`

Lekarka odmówiła przyjęcia pacjenta. Kilka godzin później 43-latek zmarł

2 min. czytania
02.07.2026 15:07
Obserwuj nas na Google

Anestezjolog ze szpitala w Lubaniu odpowie przed sądem za nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pacjenta. Lekarka odmówiła przyjęcia chorego do szpitala z powodu braku miejsc. Mężczyzna zmarł po przewiezieniu do lecznicy w Zgorzelcu. Prokuratura wszczęła śledztwo.

Ambulans (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Filip Naumienko/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego lekarka odmówiła przyjęcia pacjenta do szpitala w Lubaniu.
  • Jakie procedury medyczne nie zostały wdrożone przez anestezjologa.
  • Co odkryła opinia biegłych w śledztwie prowadzonym przez prokuraturę.
  • Jakie badania nie zostały wykonane u pacjenta przez lekarkę.

Lekarka nie przyjęła pacjenta w szpitalu. Kilka godzin później zmarł

Do wydarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło w grudniu 2022 r. Mężczyzna stracił przytomność na ulicy. Do czasu przyjazdu karetki akcję ratunkową prowadziła żona 43-latka.

Mężczyzna został przewieziony do szpitala w Lubaniu. 52-letnia lekarka anestezjolog dokonała oceny stanu pacjenta w karetce, po czym odmówiła przyjęcia go do szpitala z powodu braku miejsc na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Łużyckim Centrum Medycznym w Lubaniu - podała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Ewa Węglarowicz-Makowska.

Ratownicy medyczni, po otrzymaniu polecenia od dyspozytora, przewieźli pacjenta do szpitala w Zgorzelcu. Mężczyzna zmarł tuż po przyjęciu go do tej placówki.

Prokuratura ujawnia nowe ustalenia

W ramach śledztwa prokuratura zleciła przygotowanie opinii zespołowi biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Stwierdzili oni, że anestezjolog po przetransportowaniu pacjenta w stanie krytycznym do szpitala w Lubaniu nie wdrożyła procedur medycznych na izbie przyjęć tego szpitala.

Redakcja poleca

„Nie przeprowadziła wymaganej wskazaniami wiedzy medycznej i sztuki lekarskiej diagnostyki chorego. W szczególności nie wdrożyła i nie przeprowadziła u niego wstępnej, szybkiej diagnostyki, ukierunkowanej na poszukiwanie potencjalnie odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia” - podała prokurator Węglarowicz-Makowska. Chodzi o zlecenie wykonania badania krwi w analizatorze parametrów krytycznych, pozwalającego na wykluczenie niektórych odwracalnych przyczyn zatrzymania krążenia.

Według biegłych lekarka nie wykonała również badań za pomocą aparatu ultrasonograficznego, który umożliwia rozpoznanie wielu patologii. „Nie wykonując tych medycznych czynności, nie ustaliła przyczyny pogorszenia stanu zdrowia pokrzywdzonego, który w tym czasie znajdował się w stanie krytycznym, zamykając mu tym samym możliwość pomocy i leczenia” - podała rzeczniczka jeleniogórskiej prokuratury. Lekarka odmówiła przyjęcia pacjenta na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii lubańskiego szpitala, tłumacząc to brakiem miejsc.

Pacjent został odesłany do szpitala oddalonego o 24 kilometry, mimo że - jak podkreśliła prokurator - „znajdował się w trakcie zatrzymania krążenia”. Lekarka nie przyznała się do zarzucanych czynów. Grozi jej do roku więzienia.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET