`

Mafia lichwiarska i dłużące się śledztwo prokuratury. Pokrzywdzeni tracą dach nad głową

6 min. czytania
17.05.2024 06:00
Obserwuj nas na Google

Siedem długich lat trwa śledztwo prokuratury w sprawie warszawskiej mafii lichwiarskiej. Śledczy wciąż nie zakończyli postępowania, a pokrzywdzonych ściga… komornik. Śledztwo prowadził prokurator Jacek Bilewicz, do niedawna p.o. Prokuratora Krajowego.

Śledztwo w sprawie mafii lichwiarskiej prowadził prokurator Jacek Bilewicz
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News/Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Adam i Zuzanna Wowrowie od wielu lat mieszkają w Katowicach. Kobieta od 56 lat w tym samym mieszkaniu na obrzeżach miasta. Niedawno do mężczyzny zadzwonił komornik z informacją, że wkrótce dojdzie do ich eksmisji. Wszystko przez pożyczkę, którą Wowrowie zaciągnęli u lichwiarzy.

Mieszkanie zabezpieczeniem pożyczki na… 68 tysięcy złotych

Kilka lat temu Adam stracił pracę, a jego 80-letnia matka zaczęła chorować. Kobieta potrzebowała pieniędzy na leczenie. Wowrowie zaciągnęli kilka kredytów, a następnie postanowili je skonsolidować, aby płacić jedną ratę. Za namową pośredniczki kredytowej trafili do jednej z warszawskich firm pożyczkowych.

Redakcja poleca

Ta udzieliła katowiczanom pożyczki w wysokości 68 tysięcy złotych na rok. Mimo że zobowiązanie nie zostało oprocentowane, to Wowrowie musieli spłacić aż 92 tysiące złotych. Wszystko przez prowizje spółki udzielającej pożyczki.

Koszt zobowiązania nie był jednak najgorszą wiadomością dla pożyczkobiorców. Gdy zorientowali się, jak niekorzystną umowę podpisali, udali się do banku, aby wziąć kolejny kredyt i spłacić lichwiarzy. Tam jednak dowiedzieli się, że nie są już właścicielami mieszkania, które od wielu lat należało do nich.

Warunkiem zawarcia umowy pożyczki było przeniesienie przez Wowrów prawa własności nieruchomości. To stanowiło zabezpieczenie zobowiązania. Umowa została spisana w formie aktu notarialnego. Lichwiarze wpisali do niej warunki, które praktycznie uniemożliwiały spłatę pożyczki. Mimo że miesięczna rata wynosiła zaledwie tysiąc złotych, to ostatnia, tzw. balonowa, sięgała kilkudziesięciu tysięcy złotych. Brak spłaty umożliwiał lichwiarzom sprzedaż mieszkania. W przypadku Wowrów mieszkanie warte kilkaset tysięcy złotych było zabezpieczeniem pożyczki na jedynie 68 tysięcy złotych. Jak łatwo policzyć, dla lichwiarzy niezdolność pożyczkobiorców do spłaty zobowiązania była bardzo opłacalna i pożądana.

Państwo Wowrowie nie zdołali spłacić lichwiarskiej pożyczki. Do ich mieszkania zaczęły pukać obce im osoby z żądaniem opuszczenia lokalu. Według nich lokatorzy przebywali w mieszkaniu bezprawnie.

Kilkaset oszukanych. Ciągle zgłaszają się nowi

Zuzanna i Adam Wowrowie to nie jedyni poszkodowani przez warszawską firmę pożyczkową. Do prokuratury zgłosiły się setki osób, które czuły się oszukane przez lichwiarzy. W 2017 roku ruszyło śledztwo w tej sprawie. 

Już po kilku miesiącach śledczy aresztowali prezesa warszawskiej spółki Rafała P. 29-latek usłyszał 11 zarzutów popełnienia oszustw oraz wyzysku osób, którym udzielano pożyczki. Według prokuratury wyrządził szkodę w wysokości ponad 2 milionów złotych.

Później śledczy postawili zarzuty oszustw jeszcze dwóm innym prezesom warszawskiej spółki, prokurentowi oraz współpracującym pośrednikom.

Już w 2017 roku postępowanie wyjaśniające w sprawie praktyk firmy pożyczkowej wszczął Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Trzy lata później instytucja uznała, że warszawska spółka stosowała w umowach aż 13 niedozwolonych klauzul. W innym postępowaniu UOKiK uznał, że firma udzielająca pożyczek naruszyła zbiorowe interesy konsumentów. Najważniejszy zarzut dotyczył stosowania w umowach zabezpieczenia, jakim było przewłaszczenie na nieruchomości, co było nieadekwatne do warunków udzielonej pożyczki. Zastrzeżenia do umów zawieranych przez warszawską spółkę z konsumentami wniósł również Rzecznik Finansowy.

Niekończące się śledztwo

Mimo upływu siedmiu lat warszawska prokuratura wciąż nie zakończyła śledztwie przeciwko ludziom udzielającym lichwiarskich pożyczek. 

Państwo Wowrowie od 2016 roku, kiedy to stracili prawo własności mieszkania na rzecz firmy pożyczkowej, żyją w strachu o swój los. W czasie, gdy prokuratura prowadziła już postępowanie przeciwko lichwiarzom, ich mieszkanie zostało dwukrotnie sprzedane. W maju 2019 roku lokal trafił w ręce nieistniejącej już firmy obsługującej nieruchomości.

Wowrowie zaczęli szukać pomocy prawnej. Trafili do niestniejącego już katowickiego Ośrodka dla Osób Pokrzywdzonych Przestępstwem i radcy prawnej Marty Zajdy-Czubczyńskiej, która mimo zamknięcia ośrodka wciąż pomaga im pro publico bono. Aby zapobiec kolejnej sprzedaży, prawniczka złożyła w 2021 roku wniosek do prokuratury o ustanowienie zabezpieczenia majątkowego na nieruchomości. To ważne, bo efektem prokuratorskiego śledztwa może być konieczność zwrotu pokrzywdzonym mieszkania, które zostało przejęte w wyniku przestępstwa.

Wniosek nie został jednak uwzględniony przez śledczych. Niedługo później lokal został sprzedany ponownie. 

Przedsiębiorcy, którzy kupili mieszkanie zajmowane przez Wowrów, w październiku 2023 roku zażądali od nich wyprowadzki. W wezwaniu, które otrzymaliśmy od Adama Wowry, czytamy, że właściciele żądają opuszczenia i opróżnienia lokalu oraz zapłaty prawie 12 tysięcy złotych za “bezumowne korzystanie z lokalu”.

Wowrowie nie wyprowadzili się, więc sprawa trafiła do komornika. Ten wszczął postępowanie egzekucyjne. Pełnomocniczka lokatorów złożyła do prokuratury wniosek o przystąpienie prokuratora prowadzącego śledztwo do postępowania komorniczego. 

- Prokurator prowadzący postępowanie przekazał mi ustnie, że istnieje możliwość, aby prokuratura, zgodnie ze złożonym w imieniu Państwa Wowrów wnioskiem, wstąpiła do postępowania komorniczego, ale w osobie śledczego z prokuratury właściwej dla okręgu, w którym toczy się postępowanie egzekucyjne. Prokurator obiecał, że przekaże ten wniosek do odpowiedniej jednostki i powiadomi o tym fakcie również komornika -  twierdzi Marta Zajda-Czubczyńska.

Zgodnie z art. 7 Kodeksu postępowania cywilnego prokurator może “wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego”. I to właśnie na konieczność ochrony praworządności oraz praw obywateli powołała się w piśmie do prokuratora prawniczka reprezentująca Wowrów.

Pełnomocniczka nie otrzymała jednak formalnej odpowiedzi na wysłany wniosek. Okazało się również, że prokurator Jacek Bilewicz, mimo obietnicy, nie przystąpił do postępowania komorniczego prowadzonego przeciwko państwu Wowrów.

- Byłam, podobnie zresztą jak Pan Wowra, w kontakcie telefonicznym z prokuratorem Bilewiczem. Zapewniał, że przygotował pismo i wysłał do komornika. Potem kontakt się urwał, a prokurator nie odbierał telefonów - mówi prawniczka.

Ze śledztwa przeciwko mafii lichwiarskiej do Prokuratury Krajowej

12 stycznia 2024 roku premier Donald Tusk powierzył Jackowi Bilewiczowi obowiązki Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego Prokuratora Krajowego. To oznaczało, że prokurator nie mógł już prowadzić śledztwa przeciwko mafii lichwiarskiej. Pełnomocniczka pokrzywdzonych w tej sprawie państwa Wowrów nie otrzymała z prokuratury informacji o zmianie prowadzącego postępowanie.

Zapytaliśmy warszawską prokuraturę, co dzieje się ze śledztwem przeciwko mafii lichwiarskiej i kiedy dokładnie prokurator Bilewicz przestał nad nim pracować.

- Po powołaniu prokuratora Jacka Bilewicza na p.o. Prokuratora Krajowego śledztwo w tej sprawie nadal jest prowadzone przez tutejszą jednostkę prokuratury. Zarządzeniem z dnia 23 stycznia 2024 roku wyznaczony został  nowy referent sprawy - odpowiedział nam rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Norbert Woliński.

Warszawska prokuratura otrzymała od nas również pytanie, dlaczego prokurator Bilewicz nie odpowiedział na wniosek formalny od pełnomocniki Wowrów dotyczący przystąpienia prokuratora do postępowania komorniczego. 

- Z uwagi na fakt, że prokurator Jacek Bilewicz nie pełni aktualnie obowiązków służbowych w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, nie jest możliwe odniesienie się do konkretnych działań podejmowanych przez poprzedniego prokuratora referenta - czytam w odpowiedzi.

Bilewicz: Pokrzywdzeni zabezpieczeni na tyle, na ile było to możliwe

14 marca 2024 nowym Prokuratorem Krajowym został Dariusz Korneluk. Jak udało nam się ustalić, prokurator Jacek Bilewicz znalazł pracę w Biurze Prezydialnym Prokuratury Krajowej. Wysłaliśmy do niego pytania dotyczące śledztwa, które do niedawna prowadził. Chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego nie odpowiedział na wniosek formalny, który otrzymał w sprawie przystąpienia do postępowania egzekucyjnego. Odpowiedź w imieniu prokuratora Bilewicza przesłał rzecznik prasowy PK.

- W prowadzonym postępowaniu brak było podstaw do przystąpienia do postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika. Dodatkowo Zuzanna i Adam Wowra byli reprezentowani przez profesjonalnego pełnomocnika, składającego w ich imieniu środki zaskarżenia oraz wnioski procesowe, w związku z prowadzonym postępowaniem egzekucyjnym - odpisał rzecznik prasowy prokuratury Przemysław Nowak.

- Należy podkreślić, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prokurator winien był każdy wniosek składany w toczącym się postępowaniu formalnie rozpoznać, co jednak nie nastąpiło. Korespondencja taka do mnie nigdy nie dotarła  - odpowiada Marta Zajda-Czubczyńska.

Kilka dni temu Wowrowie otrzymali telefon od komornika prowadzącego postępowanie egzekucyjne. W czerwcu ma dojść do ich eksmisji. Zapytaliśmy prokuratora Bilewicza, czy to nie oznacza porażki organów ścigania i jego samego, jako prokuratora prowadzącego tę sprawę. 

- Przeprowadzone czynności pozwoliły na ustalenie i przedstawienie zarzutów podejrzanym i zabezpieczenie interesów pokrzywdzonych na tyle na ile było to możliwe. Czynności w tym zakresie są nadal kontynuowane. Przedstawienie zarzutów szeregu podejrzanym i dokonanie zabezpieczeń majątkowych na ich mieniu stanowi realizację podstawowych celów postępowania karnego. Jest to konkretny pozytywny wynik tego postępowania (pozostającego w toku) - czytamy w  odpowiedzi, którą otrzymaliśmy z Prokuratury Krajowej.

Warszawska prokuratura dalej prowadzi śledztwo przeciwko mafii lichwiarskiej. Mimo upływu lat końca nie widać. 

- Po analizie dotychczas zgromadzonego materiału nowy referent podjął decyzję o konieczności uzupełniania materiału dowodowego. W związku z tym, wskazanie dokładnego terminu zakończenia śledztwa nie jest możliwe - odpowiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Norbert Woliński.

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET