`

Magdalena zadźgała miesięczną córeczkę. Drugi syn pisał do babci: "mama chce nas pozabijać"

2 min. czytania
23.08.2023 08:47
Obserwuj nas na Google

Sąd wyznaczył pierwszy dzień procesu 33-letniej Magdaleny D.-M., która będzie odpowiadać za zabójstwo miesięcznej córeczki oraz usiłowanie zabójstwa dwóch synów (3 i 9 lat) na warszawskim Wilanowie - dowiedziała się PAP.

Policja
fot. Bartlomiej Magierowski/East News (ilustracyjne)

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko 33-letniej Magdalenie D.-M. na początku sierpnia. - Obejmuje trzy czyny - zabójstwa miesięcznej dziewczynki, dwa usiłowania zabójstwa chłopców w wieku 3 oraz 9 lat, oraz spowodowania u nich obrażeń na okres poniżej 7 dni - informował PAP prok. Szymon Banna.

Prokurator przypomniał, że w toku postępowania 33-latka przyznała się do zarzucanych jej czynów oraz złożyła wyjaśnienia. - Zarządzono obserwację sądowo-psychiatryczną Magdaleny D.-M. Biegli psychiatrzy oraz psycholog po przeprowadzeniu obserwacji stwierdzili, iż w tej sprawie nie wystąpiły okoliczności, o których mowa w art. 31 par. 1 lub 2 Kodeksu karnego - dodał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Redakcja poleca

Zabójstwo na Wilanowie. Magdalena D.-M. odpowie za zabójstwo dziecka

Oznacza to, że kobieta w chwili popełnienia czynu była poczytalna. Jak ustaliła PAP, pierwszy termin rozprawy sąd wyznaczył w tej sprawie na 20 września.

Do tragicznej śmierci noworodka doszło na początku września 2022 roku. Jak nieoficjalnie ustaliła wtedy PAP, wcześniej pomiędzy rodzicami - 32-letnią Magdaleną D.-M. i jej mężem - miało dojść do kłótni. W końcu mężczyzna wyszedł z mieszkania, a kobieta została sama z trójką dzieci, wtedy doszło do tragedii.

Z ustaleń PAP wynika, że dziewczynka zginęła od ran kłutych w klatkę piersiową. Jej bracia zostali ranni. 3-latek miał uraz głowy, a 9-latek ranę ciętą szyi. Starszy z braci tragicznej nocy napisał sms-a do babci, że "mama chce ich pozabijać". Rodzina wezwała na miejsce policję.

Nieoficjalnie udało się też ustalić, że dziadkowie i stryj przyjechali do mieszkania na warszawskim Wilanowie. Nie mogli się do niego dostać, bo drzwi były zamknięte. Jednak udało im się skontaktować z 9-latkiem, który zrzucił klucze przez balkon. Na miejsce w tym czasie przyjechała też policja, która razem z rodziną małżeństwa M. weszła do mieszkania. W środku były tylko dzieci.

Matka przed przyjazdem rodziny i policji uciekła z mieszkania. Jak ustaliła PAP, do czasu zatrzymania na cmentarzu w Starych Babicach kobieta błąkała się m.in. po Ożarowie Mazowieckim. Za zarzucane w akcie oskarżenia czyny może jej grozić nawet dożywocie.

PAP - Aleksandra Kuźniar

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET