"Kara" za poparcie Trzaskowskiego. "Nie sądziliśmy, że to posunie się tak daleko"
Mieszkańców Lutyni, miejscowości pod Wrocławiem spotkał szereg nieprzyjemności za to, że wywiesili na swoim płocie plakat popierający Rafała Trzaskowskiego. Najpierw były "słowne ostrzeżenia", później zniszczenie ogrodzenia, na końcu - dewastacja grobów ich bliskich. W piątek policja potwierdziła portalowi RadioZET.pl, że zajmuje się tą sprawą.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Od kiedy małżeństwo z Lutyni spotykają nieprzyjemności w związku z poparciem Trzaskowskiego.
- W jaki sposób zareagowała na to policja.
- Jak często dochodzi do podobnych incydentów.
Lutynia. "Upomnienia" i dewastacja nagrobków za poparcie Trzaskowskiego
O sprawie poinformował w poniedziałek w mediach społecznościowych wrocławski radny Robert Suligowski. Jak wynika z jego relacji, osobiście zawiózł banery z wizerunkiem Trzaskowskiego do Lutyni - dla pani Krystyny i jej sąsiadów. Po tym, jak plakaty zostały wywieszone, zaczęły się nieprzyjemności; docinki sąsiadów, uszkodzone ogrodzenie i nie tylko. Jak twierdzą pani Krystyna i jej mąż Bogusław, wszystko zaczęło się już w marcu. - Podczas uroczystości kościelnej jedna z pań z kółka różańcowego podeszła do męża i powiedziała, żeby zdjął plakat Trzaskowskiego z ogrodzenia, bo "nam, chrześcijanom, nie przystoi wieszać jego banerów" - opowiada kobieta w rozmowie z Onetem. Małżeństwo zignorowało tę uwagę.
Następnego dnia w skrzynce na listy czekało na nich "upomnienie chrześcijańskie". Podpisały się pod nim siostry różańcowe ze wspólnoty, w której Krystyna z mężem działali od lat. "Promujecie człowieka niezasługującego na nasze wsparcie. Deprawujecie tym innych. Jest nim Pan Rafał Trzaskowski - kazał zdejmować krzyże, jest za seksualizacją młodzieży LGBT (jawna deprawacja)" - napisano w liście. Pani Krystyna wypisała się z kółka różańcowego. Wcześniej ktoś zdewastował ogrodzenie na ich posesji i zerwał plakat.
W maju ponownie wywiesili plakat Trzaskowskiego na ogrodzeniu. Podczas wizyty na cmentarzu zauważyli zniszczoną rabatę na grobie rodziców Krystyny. Zdewastowany został także grób rodziców ich sąsiadki, która także wywiesiła baner kandydata KO. - Trudno, żebyśmy nie łączyli dewastacji nagrobków z poparciem dla Trzaskowskiego. Przez lata kwestowaliśmy na rzecz kościoła, na rzecz cmentarza, uczestniczyliśmy w akcjach charytatywnych i teraz spotyka nas coś takiego. Nie sądziliśmy, że to się posunie tak daleko - opowiada pani Krystyna w rozmowie z Onetem.
Policja potwierdza otrzymanie zgłoszenia
W związku z aktem wandalizmu portal RadioZET.pl skontaktował się z policją. Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie i zapytaliśmy, czy zostało już złożone zawiadomienie. - 20 maja około godz. 18:00 dyżurny średzkiej jednostki otrzymał zgłoszenie dotyczące zdarzenia o charakterze kryminalnym. Interwencja ta dotyczyła pomalowania nagrobku przy pomocy czerwonej farby, co miało miejsce na terenie cmentarza parafialnego w miejscowości Lutynia - mówi portalowi RadioZET.pl podkom. Marta Stefanowska z KPP w Środzie Śląskiej. - Skierowani zostali tam niezwłocznie funkcjonariusze policji wraz z grupą dochodzeniowo-śledczą i technikiem kryminalistyki. Ich celem było wykonanie czynności procesowych m.in w postaci oględzin miejsca i zabezpieczenie ewentualnych śladów działania sprawcy oraz przyjęcia zawiadomienia o przestępstwie - dodaje.
W sprawie wszczęto już postępowanie. Przyjęto kwalifikację prawną czynu opisaną w art. 262 §1 Kodeksu Karnego. Przestępstwo to zagrożone jest karą do 2 lat pozbawienia wolności. - Trwają obecnie ustalenia w kwestii monitoringu oraz ewentualnych świadków tego zdarzenia. Jednocześnie prowadzone są czynności mające na celu ustalenie wszelkich okoliczności zdarzenia i zatrzymania sprawcy - informuje podkom. Marta Stefanowska. - O jego szczegółach i działaniach będziemy mogli poinformować po ich zakończeniu. Zaistniałe okoliczności dały też podstawę do wszczęcia czynności w sprawie o wykroczenie z art. 67 § 1 Kodeksu Wykroczeń, gdyż dotyczyły uszkodzenia banera wyborczego.
Sąsiedzkie wojny o politykę zdarzają się częściej
Do sąsiedzkich sporów o politykę odniosła się również detektyw i windykator Małgorzata Marczulewska w przesłanej nam informacji prasowej. Jak sama przyznaje, zawsze czas kampanii wyborczej przynosi wzmożenie zgłoszeń dotyczących konfliktów sąsiedzkich, ale nie było ich jeszcze nigdy tyle, co teraz. - Zniszczone drzwi, anonimowe listy z pogróżkami, obrzucanie jajkami i pomidorami balkonów, a nawet konfrontacje bezpośrednie, wszystko to motywowane sympatią albo niesympatią do kandydata. Co ważne, takie zachowanie dotyczy zwolenników obu kandydatów na prezydenta - podkreśla Małgorzata Marczulewska, prezes zarządu Grupy AVERTO.
Jednocześnie podano przykład mieszkanki Szczecina, która otrzymała wiadomość o następującej treści: "Jeżeli nie zdejmiesz plakatu tego kłamcy i oszusta z balkonu, to zrobimy ci tu takie piekło, że sama postanowisz się wyprowadzić. Nie będzie życia dla Ciebie. Wstyd". Kobieta zgłosiła sprawę o nękanie do detektyw Małgorzaty Marczulewskiej. Wiadomość była anonimowa. - Dochodzi niestety do sytuacji, że niszczone są auta, przebijane opony czy nawet rozlewane są śmierdzące substancje na podjazdach. Przyjęłam zgłoszenie o tym, że ktoś strzelał z pistoletu pneumatycznego do okien, na których balkonie widniał wizerunek jednego z kandydatów. Zdarzają się także sytuacje, gdy balkony obrzucane są jajkami czy pomidorami z puszki - przyznaje detektyw Marczulewska.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET