Biskupi krytykują kolędę na nowych zasadach. "Gdyby Pan Jezus..."
Wielu duchownych nie chodzi już od drzwi do drzwi, a pojawia się jedynie u tych parafian, którzy wysłali specjalne zaproszenie. Nowy sposób kolędy, który zyskał popularność po pandemii COVID-19, nie wszystkim księżom się podoba. Metropolita wrocławski abp Józef Kupny i wrocławscy biskupi krytykują nową formułę za utratę szansy na ewangelizację.
- Po pandemii COVID-19 zasady kolędy zmieniły się, wizyta możliwa jest tylko na zaproszenie od parafian
- Wrocławscy biskupi i metropolita wrocławski abp Józef Kupny krytykują nową formułę za utratę szansy na ewangelizację
- 37,7 proc. Polaków nie planuje przyjąć księdza, emocje budzi także kwestia sumy pieniędzy przekazywanej dla Kościoła
Nowe zasady przyjmowania księdza po kolędzie. Arcybiskup zabiera głos
W ostatnich latach, po pandemii COVID-19, zmieniły się zasady przyjmowania księży po kolędzie. Chęć musi wyjść teraz od samych zainteresowanych, a duchowny nie zapuka już do każdego mieszkania. Pojawi się tylko tam, gdzie został zaproszony. Część parafii korzysta np. z zapisów internetowych. Nowe wytyczne mają swoje plusy i minusy.
Nowa formuła nie jest do końca satysfakcjonująca dla duchownych. Wrocławscy biskupi narzekają. - Rozumiem, że dużo wygodniej z perspektywy kapłana odwiedza się te rodziny, które go zapraszają i wyrażają taką wolę we wskazany przez parafię sposób. Jednak księża nie realizują wówczas bardzo ważnego postulatu, o którym mówi regularnie papież Franciszek, czyli wyjścia na peryferie - stwierdza abp Józef Kupny, cytowany przez portal Niedziela.pl.
Zdaniem wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski kolęda na zaproszenia pozbawia Kościół szansy na ewangelizację. - Idąc tylko tam, gdzie nas zapraszają, tracimy ducha posłania do wszystkich. Ja pamiętam jeszcze te czasy, kiedy ministranci dzwonili dzwonkiem i ludzie, słysząc go, otwierali drzwi, rozmawiali na klatce ze sobą. Kolęda była okazją do integracji - mówi abp Kupny.
Kolęda na zaproszenie? Biskup: Nie zapominajmy o chorych i wykluczonych
Wrocławski biskup Jacek Kiciński nie ma nic przeciwko kolędzie na zaproszenie, o ile oprócz niej księża idą jeszcze z kolędą ewangelizacyjną do pozostałych osób. - Może to zabrzmi tak trochę prowokacyjnie, ale proszę mi wybaczyć: gdyby Pan Jezus chodził do ludzi na zaproszenie, to by nigdy z Nazaretu nie wyszedł - zastanawia się wrocławski biskup pomocniczy.
Jak zauważył bp Maciej Małyga, jedna z wrocławskich parafii włożyła do skrzynek kartki z zaproszeniami na kolędę. - I to bardzo zwiększyło liczbę przyjmujących. Nie zapominajmy o grupie osób, która z różnych powodów nie wyjdzie z inicjatywą, np. chorzy, w jakiś sposób wykluczeni, skrępowani - przypomina duchowny.
Ilu Polaków zamierza przyjąć księdza po kolędzie? W ankiecie SW Research dla "Wprost" 48,9 proc. badanych stwierdziło, że tak, z kolei 37,7 proc. nie ma tego w planach. Wśród Polaków nadal dużo emocji budzi kwestia pieniędzy przekazywanych dla Kościoła. Mimo że nie ma odgórnie ustalonej sumy, wiele osób nie wie, ile umieścić w kopercie. Największa część ankietowanych (34,4 proc.) zadeklarowała, że ofiaruje księdzu kwotę w wysokości od 50 do 200 zł.
Źródło: Radio ZET/"Niedziela"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET