`

Koszmar pasażerów na lotnisku we Wrocławiu. "Nie wpuszczano ich przez 5 godzin"

2 min. czytania
13.01.2026 17:11
Obserwuj nas na Google

We wtorek na wrocławskim lotnisku doszło do kuriozalnej sytuacji. Jak podaje Radio Wrocław, samolot, którym podróżni mieli lecieć na Gran Canarię, przez 5 godzin stał na lotnisku z pasażerami na pokładzie. Utrudnień było więcej. Wiadomo, co je spowodowało. 

Lotnisko we Wrocławiu
fot. Bartlomiej Magierowski/East News - zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Pasażerowie na lotnisku we Wrocławiu doświadczyli 5-godzinnych opóźnień lotów.
  • Rzecznik lotniska, Bartosz Wiśniewski, wyjaśnił, że za odladzanie odpowiada zewnętrzna firma, a lotnisko współpracuje z podwykonawcą w celu wyjaśnienia opóźnienia.
  • Decyzje o nieprzekierowywaniu pasażerów z powrotem do terminala podejmowali kapitanowie samolotów oraz linie lotnicze, a nie lotnisko.

Utrudnienia na lotnisku we Wrocławiu. Pasażerowie czekali 5 godzin

We wtorek pasażerowie lecący z wrocławskiego lotniska musieli uzbroić się w cierpliwość. Jeden z słuchaczy Radia Wrocław poinformował, że samolot, którym jego rodzice mieli lecieć na Gran Canarię, stał od pięciu godzin na lotnisku z pasażerami na pokładzie. Drugi start opóźniony o ponad pięć godzin to lot do Alicante. W maszynie, która oczekiwała na start kilka godzin, dało się wyczuć nerwowe nastroje. - Podano kawę i herbatę,  dzieciom zaproponowano możliwość zrobienia zdjęcia w kabinie pilotów, ale nie wypuszczano pasażerów na terminal przez prawie 5 godzin - przekazał słuchacz, cytowany przez Radio Wrocław. 

Redakcja poleca

- Mama była wyraźnie poruszona i zawiedziona, ale najbardziej się dziwiła, ze po remoncie takie rzeczy się dzieją. Że pomimo zimy, która trwa już ładne kilka dni, to nie zaopatrzono się w odpowiednią ilość płynu do odmrażania. Nikt nie jest pewnie zadowolony, że ma 5 godzin opóźnienia, lecąc na wakacje - dodał informator. Obsługa samolotu przekazała bowiem podróżnym, że  brakło płynu do odladzania. Loty miały startować o godzinie 7:35. Ostatecznie stało się to dopiero około godziny 12:30. 

Lotnisko "wyjaśnia tę kwestię"

Do zaistniałej sytuacji odniósł się w rozmowie z Radiem Wrocław Bartosz Wiśniewski, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Wrocław. Przekazał, że przyczyną opóźnienia była "nienaturalnie długi proces odladzania" i przedstawiciele obiektu wyjaśniają tę kwestię z podwykonawcą. Na wrocławskim lotnisku to zewnętrzna firma odpowiada za odladzanie samolotów. 

Dlaczego więc pasażerowie od ponad pięciu godzin musieli czekać w samolotach, a nie zostali zaproszeni ponownie do terminala? Okazuje się, że takie decyzje podejmuje kapitan samolotu oraz linia lotnicza. - Lotnisko nie ingeruje w ten proces - zaznaczył rzecznik, cytowany przez Radio Wrocław. Maszyna SAS do Kopenhagi czekała na start 2 godziny. Z kolei z półtoragodzinnym opóźnieniem poleciał Ryanair do Porto.

Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET