Kontrowersyjne zmiany w przepisach dotyczących prawa jazdy. Ekspertka: Zły pomysł
Rząd chce, żeby prawo jazdy mogli uzyskać już 17-latkowie. Właściciele szkół nauki jazdy są do pomysłu nastawieni entuzjastycznie, ale psycholog transportu ostrzega: - Często nawet 18-latkowie nie są na tyle dojrzali emocjonalnie i społecznie, żeby brać udział w kursie.
- Minister infrastruktury Dariusz Klimczak w Radiu ZET zapowiedział, że prawo jazdy mogliby uzyskiwać już 17-latkowie. Projekt ustawy jest już konsultowany, w pierwszej połowie roku mógłby uchwalić go Sejm.
- Eksperci mają sporo wątpliwości co do słuszności wprowadzenia zmian. Podobnego zdania są słuchacze Radia ZET.
- Młodzi kierowcy są grupą, która najczęściej powoduje wypadki na drogach.
Początek lutego, krajowa droga nr 8, miejscowość Brody, powiat sokólski. Na krajowej "ósemce" 18-letni kierowca osobowej Toyoty zjeżdża na przeciwny pas ruchu. Z impetem wbija się w autobus wiozący obywateli Litwy i Łotwy, którzy jechali do Niemiec. Nie ma szans na przeżycie.
16 lutego, około godz. 22.30, mała wieś Wielki Lubień, powiat świecki. BMW zjeżdża z drogi i uderza w drzewo. Na miejscu ginie 19-letni kierowca.
Dzień później w Jackowie w powiecie łęczyckim scenariusz jest podobny. Volkswagen Golf zjeżdża z drogi i uderza w drzewo. Z pojazdu wypada 18-letni kierowca. Ginie.
To tylko trzy wypadki z tego miesiąca z udziałem młodych kierowców. Podobnych zdarzeń w każdym miesiącu są dziesiątki. Tych mniej poważnych setki. Policja w swoich raportach podsumowujących bezpieczeństwo na drogach pisze, że należy zwrócić szczególną uwagę na "młodych kierowców". Chodzi o osoby w przedziale wiekowym 18-24 lata
"(...) charakteryzujące się najwyższym wskaźnikiem liczby wypadków na 10 tys. populacji. W 2023 r. byli oni sprawcami 2 898 wypadków (15,2% wypadków powstałych z winy kierujących), zginęło w nich 275 osób, a 3 664 zostały ranne." Wprawdzie liczba wypadków z ich udziałem spadła w porównaniu do 2022 roku, ale nieznacznie. Danych za 2024 rok jeszcze nie ma. Będą dostępne pod koniec pierwszego kwartału.
Mundurowi w raporcie zwracają też uwagę na to, że młodzi lubią brawurową jazdę. Przyczyną ponad jednej trzeciej wypadków przez nich spowodowanych było "niedostosowanie prędkości do warunków ruchu". Policja podsumowuje: "Jest to grupa osób, którą cechuje brak doświadczenia i umiejętności w kierowaniu pojazdami i jednocześnie duża skłonność do brawury i ryzyka."
Rząd chce obniżyć wiek, w którym można zdobyć prawo jazdy
Kuleje też szkolenie. Instruktorzy często zwracają uwagę na fakt, że kurs na prawo jazdy przygotowuje przede wszystkim do zdania egzaminu, a nie bezpiecznej jazdy po drogach. Dużą część z 30-godzin praktyki kursanci spędzają na placu manewrowym. Uczą się jazdy po łuku, przyspieszenia, zwalniania, ruszania pod górkę, czy eko-drivingu, czyli ekonomicznej jazdy.
Podczas jazdy po mieście trzeba jeszcze nauczyć się poprawnego parkowania, czy pokonywania najbardziej kłopotliwych skrzyżowań. Doświadczeni instruktorzy mają już opracowane trasy, znają kluczowe punkty, które wybierają egzaminatorzy. To wszystko odbywa się przy niewielkich prędkościach. Na naukę bezpiecznej jazdy zostaje naprawę niewiele czasu.
Mimo tego rząd chce obniżyć granicę wieku, od którego można będzie uzyskać prawo jazdy. Ma to być już nie 18, a 17 lat. - Mam nadzieję, że uda się to wprowadzić od tego roku. Projekt jest już w konsultacjach międzyresortowych, konsultacje zaraz się skończą. Do połowy roku projekt zacznie obowiązywać - zapowiadał niedawno minister infrastruktury Dariusz Klimczak w internetowej części programu "Gość Radia ZET".
Według niego jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w pierwszej połowie roku projekt zmian powinien być już w Sejmie i zostać uchwalony. - Zaproponowałem też, czy nie warto rozważyć możliwości obniżenia wieku na prawo jazdy na samochody ciężarowe - od 20. roku życia - mówił minister.
Przedstawiciele rządu przekonują, że obniżenie wieku pozwalającego na zdobycie prawa jazdy poprawi mobilność wśród młodych osób. Szczególnie na obszarach wykluczonych komunikacyjnie. Głównie w niewielkich miejscowościach, gdzie widok autobusu jest rzadkością.
Prawo jazdy dla 17-latków. Co jest w projekcie zmian?
Projekt zmian zakłada, że 17-latkowie przez pierwsze pół roku po uzyskaniu prawka (ale maksymalnie do ukończenia 18 lat) musieliby jeździć z doświadczonym kierowcą. Doświadczonym, czyli takim, który skończył 25 lat, ma prawo jazdy kategorii B od przynajmniej pięciu lat i jest ono aktywne (nie zostało zatrzymane). Taki opiekun musiałby też być trzeźwy i i nie mieć zakazu prowadzenia aut przez ostatnich pięć lat.
Do tego rząd proponuje dwuletni okres próbny. W tym czasie kierowca nie mógłby przekraczać prędkości 50 km/h na obszarze zabudowanym, 80 km/h poza zabudowanym oraz 100 km/h na autostradach i dwujezdniowych ekspresówkach. Do tego młodzi kierowcy musieliby się doszkalać. Na przykład między czwartym a dwunastym miesiącem od uzyskania prawa jazdy doskonalić technikę jazdy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego.
Również kary dla młodych kierowców za złamanie przepisów miałyby być surowsze niż dla doświadczonych kierowców.
Właściciele szkół nauki jazdy przekonują, że obniżenie wieku to dobry pomysł. - Im wcześniej zaczniemy oswajać młodzież z motoryzacją, tym lepiej. Owszem młodzi odpowiadają za dużą część wypadków, ale z moich obserwacji wynika, że w tym pierwszym roku po uzyskaniu prawa jazdy wypadków jest relatywnie mniej. Bo taki świeżo upieczony kierowca jeździ ostrożniej, dba, żeby nie uszkodzić samochodu rodziców. Stara się pilnować. Dopiero po roku, jak nabierze trochę samodzielności, to niektórzy myślą, że wszystko potrafią. Wtedy zaczynają się zachowywać, jakby zjedli wszystkie rozumy, popisują się, urządzają rajdy. I oczywiście media nagłaśniają wszystkie historie, gdy kierowca, który dopiero co odebrał prawo jazdy, spowodował poważny wypadek - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Michał Fijałkowski, instruktor i współwłaściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców “Władcy Dróg” w Lublinie. Rocznie jego szkoła ma około 600 kursantów. Aż 85 proc. z nich to 18-latkowie.
Polacy negatywnie o obniżeniu wieku egzaminu na prawo jazdy
Wtóruje mu Maciej Kulka, właściciel innej szkoły nauki jazdy z Lublina i jeden z ekspertów w rządowym zespole zajmującym się zmianą przepisów dotyczących prawa jazdy. Przypomina, że takie możliwości były już wcześniej. Gdy sam robił kurs, grubo ponad 30 lat temu, miał 16 lat i 9 miesięcy. W wieku 17 lat już był kierowcą.
- Wśród najmłodszych kursantów najwięcej jest tych z miejscowości pod Lublinem. Tłumaczą, że nie mają jak dojechać, bo autobus rzadko kursuje, a oni muszą dostać się do szkoły, chcą się spotkać ze znajomymi. W Lublinie młodzież inaczej do tego podchodzi. Mają elektryczne hulajnogi rowery miejskie, komunikację publiczną. Tak jak we wszystkich większych miastach. Myślę więc, że na zmianach najbardziej skorzystałaby młodzież z terenów wiejskich - tłumaczy nam Maciej Kulka.
Instruktorzy nie obawiają się też wzrostu liczby wypadków. Michał Fijałkowski przypomina, że rząd zamierza wprowadzić obowiązek jazdy z doświadczonym kierowcą. - Oczywiście możemy mieć obawy o to, jak będzie wyglądało jego egzekwowanie, ale w mojej opinii nie można uchwalać prawa, zakładając, że wszyscy będą je łamali. Konsekwencje takiego zachowania będą zapewne surowe - mówi Fijałkowski.
Większość Polaków jest przeciwna obniżeniu wieku, w którym można przystąpić do egzaminu na prawo jazdy kategorii B do 17 lat. Z sondażu IBRiS dla Radia ZET wynika, że 63,9 proc. ankietowanych jest przeciwna temu pomysłowi. Z tej grupy odpowiedź "Zdecydowanie się nie zgadzam" wybrało 36,9 proc. respondentów, a "raczej się nie zgadzam" - 27 proc. O zmianach pozytywnie wypowiedziało się 29,5 proc. ankietowanych. Z tej grupy tylko 8,5 proc. zdecydowanie się zgadza z tezą.
Ekspertka o prawie jazdy dla 17-latków: To zły pomysł
Także eksperci uważają, że obniżenie wieku, w którym można uzyskać prawo jazdy kategorii B, to zły pomysł. - Jestem jego przeciwniczką. W swojej praktyce zawodowej zauważam, że często nawet 18-latkowie nie są na tyle dojrzali emocjonalnie i społecznie, żeby brać udział w kursie na prawo jazdy, a później bezpiecznie poruszać się po drogach. To osoby często bardzo wrażliwe, które nie mają jeszcze dobrej odporności psychicznej. Także poczucie własnej wartości bywa na niskim poziomie. I nagle zderzają się z ruchem drogowym, który jest bardzo dynamiczny. Jest dużo wymagań, a błędy mogą mieć bardzo poważne konsekwencje. Wtedy pojawiają się problemy - mówi w rozmowie z RadioZETpl. Magdalena Wit-Wesołowska, psycholog transportu z kilkunastoletnim doświadczeniem.
I dodaje: - Rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenia kompleksowej, szczegółowej oceny predyspozycji do prowadzenia pojazdu przez 17-latków. Dziś wiadomo, jak wyglądają badania lekarskie. Człowiek widzi, ma sprawne ręce i dostaje orzeczenie, że może być kierowcą - dodaje Wit-Wesołowska.
Ekspertka ma też sporo wątpliwości związanych z ograniczeniami proponowanymi przez rząd. Wśród nich jest m.in. jazda z doświadczonym kierowcą czy niższy limit dozwolonej prędkości dla młodych osób. - Popatrzmy na to, jak dziś wygląda egzekwowanie przepisów. Kierowca z zakazem za jazdę po alkoholu siada za kierownicę i jedzie. W wielu przypadkach nikt go nie zatrzyma, nie poniesie żadnych konsekwencji. Gdy pytam takie osoby na badaniach, jaka jest szansa, że wpadną, niektórzy odpowiadają: 1 na 10. I wtedy domyślam się, że mogli jeździć z tym zakazem. Jaką mamy gwarancję, że z 17-latkami nie będzie podobnie? Owszem, kary są dziś surowe. Problem leży jednak w ich egzekwowaniu - tłumaczy Magdalena Wit-Wesołowska.
Nie przekonują jej też argumenty o walce z wykluczeniem transportowym wśród młodych osób. - Siedemnastolatek to nie jest osoba, która dopiero wybiera się do szkoły średniej. To już uczniowie, którzy są w połowie edukacji lub nawet bliżej jej końca i do szkoły już dojeżdżają w różny sposób. Obniżenie wieku dla kursantów spowoduje, że będą dojeżdżali samochodem, zamiast autobusem czy ze starszymi kolegami. Lepiej byłoby zainwestować w rozwój transportu publicznego. W lepsze połączenia autobusowe czy kolejowe. Ale są to wydatki niewspółmiernie duże w porównaniu do obniżenia wieku do zdobycia prawa jazdy - podsumowuje Wit-Wesołowska.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET