocenił, że działania związane z próbą objęcia urzędu przez Macieja Berka są bezprawne, a sytuację określił jako „zamach stanu”. Zapowiedział też, że osoby zaangażowane w obecne działania mają w przyszłości ponieść konsekwencje. Wcześniej prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuścił Berka do orzekania, a prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że nie uznaje go za sędziego Trybunału.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Kaczyński uzasadnia obronę Trybunału Konstytucyjnego.
- Dlaczego Kaczyński uważa działania wokół TK za przestępcze.
- Co prezydent Nawrocki mówi o zaprzysiężeniu Macieja Berka.
Kaczyński przed Trybunałem: obrona TK jest uzasadniona
Prezes PiS pojawił się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, gdzie od rana trwał protest przeciwników zaprzysiężenia Macieja Berka. Kaczyński przekonywał, że demonstranci mają prawo znajdować się przed budynkiem i bronić Trybunału. Według niego działania podejmowane wokół TK są „całkowicie bezprawne”. Mamy prawo tutaj być i bronić Trybunału Konstytucyjnego - mówił.
Kaczyński bardzo ostro ocenił działania związane z próbą wejścia nowych sędziów do Trybunału. Według niego to, co dzieje się obecnie wokół TK, znajduje się „poza jakimkolwiek porządkiem konstytucyjnym i prawnym”. Prezes PiS stwierdził też, że osoby angażujące się w te działania dopuszczają się - w jego ocenie - przestępstwa. Odniósł te słowa również do funkcjonariuszy, niezależnie od tego, „jaki mundur noszą”.
Prezes PiS: „To jest zamach stanu”
Najmocniejsze słowa padły, gdy Kaczyński mówił o ewentualnym użyciu siły wobec Trybunału. Ocenił, że próba siłowego doprowadzenia do zmiany sytuacji w TK może być - jak mówił - traktowana jako próba zmiany ustroju siłą. „To jest, proszę państwa, zamach stanu i tak powinien być traktowany" - powiedział. Kaczyński nie ograniczył się przy tym do krytyki obecnych wydarzeń. Zapowiedział, że w jego ocenie odpowiedzialność za nie powinna zostać w przyszłości rozliczona przez wymiar sprawiedliwości.
Kaczyński zapowiada przyszłe rozliczenia
Prezes PiS powiedział, że wierzy, iż w perspektywie roku lub nieco dłuższego czasu zostaną podjęte odpowiednie działania prawne. „Tym razem wszystko jedno, co tutaj się stanie, my zwyciężymy i wyciągniemy konsekwencje wobec każdego, kto choćby małym palcem się do tego wszystkiego przyczynił" - mówił. Kaczyński zarzucił obecnej władzy łamanie prawa i brak - jak to określił - legitymacji do rządzenia. Oskarżył ją także o prowadzenie polityki szkodliwej dla kraju. W swoim wystąpieniu szeroko odniósł się również do sytuacji politycznej i gospodarczej, krytykując rząd Donalda Tuska. Powtarzał hasło „byle nie Tusk” i wzywał polityków opozycji do działania według tej zasady.
Nawrocki: Berek „z całą pewnością nie jest sędzią TK”
W tym samym czasie do sprawy odniósł się prezydent Karol Nawrocki. Stwierdził, że nie wie, przed kim Maciej Berek składał ślubowanie, ale - jak podkreślił - nie odbyło się ono przed prezydentem RP. Zdaniem Nawrockiego brak złożenia ślubowania przed głową państwa oznacza, że Berek nie został sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent ocenił również, że protest przed TK i „obrona Trybunału” mają uzasadnienie na gruncie prawnym i społecznym.
Maciej Berek złożył rano ślubowanie w Sejmie z formułą „wobec prezydenta”. Następnie pisemną rotę z poświadczonym notarialnie podpisem przekazano do Kancelarii Prezydenta. Później Berek wraz z innymi sędziami wybranymi przez Sejm przyjechał do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. Prezes TK Bogdan Święczkowski pozwolił im wejść na teren instytucji, ale nie dopuścił ich do części sędziowskiej. Święczkowski poinformował, że Berek nie będzie mógł orzekać do czasu uzyskania stanowiska prezydenta dotyczącego ważności jego ślubowania.
Spór o sposób składania ślubowania trwa od miesięcy
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty uzasadniał przeprowadzenie ślubowania Berka opinią Komisji Weneckiej. Komisja wskazała, że w sytuacji, gdy prezydent odmawia odebrania ślubowania lub zwleka z tym w sposób uniemożliwiający zakończenie procedury, możliwe powinno być złożenie go bez fizycznej obecności głowy państwa, pod warunkiem zachowania wymaganej formy i przekazania dokumentu prezydentowi. Spór wokół tej procedury trwa od wiosny. Część sędziów wybranych wcześniej przez Sejm również składała ślubowanie w Sejmie bez udziału prezydenta i nie została później dopuszczona do orzekania przez prezesa TK.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET