Kto odpowiada za śmierć 4 osób na S7 w Mierzawie? Internauci mają teorię
Internauci obwiniają drogowców za wypadek na S7 w Mierzawie, mimo że pojazdy koszące były odpowiednio oznakowane i zabezpieczone, a policja nie zgłosiła zastrzeżeń. GDDKiA zabiera głos, a służby proszą o kontakt bezpośrednich świadków zdarzenia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były okoliczności wypadku na S7 w Mierzawie.
- Dlaczego internauci obwiniają drogowców za wypadek.
- Które środki bezpieczeństwa zostały zastosowane podczas koszenia pobocza.
- Co robi policja, aby ustalić przyczyny wypadku.
Wypadek busa na S7. W Mierzawie zginęły cztery osoby
W poniedziałek na drodze ekspresowej S7 w Mierzawie (woj. świętokrzyskie) doszło do tragicznego wypadku. Bus z ogromną siłą uderzył tam w ciągnik rolniczy, koszący pobocze drogi. Cztery osoby podróżujące busem zginęły na miejscu. Sam pojazd wyglądał, jakby doszło w nim do eksplozji.
Po medialnych publikacjach w sieci pojawiła się masa komentarzy. Niektórzy internauci obwiniali za wypadek drogowców. Teraz policja szuka świadków zdarzenia i nagrań, które mogłyby pomóc w ustaleniu okoliczności tragedii na S7 w Mierzawie. O sprawę w GDDKiA pytał reporter Radia ZET Krzysztof Grządzielski.
Wypadek w Mierzawie. Internauci obwiniają drogowców
Małgorzata Pawelec-Buras z kieleckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wyjaśnia, że "koszące pojazdy były odpowiednio oznakowane i znajdowały się na pasie awaryjnym". - Obecna na miejscu policja nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń dotyczących sposobu prowadzenia prac - wyjaśnia.
W momencie wypadku na drodze obowiązywała zmiana organizacji ruchu, o czym informowała specjalna tablica. Było też ograniczenie prędkości do 90 km na godzinę, a koszący trawę traktor poprzedzały specjalne pojazdy. Jeden z nich był wyposażony w specjalną poduszkę uderzeniową. To, jak doszło do tragedii mimo zabezpieczeń, wciąż stanowi zagadkę. Policja prosi bezpośrednich świadków zdarzenia o kontakt.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET