Lawina komentarzy po karach dla posłów PiS. Decyzja Sejmu wywołała burzę
Prezydium Sejmu zadecydowało o zastosowaniu maksymalnych kar wobec posłów PiS-u za nazwanie Romana Giertycha mordercą i sadystą. Parlamentarzyści z obozu rządzącego i z opozycji skomentowali tę decyzję.
- 51 posłów PiS naruszyło powagę Sejmu, w tym Jarosław Kaczyński i Iwona Arent, po incydencie z Romanem Giertychem
- Prezydium sejmu nałożyło najwyższą karę związaną z utratą części uposażenia
- Decyzja Prezydium wywołała sprzeczne reakcje – posłowie PiS krytykują kary, natomiast politycy KO je popierają.
Kary finansowe dla posłów PiS
Prezydium Sejmu nałożyło najwyższe kary na Jarosława Kaczyńskiego i Iwonę Arent, którzy wywołali kontrowersyjną awanturę. Oboje przez trzy miesiące będą otrzymywać połowę uposażenia. Kolejnych 49 posłów PiS, którzy użyli słów „morderca”, otrzyma o połowę niższe pensje przez dwa miesiące. Wicemarszałek Sejmu, Piotr Zgorzelski, zaznaczył, że takie wypowiedzi nie powinny nigdy padać na sali obrad.
- Grupa posłów skierowała najcięższe oskarżenia wobec drugiego człowieka, wobec posła muszą być odpowiednie konsekwencje i kary - argumentował. Wicemarszałek dodał, że to, czego byliśmy świadkami to rzecz niespotykana w historii polskiego parlamentaryzmu. W podobnym tonie dla Reportera Radia ZET Jana Kielaka, wypowiedział się poseł KO Witold Zembaczyński. - Czy jeżeli kiedykolwiek Romanowi Giertychowi spadnie włos z głowy, to czy Jarosław Kaczyński weźmie na klatę odpowiedzialność za to? Bo to jest nawoływanie jednak do przemocy - powiedział Zembaczyński.
Ile pieniędzy stracą posłowie PiS?
W przypadku Kaczyńskiego i Arent, kara polegająca na odebraniu części uposażenia oznacza utratę około 20 tys. zł brutto. Pozostali posłowie PiS, którzy zostali ukarani, stracą w ciągu dwóch miesięcy po około 13,5 tys. zł brutto. Miesięczne uposażenie poselskie wynosi około 13,5 tys. zł brutto, więc obniżenie pensji o połowę to kwota rzędu 6,75 tys. zł brutto. Rozczarowania decyzją Prezydium Sejmu nie krył Szymon Szynkowski vel Sęk. - To na pewno nie powinny być tak daleko idące konsekwencje wobec tak dużej liczby posłów - powiedział reporterowi Radia ZET poseł Prawa i Sprawiedliwości. Przypomnijmy, że od decyzji Prezydium Sejmu przysługuje odwołanie.
Źródło: Radio ZET / Jan Kielak
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET