`

Akcja na Bugu. Pies był uwięziony na rzecznej wyspie. "Wył, prosząc o pomoc"

3 min. czytania
03.02.2024 12:00
Obserwuj nas na Google

Od kilku dni na wysepce na Bugu w okolicach Wołomina (woj. mazowieckie) przebywa pies. Zwierzę nie może się stamtąd wydostać, a straż pożarna odmówiła interwencji z powodu trudnych warunków. Akcję z udziałem m.in. przedstawicieli specjalnej jednostki ratowniczej kontynuowano w nocy z piątku na sobotę. Ostatecznie zwierzę udało się uratować.

Pies
fot. Facebook/Marzenna Olechno (screen)

O trudnej sytuacji powodziowej na Mazowszu informowaliśmy od początku tygodnia, gdy poziom wody na Bugu spowodowany roztopami i spiętrzającą się krą, podniósł się o 15 cm. Jedna z tamtejszych wsi została odcięta od cywilizacji, a woda wdzierała się do domów i piwnic.

Kuligów nad Bugiem. Pies utknął na rzecznej wyspie

Niestety, nie tylko ludzie narażeni są na działania żywiołu, jakim jest woda. Internauci zaalarmowali, że na wysepce na środku Bugu w okolicach miejscowości Kuligów w powiecie wołomińskim utknął pies. W mediach społecznościowych pojawił się na ten temat post.

Redakcja poleca

Z relacji pani Marzenny wynika, że od poniedziałku zwierzę jest uwięzione na środku rzeki, a w poniedziałek i wtorek doszło do "prób" odłowienia psa przez miejscowych strażaków. "W środę i czwartek pies w ciągu dnia był niewidoczny. Wieczorem znowu się pokazał i wył, prosząc tym samym o pomoc" - czytamy. 

"Dziś [w piątek - red.] rano również, ale teraz przebywa cały czas w tym samym miejscu, nie ma siły się przemieszczać. Od czasu do czasu się podnosi. Od rana szukam dla niego pomocy. Straż z Wołomina odmówiła interwencji. Telefon 112 nie ma odzewu na zgłoszenie" - napisała kobieta na Facebooku.

Straż pożarna: nie mogliśmy przyjąć zgłoszenia

W sprawie strażackiej interwencji z Komendą Powiatową Straży Pożarnej w Wołominie skontaktowała się redakcja portalu TVN Warszawa. - Zgłoszenie otrzymaliśmy dwukrotnie, w poniedziałek i wtorek. W obu przypadkach PSP w Wołominie we wsparciu z OSP Dąbrówka z narażeniem swojego zdrowia i życia próbowała wydostać zwierzę z wyspy. Niestety, nie było to możliwe, ponieważ przy próbie zbliżenia się przez strażaków do psa, uciekał - przekazał oficer prasowy wołomińskiej KP PSP Jan Sobków.

Zwrócił jednocześnie uwagę, że poziom wody na rzece jest wysoki. Wspomniał, że w piątek ponownie otrzymali zgłoszenie, jednak znów nie mogli go przyjąć. - Warunki - zator nieopodal wyspy i podniesiony poziom wody - uniemożliwiają strażakom dostanie się na wyspę. Informację o sytuacji przekazaliśmy jednostce WOPR w Legionowie - powiedział.

Jeszcze w piątek pani Marzenna poinformowała w komentarzu pod swoim postem, że na miejscu pojawili ratownicy SJR ECO Specjalistyczna Jednostka Ratownicza ECO. W akcję zaangażowali się również przedstawiciele dwóch fundacji: Znajdki oraz Judyta.

Jak poinformował portal TVN Warszawa, w nocy z piątku na sobotę kilkumiesięczny szczeniak został w końcu uratowany. Podobne informacje podała Fundacja Judyta w opublikowanym w mediach społecznościowych poście.

"6 dni temu psiak i 7 jego rodzeństwa wypuszczono z posesji znajdującej się nieopodal brzegu. Zator lodowy na rzece został wysadzony i rozpętało się piekło.7 psiaków przepłynęło rzekę i dotarło do lądu. JEDEN UTKNĄŁ NA ZALANEJ RWĄCYM NUREM WYSPIE" - napisano [pisownia oryginalna - red.]. Podkreślono, że miejscowe służby - straż pożarna czy policja - "rozkładały ręce" i "stwierdzili że się więcej nie podejmą" ratowania psiaka.
"Czekając na ratowników dokładniej poznaliśmy sytuację zwierząt z rodzimej posesji psiaka. 7 kilkumiesięcznych podrostków skulonych w jednej budzie. Mętne tłumaczenia właścicielki. TE PSIAKI MOGŁY PODZIELIĆ LOS BRATA! NE TEŻ BYŁY NA WYSPIE, GDY WODA WEZBRAŁA. Szybki kontakt z Dziadkiem, przemeblowanie w Sochaczewie I JEDYNA SŁUSZNA DECYZJA - ZABIERAMY! Wczorajszą noc dzieciaki spędziły w cieple, najedzone i bezpieczne" - czytamy we wpisie na Facebooku.

Źródło: Radio ZET/Facebook/TVN Warszawa

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET