`

Ktoś truje psy we Wrocławiu? "W nocy na ostry dyżur trafiło 7 psów w ciężkim stanie"

3 min. czytania
21.05.2024 16:39
Obserwuj nas na Google

19 maja jedna z mieszkanek Wrocławia udostępniła w mediach społecznościowych wpis. Z treści wynikało, że podczas spaceru jej pies zjadł kawałki mięsa i skóry, które najprawdopodobniej zawierały substancję toksyczną. Po publikacji postu okazało się, że podobnych przypadków w tym rejonie miasta jest znacznie więcej. - O 4:00 rano pojechaliśmy z psem, który ledwo trzymał się na nogach do kliniki weterynaryjnej. Lekarz powiedział, że tej samej nocy na ostry dyżur trafiło w ciężkim stanie 7 innych psów - opowiada portalowi RadioZET.pl pani Sabina. 

Jeden z zatrutych psów
fot. Facebook, screenshot

Ktoś celowo truje psy? "Ledwo trzymał się na nogach"

Po tym, jak mieszkanka Wrocławia zamieściła wpis na osiedlowej grupie Swojczyce-Strachocin-Wojnów, okazało się, że podobnych przypadków jest znacznie więcej. - W piątek byłam z Vegasem na spacerze na osiedlu Olimpia Port, bo tutaj mieszkamy. W pewnym momencie zauważyłam, że coś je - natychmiast go odciągnęłam, ale zdążył już to "coś" połknąć.

W sobotę o 3:00 w nocy pies koniecznie chciał wyjść na zewnętrz, dom był cały w odchodach. Później było tylko gorzej. Wymiotował, miał biegunkę - opowiada portalowi RadioZET.pl pani Sabina. - O 4:00 rano pojechaliśmy z Vegasem - który ledwo trzymał się na nogach - do kliniki weterynaryjnej. Podali mu leki, ale stan się pogarszał w ciągu dnia. Z odbytu leciała mu piana i krew. Wróciliśmy do kliniki o godzinie 15. Od lekarza dostałam informację, że tej samej nocy na ostry dyżur trafiło w ciężkim stanie 7 innych psów - mówi pani Sabina. Z karty informacyjnej wizyty, którą przesłała nam mieszkanka Wrocławia, wynika, że wprowadzono leczenie w kierunku ostrego zapalenia przewodu pokarmowego.

"Uratowałam moją Emi, bo ją odciągnęłam"

Z kolei 17 maja zatruła się Emi. - Przed godziną 9:00 wyszłam z nią na spacer. Byłyśmy na wałach, tuż przy wejściu z ulicy Wałczyńskiej. Emi zeszła w wysoką trawę i zaczęła coś konsumować, więc szybko ją odciągnęłam. Nie widziałam dokładnie, co to było - opowiada portalowi RadioZET.pl pani Katarzyna. - Później powrót do domu. Minęła godzina i zaczęły się pierwsze objawy. Najpierw suczka zwymiotowała, następnie zaczęła drżeć. Z pyska leciała ogromna ilość śliny.

Emi nie mogła ustać na łapach, zarzucało nią, ten koszmar trwał około trzy godziny. Obudziłam dorosłego syna i razem przy niej czuwaliśmy. Nie pojechaliśmy do weterynarza tylko ze względu na brak samochodu. Nie chciała wody,  leżała na tarasie i patrzyła na nas czarnymi oczkami. Uratowałam moją Emi, bo ją odciągnęłam. Ma 9 lat, nigdy nie miała żadnych problemów żołądkowych. Od razu zorientowałam się, że musi to być jakaś trutka - opowiada pani Katarzyna. 

Redakcja poleca

Coraz więcej przypadków

W poniedziałek autorka wpisu, który pojawił się na facebookowej grupie, a który zapoczątkował falę komentarzy w tej sprawie, napisała: "Willy wrócił do domu z kliniki. Obecnie jest w dobrym stanie, ale ma podwyższone próby wątrobowe i enzymy trzustkowe. Wymaga kroplówek i leków. U weterynarza dowiedzieliśmy się że to trzeci taki przypadek w ten weekend w tej jednej klinice. To prawdopodobnie celowe zatrucie, treść z żołądka wyglądała na zanęte na psy, nadziana jeszcze nieokreśloną trutką, staramy się dalej wyjaśniać sprawę". 

Policja apeluje do mieszkańców Wrocławia

Portal RadioZET.pl skontaktował się z Komendą Miejską Policji we Wrocławiu. Zapytaliśmy, czy w ostatnim czasie pojawiły się jakiekolwiek zgłoszenia w tej sprawie od osób, które mieszkają w rejonie Strachocina, Swojczyc i Wojnowa. To właśnie na osiedlowej grupie mieszkańców pojawiały się bowiem liczne komentarze i informacje o zatruciach psów. - Żaden z mieszkańców tego rejonu w ostatnim czasie nie złożył oficjalnego zawiadomienia na policję, które dotyczyłoby ewentualnego rozsypywania trutki w miejscach publicznych w celu otrucia psów - przekazał komisarz Wojciech Jabłoński z KMP we Wrocławiu.

- Oczywiście zachęcamy do tego, by osoby posiadające takie informacje lub będące świadkami takiego zdarzenia złożyły zawiadomienie. Można to zrobić również anonimowo. Wtedy policjanci będą mieli możliwość podjęcia odpowiednich czynności i zatrzymania osoby odpowiedzialnej za tego typu przestępstwo. Samo opisywanie problemu na grupach społecznościowych niczego w takiej sprawie nie wniesie - dodał. 

Źródło: Radio ZET/Facebook

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET