Koszmar pasażerów na lotnisku we Wrocławiu. "Nie wpuszczano ich przez 5 godzin"
We wtorek na wrocławskim lotnisku doszło do kuriozalnej sytuacji. Jak podaje Radio Wrocław, samolot, którym podróżni mieli lecieć na Gran Canarię, przez 5 godzin stał na lotnisku z pasażerami na pokładzie. Utrudnień było więcej. Wiadomo, co je spowodowało.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Pasażerowie na lotnisku we Wrocławiu doświadczyli 5-godzinnych opóźnień lotów.
- Rzecznik lotniska, Bartosz Wiśniewski, wyjaśnił, że za odladzanie odpowiada zewnętrzna firma, a lotnisko współpracuje z podwykonawcą w celu wyjaśnienia opóźnienia.
- Decyzje o nieprzekierowywaniu pasażerów z powrotem do terminala podejmowali kapitanowie samolotów oraz linie lotnicze, a nie lotnisko.
Utrudnienia na lotnisku we Wrocławiu. Pasażerowie czekali 5 godzin
We wtorek pasażerowie lecący z wrocławskiego lotniska musieli uzbroić się w cierpliwość. Jeden z słuchaczy Radia Wrocław poinformował, że samolot, którym jego rodzice mieli lecieć na Gran Canarię, stał od pięciu godzin na lotnisku z pasażerami na pokładzie. Drugi start opóźniony o ponad pięć godzin to lot do Alicante. W maszynie, która oczekiwała na start kilka godzin, dało się wyczuć nerwowe nastroje. - Podano kawę i herbatę, dzieciom zaproponowano możliwość zrobienia zdjęcia w kabinie pilotów, ale nie wypuszczano pasażerów na terminal przez prawie 5 godzin - przekazał słuchacz, cytowany przez Radio Wrocław.
- Mama była wyraźnie poruszona i zawiedziona, ale najbardziej się dziwiła, ze po remoncie takie rzeczy się dzieją. Że pomimo zimy, która trwa już ładne kilka dni, to nie zaopatrzono się w odpowiednią ilość płynu do odmrażania. Nikt nie jest pewnie zadowolony, że ma 5 godzin opóźnienia, lecąc na wakacje - dodał informator. Obsługa samolotu przekazała bowiem podróżnym, że brakło płynu do odladzania. Loty miały startować o godzinie 7:35. Ostatecznie stało się to dopiero około godziny 12:30.
Lotnisko "wyjaśnia tę kwestię"
Do zaistniałej sytuacji odniósł się w rozmowie z Radiem Wrocław Bartosz Wiśniewski, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Wrocław. Przekazał, że przyczyną opóźnienia była "nienaturalnie długi proces odladzania" i przedstawiciele obiektu wyjaśniają tę kwestię z podwykonawcą. Na wrocławskim lotnisku to zewnętrzna firma odpowiada za odladzanie samolotów.
Dlaczego więc pasażerowie od ponad pięciu godzin musieli czekać w samolotach, a nie zostali zaproszeni ponownie do terminala? Okazuje się, że takie decyzje podejmuje kapitan samolotu oraz linia lotnicza. - Lotnisko nie ingeruje w ten proces - zaznaczył rzecznik, cytowany przez Radio Wrocław. Maszyna SAS do Kopenhagi czekała na start 2 godziny. Z kolei z półtoragodzinnym opóźnieniem poleciał Ryanair do Porto.
Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET