Łukasz Ż. po niespełna godzinie opuścił prokuraturę. Na miejscu był reporter Radia ZET
Łukasz Ż. po niespełna godzinie opuścił budynek prokuratury. Najprawdopodobniej odmówił składania wyjaśnień w sprawie - informuje reporter Radia ZET Kielak. Ż. jest podejrzany o spowodowanie wypadku na Trasie Łazienkowskiej, w którym zginął 37-latek, a cztery osoby trafiły do szpitala.
- 4 zdjęć Zobacz galerię
Łukasz Ż. opuścił prokuraturę
- Całość trwała zaledwie chwilę. Łukasz Ż. w kajdankach wszedł do budynku w asyście policji. Nie odpowiadał na pytania dziennikarzy, a na głowię miał nasunięty kaptur. Obecnie jest przesłuchiwany i nie wykluczone, że usłyszy zarzuty - relacjonował reporter Radia ZET Jan Kielak. Ż. po niespełna godzinie opuścił budynek prokuratury. Najprawdopodobniej odmówił składania wyjaśnień w sprawie.
Łukasz Ż. jest podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku w Warszawie. Volkswagen arteon, za którego kierownicą siedział najprawdopodobniej Łukasz Ż., najechał na tył forda, który następnie uderzył w barierki energochłonne. Fordem podróżowała czteroosobowa rodzina. W zderzeniu zginął 37-letni pasażer tego auta. Do szpitala trafiły też trzy osoby podróżujące fordem: kierująca 37-letnia kobieta i dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala przewieziono także kobietę z volkswagena.
Tragedia na Trasie Łazienkowskiej
Jadący VW trzej mężczyźni byli pijani. 22-latek miał we krwi ponad 2 promile alkoholu, 27-latek i 28-latek po ponad promil. Czwarty mężczyzna, który miał kierować samochodem, uciekł z miejsca zdarzenia – to właśnie Łukasz Ż., którego zatrzymano w Lubece w Niemczech. Pozostali mężczyźni: Mikołaj N., Damian J. i Maciej O. zostali zatrzymani na miejscu wypadku.
Kolejny mężczyzna zatrzymany w tej sprawie - Kacper K. to dysponent auta, którym miał kierować Łukasz Ż., gdy spowodował wypadek, a także auta marki Cupra, którym pomógł uciec z miejsca zdarzenia sprawcy wypadku, a następnie udostępnił to auto Łukaszowi Ż. za pośrednictwem Aleksandra G.
Ostatnią osobą jest Aleksander G., w którego mieszkaniu przebywał po wypadku Łukasz Ż. Aleksander G. przekazał Łukaszowi Ż. cuprę, którą ten uciekł za granicę. Zatrzymani usłyszeli zarzuty nieudzielenia pomocy i poplecznictwa. Wszyscy zostali aresztowani na trzy miesiące. Łukasz Ż. był wielokrotnie karany za jazdę pod wpływem alkoholu, kilkakrotnie za jazdę bez uprawnień, za oszustwa i posiadanie narkotyków. W ubiegłym roku sąd zakazał mu prowadzenia wszystkich pojazdów mechanicznych.
Źródło: Radio ZET/ Jan Kielak Radio ZET/ PAP