Karetka potrąciła 10-latka na przejściu dla pieszych w Białymstoku. Jest decyzja sądu
Sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania karnego wobec kierowcy karetki, który potrącił 10-letniego chłopca na przejściu dla pieszych w Białymstoku. Karetka jechała na sygnale, a dziecko wyszło zza ciężarówki, która zatrzymała się na sąsiednim pasie jezdni.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie okoliczności doprowadziły do potrącenia 10-latka przez karetkę.
- Dlaczego sąd zdecydował się na warunkowe umorzenie postępowania.
- Jakie argumenty wpływały na zmianę kwalifikacji prawnej czynu.
Białystok. Karetka potrąciła 10-latka
Do wypadku doszło w połowie grudnia ubiegłego roku przy ul. Suchowolca w Białymstoku. Było ciemno, karetka pogotowia jechała na sygnale, wioząc do szpitala chorą po reanimacji. Jak wynika z ustaleń śledczych, zbliżając się do oznakowanego przejścia dla pieszych, przed którym na prawym pasie zatrzymała się ciężarówka, by przepuścić pieszego, kierowca karetki nie zachował szczególnej ostrożności, nie dostosował prędkości i rozpoczął manewr omijania z lewej strony stojącego pojazdu. Wtedy doszło do potrącenia chłopca, który przechodził przez przejście. 10-latek trafił do szpitala z podejrzeniem bardzo poważnych obrażeń, przede wszystkim głowy.
Ostatecznie obrażenia chłopca okazały się nie być tak poważne, jak początkowo sądzono. Sąd Rejonowy w Białymstoku orzekając warunkowe umorzenie postępowania wziął to pod uwagę. Wpływ na wyrok miały też okoliczności wypadku i postawa oskarżonego. Orzeczenie nie jest prawomocne. Jest zgodne z wnioskiem obrony i samego kierowcy. Nie wiadomo, jak zareaguje na nie prokuratura, która chciała w tej sprawie pół roku więzienia w zawieszeniu. Prokuratora nie było na publikacji wyroku. Wcześniej doszło do mediacji i ugody między mamą 10-latka i oskarżonym. Kierowca zapłacił 3 tys. zł jako częściowe zadośćuczynienie. Z tego powodu sąd nie orzekał o kwestiach odszkodowawczych.
Sąd warunkowo umorzył postępowanie
Prokuratura w akcie oskarżenia zakwalifikowała obrażenia jako ciężki uszczerbek na zdrowiu i realne zagrożenie życia. Ostatecznie jednak przed sądem biegła z zakresu medycyny sądowej - biorąc pod uwagę pełną dokumentację medyczną dotyczącą stanu zdrowia dziecka - oceniła, iż pierwsze rozpoznanie okazało się nieco na wyrost, bo obrażenia były lżejsze i nie niosły za sobą bardzo poważnych następstw takiego wypadku. Dlatego sąd zmienił kwalifikacji prawnej czynu na łagodniejszą, co dało możliwość warunkowego umorzenia postępowania karnego wobec kierowcy.
Ważnym dowodem w sprawie okazało się nagranie z kamery samochodu, który wyjeżdżał wówczas ze stacji benzynowej, które zdobyła matka chłopca. Z nagrania można wyciągnąć wniosek, że oskarżony z dużo mniejszej odległości, niż wskazał to biegły badający przebieg wypadku, zobaczył dziecko i nie miał dużo czasu na reakcję. Ostatecznie gwałtownie skręcił w lewo i próbował hamować. W uzasadnieniu wyroku sąd zwracał na to uwagę. Sędzia Krzysztof Kozłowski przypominał jednak, że kierowca pojazdu uprzywilejowanego może nie stosować się do zasad ruchu drogowego, ale musi zachować szczególną ostrożność.
Jakie jest uzasadnienie wyroku?
Dodał, że w tej sytuacji należało zmniejszyć prędkość do minimum lub wręcz się zatrzymać. - Błąd oskarżonego polegał na tym, że (...) nie skojarzył tego faktu, że kierujący samochodem ciężarowym zatrzymał się nie po to, żeby go przepuścić, tylko po to, żeby przepuścić pieszego - mówił. Zaznaczył, że do wypadku przyczynił się splot różnych okoliczności, w tym właśnie błędna ocena przez oskarżonego sytuacji na drodze, ale też zachowanie 10-latka, który nie zareagował na głośne sygnały dźwiękowe i sygnały świetlne karetki. Sąd uznał, iż chłopiec przyczynił się do wypadku i uznał, że o ile wina kierowcy jest bezsporna, to jednak zarówno ta wina jak i szkodliwość społeczna czynu nie są na tyle znaczne, by konieczna była kara.
Sędzia krytycznie odniósł się do wniosku prokuratury co do kary pół roku więzienia w zawieszeniu. Nazwał go wręcz absurdalnym. - Nie wiem, czy to jest pokaz siły prokuratury (...), nie rozumiem takiej postawy - mówił. Przywoływał sprawy o podobnej kwalifikacji prawnej i mówił, że sama prokuratura zwykle kieruje wtedy wnioski o warunkowe umorzenie postępowania. Oskarżony nadal pracuje w pogotowiu jako ratownik medyczny i wyjeżdża do wezwań, ale od wypadku nie prowadzi karetki.
Źródło: Radio ZET / PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET