41-latka zmarła na porodówce. Lekarz zabrał głos
Pani Mariola zmarła po cesarskim cięciu w szpitalu w Kielcach. Prokuratura Regionalna w Krakowie prowadzi śledztwo ws. zgonu 41-latki. Śledczy oczekują na wyniki sekcji zwłok. Wojewódzki konsultant do spraw położnictwa i ginekologii ocenił przebieg porodu. W rozmowie z Onetem powiedział, że wydaje się, iż personel lecznicy zadziałał zgodnie z procedurami.
Pani Mariola w Wigilię urodziła zdrową córeczkę. Zostało przeprowadzone cesarskie cięcie. Niestety, po porodzie kobieta zmarła. Rodzina nie wie, dlaczego doszło do zgonu. - Nigdy byśmy nie pomyśleli, że za kilka godzin wydarzy się taki dramat - mówiła portalowi Echo Dnia matka kielczanki, która rozmawiała z córką jeszcze w dniu jej śmierci.
41-latka zadzwoniła do matki o godzinie 22.30. - Powiedziała mi, że miała cesarskie cięcie, ponieważ tak zdecydował lekarz, ale zapewniała, że dobrze się czuje, że wszystko jest ok. Nie chciałam jej męczyć i wypytywać o szczegóły, ale to była już nasza ostatnia rozmowa - relacjonowała pani Henryka.
Kielczanka osierociła troje dzieci - Nikolę, Mateusza oraz nowo narodzoną córeczkę. Teraz ich babcia apeluje o pomoc w wyremontowaniu domu, w którym będą mieszkać dzieci. Na portalu zrzutka.pl założono zbiórkę na ten cel.
41-latka zmarła po porodzie. "W pewnym momencie niestety zatrzymało się serce"
W poniedziałek prokurator Katarzyna Duda, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Krakowie oświadczyła, że śledztwo prowadzone jest w sprawie narażenia 41-letniej Marioli G. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez personel medyczny Szpitala Kieleckiego Św. Aleksandra. Trwa ustalenie przyczyn śmierci kobiety. - Na obecnym etapie w sprawie wykonano pierwsze czynności procesowe. Zlecono wykonanie sekcji zwłok pokrzywdzonej oraz dodatkowych badań histopatologicznych, a także podjęto działania zmierzające do zabezpieczenia całości dokumentacji medycznej związanej z prowadzeniem ciąży oraz leczeniem i hospitalizacją pokrzywdzonej – przekazała prokurator Duda.
– Mogę ocenić, czy na miejscu był personel, czy szybko zareagował, czy posiadano odpowiednie warunki do pomocy. I ta ocena moim zdaniem jest pozytywna – przekazał Onetowi prof. dr hab. n. med. Przemysław Oszukowski. Zdaniem wojewódzkiego konsultanta do spraw położnictwa i ginekologii na teraz trudno dopatrzyć się błędów.
– W momencie, gdy tylko zaczęły się problemy, i u tej ciężarnej nastąpił spadek ciśnienia, to od razu, bo jak zawsze w takich przypadkach podejrzewa się, że gdzieś doszło do krwawienia, zaczęto przygotowywać tę kobietę do operacji. Powiadomiono ordynatora, który pojawił się w ciągu paru minut. Był też zapas krwi, która została pacjentce podana. Były bardzo drogie i nowoczesne leki, które poprawiają krzepnięcie krwi i one też zostały zastosowane. W pewnym momencie niestety zatrzymało się serce tej kobiety. Dlaczego? Dziś nie znamy odpowiedzi na to pytanie – powiedział lekarz. – Uważam, że wykonano to, co na obecnie posiadaną przez nas wiedzę, wydawało się możliwe do wykonania – podsumował.
Szpital Kielecki im. św. Aleksandra wydał oświadczenie po śmierci 41-letniej kielczanki. „W celu zapewnienia dziecku należytej ochrony i opieki poinformowaliśmy o tym przykrym zdarzeniu Sąd Rodzinny oraz Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Szpital jest gotów do współpracy z wszystkimi służbami w celu wyjaśnienia okoliczności sprawy oraz zapewnienia dziecku należytej opieki. Jednocześnie przekazujemy wyrazy współczucia rodzinie zmarłej” – napisano.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET