Losy skarbu z Kokoszyc ważyły się przez 11 lat. Jego historia jest owiana tajemnicą
Diamentowa gwiazda z czasów cesarzowej Sisi, tajemnicze ukrycie podczas wojny i 11 lat walki o zachowanie znaleziska. Niezwykły skarb odnaleziony na gruzowisku w Kokoszycach ostatecznie trafi do muzeum w Wodzisławiu Śląskim.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak odkryto skarb w Wodzisławiu Śląskim.
- Dlaczego skarb trafił do miejskiego muzeum.
- Co sugeruje o pochodzeniu skarbu ośmioboczna gwiazda.
- Kiedy i gdzie będzie można zobaczyć skarb na wystawie.
Niezwykły skarb w Wodzisławiu Śląskim
Po 11 latach historia skarbu z Kokoszyc - dzielnicy Wodzisławia Śląskiego - znalazła swój szczęśliwy finał. Wszystko zaczęło się w momencie, gdy dwóch mężczyzn znalazło kosztowności na gruzowisku. - Z tego, co wiemy z prasy, to część tego skarbu sobie przywłaszczyli. Miały to być złote monety, sztabki i biżuteria. Szczegółów niestety nie znamy - powiedział dyrektor miejskiego muzeum w Wodzisławiu Śląskim Sławomir Kupla.
Pozostałą część skarbu udało się odzyskać, kosztowności miały jednak trafić na licytację. Zgodnie z prawem - po decyzji sądu - biżuteria trafiła w posiadanie Skarbu Państwa, który najczęściej w takich przypadkach próbuje sprzedać takie przedmioty.
- Kiedy się o tym dowiedzieliśmy, zrobiliśmy wszystko, żeby przekonać decydentów do tego, żeby skarb został przypisany do naszej placówki muzealnej. Udało się to zrobić dzięki wsparciu Śląskiego Konserwatora Zabytków, który wskazał na historyczną wartość tych przedmiotów - powiedział prezydent Wodzisławia Śląskiego Mieczysław Kieca.
Część skarbu
Historia kosztowności owiana tajemnicą
Historia drogocennego skarbu jest owiana tajemnicą. Sławomir Kupla mówił, że wysadzana diamentami ośmioboczna gwiazda jest charakterystyczna dla czasów cesarzowej Austrii Sisi, czyli Elżbiety Bawarskiej, która zmarła w 1898 roku. Nie wiadomo, do kogo kosztowności należały później, jedna z teorii mówi, że zostały ukryte podczas II wojny światowej.
- Znamy historię Wodzisławia Śląskiego. Wiemy, że w 1945 roku odbywały się bombardowania, a więc ludzie chcieli ukryć swoje kosztowności. Być może ktoś schował to w ścianie czy w piwnicy. Nie wiemy, co się stało z tą osobą, więc tajemnica tego skarbu zostaje nierozwiązana - dodał dyrektor muzeum.
Część skarbu
Sławomir Kupla powiedział też, że skarb będzie można podziwiać na muzealnej wystawie. - W listopadzie lub na początku grudnia planujemy zorganizować wieczór z brylantami. Wtedy też odbędzie się wykład wraz z prezentacją kosztowności. Już w przyszłym roku planujemy wystawę stałą, jednak najpierw trzeba to wszystko zabezpieczyć, zorganizować gablotę z pancernymi szybami, żeby skarb był bezpieczny - wyjaśnił.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET