Kultowa piekarnia kończy działalność. Mieszkańcy rozżaleni. "Smaczny kawałek historii"
Piekarnia Pochopień, która swoje sklepy ma w samym centrum Krakowa, kończy działalność. Rodzinna firma działa nieprzerwanie od czasów powojennych. Mieszkańcy nie kryją żalu i dzielą się w sieci swoimi wspomnieniami. Ostatnie zakupy można będzie tam zrobić 29 maja.
Piekarnia Pochopień kończy działalność. Istnieje od 1946 roku
Właściciele znanej krakowskiej piekarni Pochopień ogłosili w mediach społecznościowych, że jeszcze w maju kończą działalność. "Z przykrością i wielkim żalem informujemy Państwa, że po 78 latach nieprzerwanej działalności zaprzestajemy produkcji i sprzedaży naszych wyrobów w dniu 29 maja 2024 roku" - napisali na swoim profilu.
Rodzinna firma piekarniczo-cukiernicza działa od 1946 roku. Założycielem był mistrz piekarski i cukierniczy Jan Pochopień. Swoją siedzibę piekarnia ma na ul. Kochanowskiego, a sklepy na ul. Karmelickiej i Krupniczej. Jan Pochopień był wielokrotnie wyróżniany za zasługi w rzemiośle, działalności na rzecz ziem krakowskich oraz dokonania w zakresie rozwoju handlu i usług. Został uhonorowany też złotą honorową odznaką Bractwa Kurkowego w Krakowie.
"Czasy są dla nas bardzo ciężkie". Mieszkańcy Krakowa załamani
O powodach tej decyzji opowiedział obecnie prowadzący rodzinny biznes, Jacek Pochopień. - Przeszedłem teraz bardzo ciężką operację. Mojego wspólnika również czeka poważny zabieg. Po prostu nie ma kto zająć się piekarnią, tym bardziej, że czasy są dla nas bardzo ciężkie - mówił w rozmowie z Głosem24. Dodał też, że "piekarnie wciąż borykają się z dużymi kosztami energii" i "na rynku pracowników bardzo ciężko jest znaleźć fachowca". - Jednym słowem pod każdym względem są bardzo ciężkie czasy - zarówno jeśli chodzi o wzrost kosztów produkcji, jak i o brak wykwalifikowanej kadry.
Pod postem pojawiło się wiele komentarzy krakowian, którzy od lat zaopatrywali się w kultowej piekarni. "Jest mi przykro, bardzo współczuję Jacku, że brak kontynuatorów i sprawy zdrowotne tak brutalnie wyrwą kawałek (smaczny kawałek) historii Krakowa"; "Od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w wigilię Bożego Narodzenia kupowałem u Państwa strucle (zwane u nas w domu chałką) na wigilijną kolację i święta. Pamiętam kolejki, które sięgały ul. Batorego oraz motorniczych, którzy zatrzymywali tramwaje między przystankami, aby kupić w Wigilię pieczywo. Wbiegali do piekarni i byli obsługiwani poza kolejką, choć wszyscy długo stali (kilka godzin), to nikt z kupujących nie protestował" - piszą.
"Ten chlebek z czarnuszką, ciasteczka cynamonowe, kruche gwiazdki z cukrem, precelki z kminkiem..."; "(...) Nie będzie już na wystawie laleczki ze skrzydłami anioła i świeczką w dłoni?" - dodają z żalem krakowscy internauci.
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku
Źródło: Radio ZET/piekarniapochopien.com
- Gęsta, biała piana pojawiła się na Wiśle. "Nasycenie wyniosło 226 procent"
- Tłumy żegnały w Krakowie Jacka Zielińskiego ze Skaldów. "Ukochał żonę Halinkę i muzykę"
- 13-latka zaczęła rodzić na szkolnej wycieczce w Zatorze. Nowe ustalenia ws. dziecka i jego ojca
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET